Intrusion 2
 Oceń wpis
   

Intrusion2 - ta gra, która od niedawna dostępna jest w sieci, według użytkowników jest zrobiona we flashu - flash, czy nie flash ?

Jak na 3 lata pracy miodność ogromna. Szkoda, że demo nie działa online.

Na Reddicie możecie znaleźć wątek niej poświęcony: http://www.reddit.com/r/gaming/comments/x5qee/my_friend_spend_3_years_working_on_this_game_by/

Komentarze (3)
[gra] Wybudujcie Huje Tower
 Oceń wpis
   

Już dawno nie miałem takiej satysfakcji jak teraz, gdy zaczynałem pisać wpis od tytułu, a nie od planowania treści jak zazwyczaj :D.

Gdy ujrzałem pierwszy raz tą nazwę z tytułu myślałem, że ktoś sobie żarty stroi - ale nie! To najprawdziwsza gra pod słońcem (niebem ;-) ).

Pomyślałem sobie: no, to zdaje się kogoś polscy koledzy - developerzy zrobili w konia, złośliwie podpowiadając taki, a nie inny tytuł :-). Poszukałem także, czy może "to" słowo jest obecne w języku hiszpańskim - ale nie! Jeżeli tam by było, było by pisane przez "j" i "i" - juie. Pomyślałem też sobie, że być może ktoś zrobił literówkę i miało być "huge", a nie "huje" - ale dopiero gdy zagrałem, moje domysły się rozwiały - zwróć uwagę na odgłosy w grze!

 Bakteryjna wieża opowiada nam swą historię na wstępieWyobraź sobie, że jesteś bakterią... że oprócz Ciebie jest jeszcze wujek bakteria, ciocia bakteria, wujek wujka bakterii, ciocia cioci bakterii, Twoi kuzyni i kuzynki... i ich wujkowie i ciotki, i kuzyni kuzynek... no po prostu jeden wielki ogrom bakterii.

 Teraz sobie wyobraź, co to był za szał ciał, gdy "cała rasa" nagle ujrzała nad sobą niebo i oniemiała na jego widok. Zachwyt, które ogaręło Was, małe bakterie żyjące głęboko w kanałach, był tak przeogromny, że postanowiłyście wspólnymi siłami sięgnąć tego nieba, które tak wysoko nad sobą ujrzałyście!

O tym dowiadujemy się z intra przed grą. Yeah!!! Intro! Mamy do czynienia z jedną z niewielu gier, gdzie autorzy przyłożyli się do tak małego, ale jak satysfakcjonującego wprowadzenia - takie należy tworzyć gry!

Huje Tower - bo o tej grze tu mowa - to gra (znowu uśmiecham się na dźwięk nazwy i wyobrażam sobie minę cenzora z bbloga:D) z powodu której stracicie cenne godziny odpoczynku i cenny czas przerw w pracy!

Bakteryjna wieża na starcie - Huje Tower ekran startowy

 Jeżeli znacie World Of Goo:

To gra już Was ma! :-)

...a jeżeli nie znacie, to za niedługo będzie Was mieć! :D

Od razu Wam mówię, że Huje Tower nie ma takiego rozmachu jak World Of Goo, lecz to wcale nie znaczy, że jest mniej grywalne - o nie!

Bakteryjna wieża - nawet jak otoczenie nie sprzyja, piąć się wyżejInspiracja grą World Of Goo jest ogromna, czasami nawet rażąca - ale fakt, wykonanie inne, plan też inny - z tym, że podobieństwa są czasami porażające...

W grze jesteśmy "siłą wyższą", która pomaga łączyć się różnego koloru bakteriom za pomocą wypustek (ramion ?) - ich ilość zależy od typu (najwięcej można wyciągnąć trzy ramiona) i od zadania, jakie ma spełniać dana bakteria.

Każdy poziom w grze to kolejny "krok do nieba" - mamy pewną "magiczną linię", którą musimy wszelkimi możliwymi sposobami osiągnąć i utrzymać się na jej poziomie conajmniej jedną bakterią przez pięć kolejnych sekund - jest to jedyny warunek potrzebny do zaliczenia danego poziomu.

Bakteryjna wieża - 'mobilny etap' - jeden z moich bardziej ulubionychPrzypominając sobie, co mogą robić te miłe kuleczki, zastanawiam się, czy czasem nazwy "bakteria" nie używać w stosunku do nich w cudzysłowie. Bo to, co mogą robić te małe dranie, nie przypomina niczego, do czego zdolne są bakterie (no chyba, że to ja nie doceniam możliwości bakterii - ale czy widział ktoś kiedyś "motoryczne" bakterie ??). Możemy je użyć jako środek pociągowy, jako balony, jako elementy wymienne, rzepy, balast - no po prostu ogrom możliwości i zachowań! A te odgłosy! Losowo coprawda, ale jest ich na tyle i w sposób tak mało uciążliwy, że nie przeszkadzają w żadnym stopniu - a wręcz (powiedziałbym "ze złośliwością") miło się ich słucha :-).

Bakteryjna wieża do nieba
Bakteryjna wieża od podziemi

Zobacz wszystkie poziomy - nie ciekawi Cię, co czeka u gwiazd ?

Niestety, nawał obowiązków nie pozwala mi na to, by poznać nawet połowę z ogromu świata Huje Tower. Także z powodu jednego zgrzytu na samym początku (gra jakimś cudem nie zapamiętała mojego stanu gry, przez co granie od nowa w poziomy, które się już ukończyło było trochę nużące...), ale przede wszystkim z powodu mnogości poziomów - no w końcu do nieba jest daleko :-).

W każdym razie z czystym sumienie mogę polecić Wam tą grę na najbliższe chwile wolnego czasu. Jak zaznaczyłem na początku - jest to nieliczna z gier, która ma intro z prawdziwego zdarzenia, oraz - jedna z nielicznych gier, gdzie już na planszy tytułowej gry możesz sobie popróbować, z czym będziesz miał do czynienia - jeden z moich "wyczynów" możesz obejrzeć na załączonym obrazku tytułowym. Podsumowując: miła dla oka grafika, nie natarczywe dźwięki, wykonanie z głową - to sprawia, że warto w tą grę zagrać. UWAGA! Powtarzam: WCIĄGA! WCIĄGA! WCIĄGA!

PS. Zastanawiam się, czy to autorski silnik , czy też dostosowany BOX2D ?
 

Komentarze (1)
[gra] Chodzący, skaczący wyłącznik
 Oceń wpis
   

No to teraz nauczymy się programować...

Serio ? A miało być o grze! Niejeden z Was będzie zdziwiony, że znowu trzeba się czegoś uczyć, a niejeden pomyśli: "o, wzięło go na gry edukacyjne" (vide: Calligraphic/Kaligrafia). Wszyscy macie rację. Co do jednego ;-).

Nie ma gry, której nie trzeba by się było uczyć. Nawet najprostsza gra wymaga tego, byśmy mieli umiejętność posługiwania się myszką, czy też klawiaturą. Nawet prostych ruchów lewo-prawo-góra-dół kiedyś tam musieliśmy się nauczyć! Żeby dobrze zagrać w jakąkolwiek grę, musimy wiedzieć o co w niej biega - np. że potwory nie służą do głaskania, a zombiaki do całowania, no i że nie da się wypić piwa z BigBossem, chyba że po przerobieniu naszej postaci na ładniutki "dywanik" (albo na kubeczek do tegoż piwa).

LightBot - robocik, za którego będziesz myślałPo przydługawym wstępie pora wreszcie powiedzieć, co to za gra. Light-Bot - to gra dziejąca się w izometrycznym świecie małego robocika, który bez naszej pomocy nie ruszy ani o krok.

Przyzwyczajeni do tego, że w grach co przyciśnięcie klawisza bohater rusza w określoną stronę, w przypadku LightBota będziemy musieli nauczyć się cierpliwości. I planowania posunięć (ruchów) z wyprzedzeniem. Dokładnie tak, jak byśmy pisali listę zakupów - inaczej skrypt składający się z kolejnych poleceń. Prostych poleceń, których celem jest doprowadzenie robocika do niebieskich kostek, na których będzie mógł sobie "cupnąć" - co zaowocuje podświetleniem* pola na żółto (* - mała uwaga: kolejne cupnięcie wyłączy podświetlenie, dlatego też wyłącznik w tytule).

LightBot - robocik, za którego będziesz myślał

Plansza gry LightBota jest bardzo prosta - u góry zestaw komend, które możemy wokorzystać, z prawej strony siatka, na której będziemy je umieszczać, a robot po naciśnięciu "GO" wykonywał. Pośrodku, częściowo po lewej, plansza po której chodzi nasz bohater.

LightBot - robocik, za którego będziesz myślałJak domyślacie się, kolejne etapy możemy zobaczyć dopiero wtedy, gdy wszystkie niebieskie pola na danej planszy będą się już palić na żółto.

Czego mi brak, co mi nie pasuje w grze ?

  •  po przerwaniu gry nie zapisuje się ostatnia kombinacja komend - po załadowaniu zapisanego stanu trzeba grać na planszy od nowa, bez poprzednio wymyślonego algorytmu - co jest bardzo irytujące, gdy musieliśmy wyłączyć grę wtedy, gdy do zakończenia danej planszy brakowało nam dosłownie paru poleceń
  • cały interfejs gry podczas "programowania" to DND (drag and drop), a po przejściu planszy do następnego levelu przechodzisz... spacją! Panie i Panowie, SPACJĄ go! Zgrzyt niemiłosierny - i kolejny przykład niewłaściwego podejścia do pisania gier.

LightBot - robocik, za którego będziesz myślał

Gra jest bardzo wciągająca, choć powtarzanie komend conieco osłabia jej walory. Brak mi instrukcji warunkowych, obsługi zdarzeń... - ale właśnie! W tą grę pograją wszyscy, nawet ci, którzy z programowaniem nie mają nic wspólnego!

No i na koniec: najtrudniejszy wg mnie jest poziom ósmy - żeby było łatwiej, na jednym ze screenów możecie podejrzeć moje rozwiązanie. No i dla smaka podaję wygląd dwóch ostatnich poziomów - który z nich który, odgadnijcie sami. Miłego rozgryzania! :-)

PS. Mój wynik:LightBot - robocik, za którego będziesz myślał:-)

Komentarze (0)
[gra] Literkowe, wykaligrafowane skakanie
 Oceń wpis
   

"Brilliant! Excellent!" - wołałem jak któryś z bohaterów angielskiego filmu (którego tytułu już nie pamiętam :( ), gdy zobaczyłem najnowszą grę Mateusza Skutnika.

Niektórzy łamali przy niej pióra, inni odgryzali końce języków, jeszcze inni dostawali przez nią po łapach. Nikt chyba jeszcze nie wpadł na pomysł, aby okiełznać potwora w postaci gry!

Calligraphic the game by Mateusz Skutnik!Calligraphic - Kaligrafia to nowa gra Mateusza, która robi od samego początku niesamowite wrażenie - wygląda, jak byśmy usiedli właśnie przed kartką starego pergaminu, na którym ktoś robił sobie krótkie - niezrozumiałe notatki.

Te notatki - słowa, zdania - tworzą planszę gry! Dopiero po chwili dłuższego "wpatrywania się w kartkę" spostrzegłem, że TO żyje! "Obstacle" się poruszają, cyferki dawają zbierać, po "moving platform" da się skakać, "switch off"  coś wyłączy, a "switch on" coś włączy. Zapomniał bym o bohaterze - bohater to "Hero", więc ruszamy się słówkiem "hero"!

Gra jest dla mnie idealnym przykładem bezstresowej nauki języka (a w przypadku, gdyby była po polsku, mogła by także bezstresowo uczyć gramatyki)! Oczywiście bezstresowo na tyle, na ile może być bezstresowym granie :).

Więcej takich gier pozwoliło by wreszcie pokazać niedowiarkom, że można nie tylko zabijać czas, lecz też uczyć przez granie, a granie w gry edukacyjne wcale nie musi być nużące i nudne w porównaniu z grami, gdzie leją się strumienie krwi.

Komentarze (0)
[gra] Sznurki, kulki... - rozsupłaj sam!
 Oceń wpis
   

Ironiczny Hutnik z IronWorksGra Szatanioła - Reakcja (plim kuleczkę - banieczkę denerwującą troszeczkę)Kolejna gra o kulkach polskich autorów - ostatnio pisałem o grze "Reakcja" Szatanioła - było to już (OMG!) dwa lata temu. Potem po drodze trafiło mi się także opisać moje własne dzieło - "kulki ironicznego hutnika". Teraz pora na coś nowego :D.

Tym razem w wykonaniu Gryzoni - ponieważ subskrybuję gryzoniowy newsletter, przy okazji maila informującego o promocji ich międzynarodowego serwisu gier Gameonade dostałem też informację o intrygującej grze Biurkowa Rozgrywka. No i wpadłem po uszy! Od razu ostrzegam: Nie sięgajcie po tą grę jak macie coś ważnego do zrobienia! (dlatego też piszę o tej grze w niedzielny poranek, a nie w tygodniu ;-) ).

 Biurowa Rozrywka - Start!

Biurkowa Rozgrywka (ja wolę nazywać ją: biurowa rozrywka ;-) ) to naprawdę świetna, którą jak pisałem - polecam na popołudnia, najlepiej takie zachmurzone, jesienne.

Zasada gry jest prosta - masz kilk punktów (kulek) połączonych liniami. Wszystko sprowadza się do tego, by te linie "rozplątać" - tzn. sprawić, by nie przecinały się z żadnymi innymi. Hmmm... wydaje się łatwe, nie ? No to spróbuj.

Biurowa Rozrywka - ostro poplątane!Nie wiem, czy widać to wyraźnie z boku obrazka - jest to jeden z początkowych poziomów gry - i już jest zdrowo namieszane :-).

Żeby nie było zbyt łatwo, w myśleniu nad strategią supełków (ha! wymyśliłem nowe pojęcie marketingowe :-] ) przeszkadza nam czas - nieubłaganie schodzący do zera. Są też punkty - oprócz nieubłaganie biegnącego czasu komputer podczas gry nieubłaganie zlicza nam liczbę ruchów - co łącznie z pozostałym czasem decyduje o końcowej liczbie punktów. Jest też "równanie" podpowiadające nam, jak bardzo jesteśmy "daleko" - trudno mi coś powiedzieć konkretnego na temat tej informacji :(.

Biurowa Rozrywka - ostro poplątane!

Niesamowity, wciągający pomysł, relaksująca muzyka w tle, która nie przeszkadza w skupieniu się (nawet sygnał kończenia się czasu jest dobrany tak, by nie irytował!) kody do każdego poziomu, który się osiągnęło - super sprawa. Z tym, że "wytresowany i wypieszczony" przez gry Nitrome (i ostatnio przez Cover Front 3) czułem niedosyt w momencie, gdy kolejne podejście psuł mi czas - brakowało mi na początku gry tabeli kolejnych poziomów, a na końcu opcji startu od/powrotu do zawalonego poziomu) bym mógł nie tylko wpisywać kod, ale korzystać z "mądrości komputera" i nie zastanawiać się, który kod muszę wpisać.  Brakowało mi w statystykach tej gry informacji o liczbie ruchów na kolejnych poziomach - co właśnie wiąże się z brakiem menu wyboru poziomu, który mógłby informować o tym, ile czasu zajęło nam kombinowanie na konkretnym poziomie oraz ile potrzebowaliśmy na to ruchów (każdy chyba lubi podbijać swoje własne rekordy ilości ruchów i czasu wykonania zadań kolejnego poziomu).

Dla tych, których interesuje rywalizacja z innymi: system obsługi gracza u Gryzoni jest wprost wymarzony - ocena gry, popularność, komentowanie, możliwość rozesłania linku znajomym, statystyki punktów - własne i ogólne w skali "wszechczasów", miesiąca, tygodnia - to sprawia, że warto tam wracać. Dodając jeszcze możliwość wygrania co miesiąc kolejnych nagród za najlepsze wyniki... nic tylko siadać i grać ;-).

A Michałowi "Gryzoniowi" życzę, by jego serwis gier Gameonade osiągnął przynajmniej taką popularność jak serwis Nitrome.

PS. Mała podpowiedź dla tych, którym nie chce się przebijać przez początkowe etapy - zerknijcie na zrzuty ;-).

//EDIT: I jeszcze by mi się marzyło, by gra zapamiętywała widok ekranu po rozwiązaniu kolejnej zagadki - wtedy by już było całkiem super super.Jestem strasznie wybredny, co ? :D

Komentarze (2)
[gra] Covert Front 3: Zmagania pewnej agentki po raz 3.ci
 Oceń wpis
   

Przed moim urlopem ukazała się trzecia część gry typu Point'n'Click CoverFront autorstwa Mateusza Skutnika i Karola Konwerskiego. Wyśmienita porcja rozrywki dla spragnionych rozwiązywania zagadek:

Covert Front 3: night in Zurich 

Co tu dużo gadać: Grafa Mateusza i scenariusz Karola wymiatają, aż podziw bierze, że odważyli się wykonać taką wielką pracę nad grą - by przejść trzecią część całą, musimy rozwiązać zagadki w pięciu rozdziałach! Miażdży intro do gry, miażdzą przerywniki między poszczególnymi zagadkami, miażdzą kolejne sekwencje. Komiks online pełną gębą.

Cover Front 3

Na dodatek przyjemny system zarządzania rzeczami i - uwaga! - w dowolnej chwili możesz odejść od gry, zamknąć okno przeglądarki, a i tak będziesz mógł wrócić do miejsca, w którym grę przerwałeś! Brawo za bardzo przyjazny interfejs gry!

Ok, koniec już roztkliwiania się nad grą. Pora zagrać - a że już troszeczkę czasu od premiery minęło, pora przedstawić solucję (moje opracowanie własne):

I. Dworzec
  1. Przewiń na lewo, zobaczysz siedzącego na ławce człowieka - weź od niego gazetę. Będzie w niej portfel i tajna informacja. Dwie rzeczy z niej będą nas interesować.
  2. Przewiń do pierwszych drzwi w prawo, wejdź w nie. Przejdź do poczekalni - na końcu drogi w lewo znajdziesz dwoje drzwi. Drugie od lewej prowadzą do sali biletowej.
  3. W pierwszym okienku przerwa - trzeba będzie tu wrócić za jakiś czas - podchodząc do drugiego okienka zostaniesz spytany o wybór biletu. Zajrzyj do tajnej informacji. Już wiesz, jaki kupić bilet. Odchodząc od okienka sprawdź, o której odjeżdża pociąg - czas odjazdu znajdziesz na tablicy po lewej. Zapisz go sobie.
  4. Wróć do korytarza i idź do końca w prawo - skręć do poczekalni (Lounge), tam przejdź do wejścia po prawej - to sala skrytek kolejowych. Przyjrzyj się jeszcze raz notatce. Na końcu znajduje się dziwne pozdrowienie - czyżby to liczba zapisana cyframi rzymskimi ? Znajdź skrytkę o tym numerze.
  5. Otwórz skrytkę używając do tego spisanego czasu odjazdu Twojego pociągu. Weź z niej wszystkie rzeczy, będą to notatnik, podręczny aparat oraz plik zdjęć. Pod nimi oczywiście najważniejsza dla Ciebie rzecz: kolejna tajna informacja.
  6. Pamiętasz, że w jednym z okienek była przerwa ? Wróć tam teraz, a staniesz się właścicielem wielofunkcyjnego narzędzia typu "McGuywer Max" czyli scyzoryka.
  7. Z sali biletowej przejdź do bufetu (wejście przed salą biletową). Tam nic nie zamawiaj, skręć za bar do toalety. W jednej z toalet da się wspiąć na muszlę, nad spłuczką znajdziesz okienko - za małe jak na Ciebie, ale po użyciu scyzoryka będzie w sam raz.
  8. Wyskoczysz przez okno. Bez trudu domyślisz się, że Twoim celem będzie hotel za rogiem (jedyne drzwi, w które można wejść).
II. Hotel
  1. Recepcjonista zaproponuje Ci dwa pokoje: 12 i 14, choć z tajnej informacji (którą zapewne już przejrzałeś wcześniej) wynika, że szukasz pokoju numer 13. Zainteresuj się kluczem z pokoju 14. Wejdź na piętro, skieruj się do tego pokoju (użyj klucza).
  2. W pokoju nie czas na spanie, ani na czytanie, ale pomimo tego zajrzyj do Biblii. Przekartkuj ją, może znajdziesz coś interesującego. Będzie to pięciocyfrowy numer. Pora poszukać telefonu.
  3. Głupia sprawa, aby użyć telefonu należy zdjąć słuchawkę z widełek, odłożyć na bok, a następnie wykręcić numer. Czyżby coś gdzieś się przesunęło ? Pora przeszukać wszystkie kąty - zacznijmy od szafy.
  4. W szafie zniknęła tylnia ściana ukazując przejście do poszukiwanej trzynastki. Zacznij od obklikania wszystkiego, co się da. Zostaw w spokoju coś, co wygląda jak dziwna maszyna licząca - za chwilę staniesz się właścicielem małego i dużego klucza, który to jak się okaże, jest wajchą uruchamiającą dalekopis (to ta dziwna maszyna).
  5. Odwróc się przodem do wejścia. Użyj małego kluczyka na dziurce panelu po lewej stronie otworu wejściowego. Duży nałóż na trójkąt. Przekręć oba.
  6. Dalekopis zaczął działać. Spuść wszystkie wajchy w dół. Zajrzyj do wcześniejszej tajnej informacji, tam jest Twój kod agenta. Gdy podniesiesz dźwignie pokazujące znaki, których nie ma w Twoim kodzie, wyskoczy Twój pseudonim.
  7. Wyjdź z panelu ustawiania dalekopisu i kliknij przycisk na płycie czołowej. Oto następna tajna informacja. Wiadomość kieruje Cię do biblioteki miejskiej.
III. Biblioteka
  1. Tutaj mały zonk: jednej rzeczy od początku gry nie użyłeś - gazety. Czy można gazetą wybić okno ? Można. Wypróbuj to na jednym z drzwi. Przez wybite okienko będziesz musiał przełożyć rękę, by odblokować zamek.
  2. Będąc w środku wejdź w drzwi na wprost. Odblokuj zatrzask barierki, by dostać się do maszyny. Może zajrzyj też do tajnej informacji, by wiedzieć, jaki numer wprowadzić ? Otrzymasz nazwę książki.
  3. Pora udać się do katalogu tematycznego. Zanim wyjdziesz, przejrzyj jeszcze pomieszczenie - może znajdziesz klucz ?
  4. Wyjdź z pokoju i idź korytarzem w prawo, do środkowego wejścia. Otwórz kluczem kratę.
  5. Znajdź szafkę rozpoczynającą się na literę taką samą, jak nazwa książki z karty bibliotecznej. W tej szafce wyjmij przegródkę zgadzającą się z literami początkowymi tytułu. Poszperaj w niej - coś znalazłeś ? Pora by coś wypożyczyć.
  6. Wróć do korytarza, wejdź w pierwsze wejście na lewo. Odblokuj zatrzask barierki, by dostać się do maszyny. Tym razem wystarczy tylko włożyć znalezioną kartę i nacisnąć przycisk. Potem nie zapomnij odebrać książki.
  7. Przekartkuj książkę na miejscu. Fotka, która wypadła jest popisana na czerwono - są tu gdzieś gazety ? Wróć do korytarza i skręć w lewe wejście. Już wiesz, której gazety szukać ? Opuść jej roczniki używając wajchy maszyny do wybierania.
  8. Wybierz szukany numer. Gdzie on spadł ? Nie ma go w inwentarzu, trzeba sprawdzić w pomieszczeniu. Jest. I są dwa zdjęcia. Jedno takie same jak masz u siebie, drugie to nikt inny jak Karl von Toten. Kliknij, by zobaczyć zbliżenie. Ten symbol mijałeś po drodze. Wróć tam, gdzie go widziałeś.
  9. Kliknij na symbol na podłodze, by dopadła Cię banda żołdaków. Nie dasz im rady, ale innej drogi dalej nie ma.
IV. Więzienie
  1. Pogadaj z przyjemniaczkiem - blablabla - nieważne, byle sobie poszli.
  2. W ścianie znajdziesz dziury w tynku wyglądające jakby ktoś zerkał zza desek. Pytanie brzmi: co w nie wsadzić ?
  3. Spojrzyj na łóżko. Jeden z prętów przerdzewiał i ledwo się trzyma. Kręć nim tak długo, aż się nie urwie.
  4. W międzyczasie ktoś podłożył kartkę na okno. Olej ją, dopóki nie wyrwiesz pozostałych trzech prętów - użyj zardzewiałego pręta jako dźwigni. 
  5. Pamiętasz "oczka" ? Jest ich dokładnie tyle, co prętów. Do dzieła!
  6. Jak dojdziesz do szczytu zaczaj się w górnym rogu (kliknij tam). Przyjdzie strażnik i Twoja ucieczka będzie możliwa.

I tu duży ZONK: wcale nie musisz brać kartki z okna, by przejść do następnego rozdziału - czyli dowiedzieć się, co czynić dalej.

V. Lotnisko
  1. Podejdź do samolotu. W kabinie pilota przesuń dźwignię w bok, wysuń klocki spod kół.
  2. Wróć do budynku. Choć zamknięty na 4 spusty, to do górnego okna idzie dostać się po rynnie. Na co czekasz ?
  3. W budynku interesują Cię dwie wajchy na wprost. Opuść je, by oświetlić pas.
  4. Wróć do samolotu. Za skrzydłami jest śmigło. Zakręć nim.
  5. Wskakuj do kabiny pilota. Drążek do siebie. Lecimy do następnej części Cover Front-u!

Miłej gry bez podpowiedzi (i z podpowiedziami też) :-)

Komentarze (0)
[pv3D] Park Czterech Pór Roku vs 'pseudo 3D' pewnej sceny
 Oceń wpis
   

Parę tygodni temu ktoś spytał się mnie, skąd wziąłem natchnienie do napisania Hologramu (przyznam, nie za bardzo udało mi się to opowiadanie i nawet zgranie z rzeczywistością - akcja działa się równolegle do kalendarza "w naszym świecie" - nie pomogło opowiadaniu :-().

Natchnienie do napisania Hologramu wziąłem z... flasha! A raczej z flexa - konkretnie: dema 3D napisanego we flexie - oto i ono:


Den Ivanov's PARK.seasons

Link do strony źródłowej możesz znaleźć pod podpisem (niestety, mechanizm bbloga nie pozwala wprowadzić wszystkich wymaganych parametrów do object/embed, więc zalecam kliknięcie w podpis), polecam też zajrzeć do innych interesujących wpisów bloga Dena Ivanova.

Oka - co w tym drzewku jest interesującego, co mogło spowodować, że napisałem to opowiadanie ? Zacznijmy od tego, że każde z trzech luster pokazuje drzewko o innej porze roku. Takie "światy równoległe" :-) - ustaw dowolne z "luster" dokładnie na wprost drzewka - zobaczysz drzewko w innej porze roku. Teraz kółkiem myszy (lub strzałką w górę) przybliż się do drzewa na tyle, by znikła ramka z "lustra". Następnie obróć scenę (mysz lub klawisze lewo/prawo) tak, by jedno z luster z tyłu (szare prostokąty) ustawiło się centralnie za drzewem. Teraz odjedź dość trochę "kamerą" (strzałką w dół lub kółkiem myszy). Następnie obróć sceną w lewo lub prawo... co znalazło się w jednym z luster ?

Na koniec jeszcze zostaje mi wyjaśnić, skąd wziąłem ten link - otóż znalazłem go na blogu "Smakowitości TDC" jako wtrącenie "anonimusa" do naszej dyskusji na temat tego,  czy scena z Wojny Klonów jest full 3D, czy pseudo 3D. Niestety, ani jeden z nas nie przekonał drugiego do swoich racji. Może Wy rozstrzygniecie - czy ta scena jest, czy nie jest full 3D ?

Komentarze (0)
Linkownia - nitromowski powrót ninji
 Oceń wpis
   

Oj okropny jestem, wiem - znowu "tylko skrót" i znów - tak jak ostatnio padło na Final Ninja - a znów jest nad czym się pochylać i czym zachwycać.

No ale idą święta - praktycznie już na progu - wiosenno-świąteczne porządki, nowe obowiązki w pracy (nominacja) no i "lajf iz go łon" jak było w jakiejś piosence.

Żeby nie przedłużać: Final Ninja ZERO od NITROME. Polecam na święta w przerwach od rodzinki i od stołu :-).

No i zdrowych, radosnych Świąt Wielkiej Nocy - nie przejedzonych, ale uroczystych, rodzinnych i spokojnych, dających chwilę wytchnienia od spraw codziennych.

Do zobaczenia po świętach.

PS. No i mała ankieta dla urozmaicenia.

PS2. I zająca z wielkimi jajami - na stole oczywiście.

Komentarze (0)
[gra]Spacja rdzewieje, bo ruszamy myszką
 Oceń wpis
   

No i nadeszła kolejna gra od Nitrome! Kolejna, w której nie mamy bezpośredniego wpływu na postać, którą musimy poprowadzić przez kolejne levele. Kolejna, w której nie utożsamiamy się bezpośrednio z bohaterem gry, ponieważ poruszamy nie bohaterem, ale jego otoczeniem - w zakresie oczywiście ograniczonym do elementów otoczenia. Tą grą jest RustyYard, czyli "tłumacząc na nasze" - podróż po złomowisku.

RustyYard - ekran tytułowy

Jak zwykle gra zachwyca szczegółowością grafik, cudownymi obrazkami w tle i wogóle mechaniką.

Celem jej jest doprowadzenie małego robocika przez całą planszę do  generatora prądu (najprawdopodobniej) aby się podładował (sądząc po efektach). Powiem krótko: wciąga.
Wciągają zagadki postawione przed nami przez autorów gry, wciągają rozwiązania mechaniki.

...w pewnym momencie stwierdziłem, że... mam dejavu. Te wrażenie chodziło za mną od momentu rozpoczęcia pierwszego levelu gry. Pogrzebałem w tym swoim stężałym maleńkim móżdżku (murzdżku ?) i... AJ HEF E KIJ! Znaczy: mam klucz (z anglyskiewo), znaczy: wpadłem na to.

OneKey - ekran tytułowyA kto oprócz mnie jeszcze nie wpadł na to, ten trąba. Trąba - bo już samym tytułem zasugerowałem, że chodzi o grę ze spacją. Tą grą jest dużo wcześniej wydana przez Nitrome gra OneKey - która (bynajmniej!) rozczarowała mnie. Być może przez to, że jako gracz lubię decydować o czasie trwania rozrywki (czasami łażę po wszelkich dziurach, jakie można znaleźć na planszy, czasami znów lecę do celu jakby mnie coś goniło) - a tego w OneKey  nie było - właśnie za względu na sterowanie planszą tylko i wyłącznie za pomocą planszy.

Rusty Yard- po lewej winda, pośrodku lewarek, po prawej i z dołu ruchome chodnikiCo więc takiego jest w RustyYard, że gra "wyrabia" ? Właśnie to, że brak jej monotonności! Tu klikasz w przełącznik, by otworzyć klatkę, tu znów zrzucasz|wrzucasz|ustawiasz większe lub mniejsze klocki, tam używasz lewarka do przełączania kierunku ruchu platform - słowem: jeden klawisz to za mało*! (* - to podpowiedź dla tych, którzy chcieli by pisać | piszą gry).

...za mało, za to pokazuje pomysłowość autorów gry.

Gry - o których pisałem powyżej - pokazują coś jeszcze innego: oto jaka jest siła programowania obiektowego - założę się, że 90% kodu w RustyYard pochodzi z OneKey!

Dla porównania - poniżej parę obrazków  - co jest gdzie, nie muszę pisać, co ? :-)
RustyYard - ekran tytułowy OneKey - ekran tytułowy
RustyYard - klatka na początku pierwszego levelu OneKey - klatka na początku pierwszego levelu
RustyYard - okno pomocy OneKey - okno pomocy
RustyYard - autorzy gry OneKey - autorzy gry

Patrząc po powyższych obrazkach bez dwóch zdań widać podobieństwo - autorstwo (kod /układ frameworka to już nitromowa klasyka/, muzyka) też takie same - tylko grafika w RustyYard jakoś tak milsza dla oka...

A tak poza tym, to niech każdy sprawdzi, jak mu się osobiście gra - miło będzie zobaczyć w komentarzach Wasze wrażenia z grania.

...a kończąc ten wpis rozjaśniło mi się w tej zaciemnionej łepetynie - pomysł nie jest nowy! Kto mi powie, która gra była pierwsza z podobną zasadą ? Podpowiem: która na blogu, a która w świecie gier ? :-)

Komentarze (0)
Linkownia: 20 lat Corela - uczcijmy to grą
 Oceń wpis
   

Corel'owski CorelDraw ma już dwadzieścia lat - pierwsze wydanie CorelDraw popularnie  zwane "Korelem" ukazało się w 1989 roku. Szmat czasu jak na techniki komputerowe...

Z okazji okrągłe rocznicy możemy wybrać się w podróż w czasie grą Balloon Racer i poprzypominać sobie, co w kolejnej wersji się zmieniło.

Gazety z "tamtych czasów" możecie znaleźć w biblioteczce u Kaza na atarionline.pl (o Corelu pisano w którymś z Bajtków rocznika 89/90; wszystkie archiwa w formacie DeJaVu dający o wiele lepszą kompresję materiałów skanowanych niż PDF).

A więc jeszcze raz: legendarny już, "sentymentalny" balonik i lot nim - wykonany z użyciem Box2D - w grze Balloon Racer.
Komentarze (0)
[gra] 1917. Rok przed wolnością.
 Oceń wpis
   

Jak naprawdę była zdobywana ta wolność - jakim kosztem ?

Jakby to mogło być, żeby na moim blogu zabrakło akcentów patriotycznych w takim dniu! Zwłaszcza, że nawet google wita nas dzisiaj patriotycznonacjonalistycznym logiem

 Google: Święto Niepodległości

Wracając do zdobywania wolności... wydaje się nam, zwłaszcza tym młodszym i najmłodszym, że I wojna światowa to było machanie szabelkami, jeżdżenie na koniku i spotykanie się z Marszałkiem na rozstajach, w mundurach świeżo co przyniesionych z magazynu.

 "Wojna nie jest fer" - taki tytuł pojawia się czasami podczas ładowania gry, czasami podczas ładowania leveli. I taka jest prawda! Kto interesuje się choć trochę tym okresem wojennym wie, że większość tej wojny to gnicie w okopach w miesiącami pośród smrodu trupów kolegów lub wroga, gdzie maski gazowe dawały tylko tyle, że zamiast poparzonych dróg oddechowych miało się poparzone "tylko" nieosłonięte części ciała. Gdzie szykując się do ataku nigdy nie było wiadomo, czy nie skończy się w kawałkach rozerwanym przez - nie wiadomo już czyją - minę. Czy też dotarłwszy do okopów przeciwnika nie trafi się pod swój własny ostrzał artyleryjski.

Warfare 1917 pomimo, że jest grą, rozrywką - bardzo dokładnie pokazuje bezsens tamtej i kolejnych wojen.

..gdy już skończysz grać, stwierdzisz, że to nie ma sensu - bo czy po jednej stronie, czy po drugiej stronie - i tu, i tu jest zabijanie. W imię czego tak naprawdę ? By ktoś mógł rozsiąść się na stołku i w Twoim imieniu załatwiać interesy korzystne tak naprawdę dla siebie, a nie dla Ciebie ? Nie dla tych, co walczyli ?

Zagraj. A potem pomyśl, że to Ty jesteś tym żołnierzem z okopów. Co masz za pazuchą ? Zdjęcie dziewczyny ? Żony ? Kochanki ? Dzieci ? Rodziców ? Czy zdajesz sobie sprawę, że możesz nie wrócić wogóle z wojny ? Że ostatni raz widziałeś ich parę lat wstecz ? Że za chwilę możesz nie mieć ręki, nogi, że za chwilę możesz umierać z wszystkimi bebechami na wierzchu lub wypluwając płuca zżerane gazem ?

Wojna nie jest fer. Tak naprawdę nigdy nie będziesz walczył w swoim własnym interesie. I wtedy. I teraz. I w przyszłości.

W stanie wojny nie obowiązują zwolnienia do cywila. Bierze się równo - czy pięćdziesięciolatka, czy osiemnastolatka, czy człowieka odesłanego do rezerwy po studiach. I nie na pół roku, rok. Najprawdopodobniej: na śmierć.

Komentarze (0)
Linkownia: każdy może zostać programistą!
 Oceń wpis
   

...ale czy dobrym, to już inna bajka.

Jeżeli chcesz spróbować swoich sił jako programista, to spróbuj zaprogramować robocika-oświecacza.

 

Light-bot na Kongregate - polecam!

 

Tą grę powinni przejść wszyscy, którzy uważają, że programowanie to "pikuś"...

...w czasie krótszym niż pół godziny :P.

Komentarze (0)
Linkownia: wariacja na temat Tower Defense
 Oceń wpis
   

Balony już były, duże balony też były, bardzo duże balony także już były, pulpitowe też już były, od warcraftowych się zaczęło, to pora skończyć na powrzucaniu wszystkiego do jednego worka i zobaczenie, co z tego wyszło.

Random Defense
Ostrzegam: trzymać ręce przy oczach, bo ze zdziwienia: a) mogą Wam wylecieć; b) trzeba je będzie nieźle trzeć, by uwierzyć w to, co się widzi.

Hint: Zaczynamy od małych wież, a potem budujemy "centra".

Komentarze (0)
Linkownia: Nitrome.com rządzi!
 Oceń wpis
   

Łikend! Łikend mamy!!! Yeah... dawno już się tak nie cieszyłem z tego... no a co mamy robić w weekend, jak roweru od codziennego jeżdżenia po dziurki w nosie, w TV nic sensownego nie ma (komu się jeszcze Olimpiada nie przejadła, co ?), w kinie jakieś Ło-liiij-ki lecą, a w pubie to nie wiedzą, jak piwa nalać, by nie na palce i po szklance ?

Wtedy zostaje siąść przed kompem i spróbować zagrać w casuale, które zajmą nam o wiele więcej czasu niż te parę minut relaksu w ramach przerwy w pracy :D

Na weekend polecam dwie gry grupy Nitrome - wymiażdżającej, zamiatającej i powalającej totalnie.

Pierw starsza z nich: Captain Dirk Valentaine and the Fortress of Steem z wypaśnym efektem rzucanego łańcucha i tegoż rozsypującego się w pył.
 
Druga - nowsza - co nie znaczy, że słabsza! Final Ninja - podobnie jak Dirk powalająca kolorami, efektami i wykonaniem. Co tu więcej o tym pisać - to trzeba obejrzeć! (a nie da się oglądać nie siadając do klawiatury :p )

Może kiedyś napiszę coś więcej o tych grach. Wzrokowcy to mają się dobrze - im nie trzeba pisać, spojrzą raz i drugi i już widzą - a ci bardziej spostrzegawczy już ananlizują, jakie wypasy są w środku ukryte.

Starczy Wam zabawy na cały weekend ? :D

...dla tych, co ciągle im mało, polecam inne gry ze strony nitrome.

Taki mały offtop: sztuką jest zrozumieć i stworzyć sposób działania taki jak we wzorze, nie korzystając z błędnego koła "reverse engineering-u".

Komentarze (0)
Linkownia: Flash Witcher: versus... czego ? (upd)
 Oceń wpis
   

Szukałem linków do multiplayera flashowego - Electra: The Game. Niestety, odpłynął on w odmęt niepamięci, razem z filmem - a szkoda, bo gra całkiem ładnie się prezentowała - te plansze, stoły gry, renderowane animacje... no więc nie będzie porównania, bo już jej na sieci nie ma. Za to kto jeszcze nie widział, niech ogląda, co Polak potrafi:

Sieciowa rozgrywka Wiedźmina: Versus

bardzo podobne do wspominanej ŚP. Elektry. Oczywiście we flashu, bo jakby mogło być inaczej na tym blogu (hihi... a poprzednio było :p ). Jak to widzicie ? Podoba się ? To kiedy się umawiamy na większe lanie ? :)

Update:

Opisali za mnie na Gamecorner.pl: Wiedzmin DuelMail - pierwsze_wrazenia (DuelMail to nazwa kodowa Versusa podczas prac - wydaje mi się, czy nie ? /nie wydaje mi się - sprawdziłem na inych serwisach - miałem rację/)

No i dziękuję za link - już nie wiem komu, ale dziękuję - zwłaszcza w imieniu tych, którzy zniechęcili się koniecznością logowania się ;)

Komentarze (0)
[gra] Portal: jak gra flashowa wpływa na grę nieflashową
 Oceń wpis
   

Wszyscy zapewne znają świetny dodatek do Half-Life'a dwójki pod nazwą The Portal.

Powstała jego flashowa wersja (o czym zapewne też większość już wie) - pograć można w nią tutaj: The Portal: Flash Version.

Żeby było mało, na podstawie gry flash powstał power pack do oryginalnego The Portal, o czym przeczytałem przed chwilą w tym wpisie mapy z flashowego portala w 3d. Dobrze czasami przeczytać, że gry flash to nie tylko casual i advergames... serce roście :)

Dla "zajadaczy" The Portal-u screeny z dodatku:

Pliki zamieszczone przez Frazpc.pl, oryginały tutaj:

http://screenshots.filesnetwork.com/110/files2/89825_1.jpg, http://screenshots.filesnetwork.com/110/files2/89825_2.jpg,

http://screenshots.filesnetwork.com/110/files2/89825_3.jpg, http://screenshots.filesnetwork.com/110/files2/89825_4.jpg

Komentarze (0)
Linkownia - zainfekuj kolegę (koleżankę) z pracy
 Oceń wpis
   

Coś na "śpiący poniedziałek":

infecta - zaraź kolegę/koleżankę

- a więc: bierzemy kolegę (tudzież koleżankę), przystawiamy (w przypadku koleżanki należy to zrobić na tyle ostrożnie, aby nie narazić się o posądzenie o molestowanie seksualne) do swojej klawiatury i rywalizujemy. Gra kończy się, gdy braknie kulek szarych (niezarażonych).

 Miłego zarażania - szefowi trzeba tylko będzie wytłumaczyć, że to na rozgrzanie szarych komórek.

Komentarze (0)
Linkownia - nowa era wojen!
 Oceń wpis
   

Świetnie się zapowiada druga wersja... dla bardziej dociekliwych link do bloga autora:

AgeOfWar DevBlog

a parę wpisów poniżej najnowszego (tam) znajdziecie link do Age Of War na Kongregate - kto zapomniał, jak się grało, ten ma okazję sobie przypomnieć - weekend się zbliża ;-) Ja czekam, kiedy ukaże się wersja gry na dwóch playerów - mam nadzieję, że przy lagach flasha to nie marzenie ściętej głowy.

Komentarze (0)
Linkownia - jak smakuje ciasteczko Scoobiego ?
 Oceń wpis
   

Parę lat temu zachwycałem się tą grą - o dziwo, zachwycam się nią dalej!

A więc... złap ciasteczko Scooby!

Komentarze (0)
Linkownia - Dwa buty Dżoniego
 Oceń wpis
   

"Pokutuje" u nas powiedzenie "szewc bez butów chodzi" - a tu nie dość, że but, to na dodatek dwa buty!

Johnny Two Shoes - w zestawie: blog i kilka gier. Niezłych gier.

Przyjemne z pożytecznym. Polecam!

Komentarze (0)
Linkownia - magiczny arkanoid
 Oceń wpis
   

Przekombinowany, jak nie wiem :) - i krótki ;) - ale w sam raz dla kogoś, kto nie ma "veny".

Magical Arkanoid

Co jeszcze można w tym stylu wymyśleć ? :)

Komentarze (1)
Linkownia - Alladin
 Oceń wpis
   

Gierka stara jak strona, na której jest (strona była parokrotnie przeze mnie linkowana), ale w sam raz na sezon ogórkowy.

Donutgames' Legend of Alladin
Komentarze (0)
[gra]Kto nie grał w PONGa ten trąba!
 Oceń wpis
   

Tym razem nie będzie żadnych obrazków, żadnych peanów, tylko swf :)

(z corporatedump)

Gra starsza niż flash. Gra starsza niż pecety. Ba! Gra starsza niż ośmiobitowce. Ale nadal przy grze w dwóch wymiata.

Poniżej "wersja stylizowana" inna* (*w zasadzie obie są stylizowane - jedna bardziej, druga mniej):

(z Free Online Games)

...która ładniejsza ?

Komentarze (1)
[gra] Łapanka na Neptunie
 Oceń wpis
   

Kolejna misja Pastelfolka - Neptun.Mission to Neptune - to kolejna gra powstała przy współpracy z PastelGames. Druga z serii "misji pastelfolka".

Gra powstała już dość dawno temu - jakiś miesiąc/półtora temu - zbyt dawno, żeby pamiętać, jak powstawała (znaczy: my pamiętamy, ale chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć o tych #!&@^#*,#$@#%.*$^<$!&^*>*&$(^)#${&^}@^ komarkach... ;-) ) więc tylko opiszę o co w grze biega...

Fabuły troszeczkę...

Wędrując przez nasz układ planetarny Pastelfolk usłyszał w swoim skanerze częstotliwości rozpaczliwy krzyk rozpaczy nadany z Neptuna. Jak się okazało, wyalienowani tubylcy złośliwie więzili kolejne pastelfolkowe wycieczki, aż w końcu miarka się przebrała - to znaczy: Bodzio się wkurzył, że nikt mu stania w klatce przez całą noc nie obiecywał.

Ktoś siedzi w klatce, by uwolnić musiał go ktoś.Jak to bywa w przygodach ze źle napisanymi characktirami, po dotarciu na Neptun nie obyło się bez pertraktacji: my Wam Pastelfolka, a Wy nam fun, parę razy fun... co fun to funniej. Tak więc im dalej, tym trudniej będzie oswobadzać kolejne pasteludki (paskudki ?).

To już o fabule wszystko wiemy - Ty, Tarzan, mieć oswobodzić Dżenni. Ty, Dżenni siedzieć in ta klatka. Aż nie dać sygnała, że wyleźć.

 

Jak wiemy, na Neptunie grawitacji nie ma (takiej jak na Ziemi), więc dysponujemy własną platformą antygrawitacyjną. Sterujemy nią myszką. Dla potrzebujących lub tych, których myszka gryzie, jest alternatywa w postaci strzałek (lub WASD) i spacji.

Było małe ups

 

No jest. W symbolach. Wyalienowani "nieswoi" mają fun wyliczając kolejne symbole do zebrania - jeżeli zbierzemy je w nieodpowiedniej kolejności, zabierają nam punkty i losują nową kombinację. Dodatkowo, jak zacznie im się nudzić, to podsyłają nam swoje ptaszki, żeby troszkę poprzeszkadzały (wiem, jak bym napisał "pupilki" to nie miało by takiego podtekstu, jak ma).

Ach te symbole...

Na szczęście przelatujące "cośtam" daje nam możliwość podratowania swoich punktów. No i paliwa do platformy antygrawitacyjnej. Bo naszym wrogiem oprócz "latających pupilków" i zbieranych w niewłaściwej kolejności symboli jest też czas, a raczej zużywanie się baterii platformy.

Na koniec jedna ciekawostka: [C] - jak color... podczas gry...

O czymś zapomniałem ? Chyba nie :)

PS. A zainteresowanym (lub tym, którzy rzadziej wchodzą na mojego bloga) przypominam, że konkurs trwa

Sens gry

Pora na "conieco o samej filozofii grania"
Komentarze (0)
[gra] Rysowanki (po raz wtóry) z fizyką
 Oceń wpis
   

Właśnie wróciłem z dwudniowej majówki i jak widać, zainteresowanie konkursem małe i z jakimiś insynuacjami... (ok - rozumiem, że kogoś może nie interesować konkurs, w którym nagrodą jest jakiś tam "badziewny długopis reklamowy ADOBE", może tenże konkurs wręcz wydawać się głupim, ale niech nie psuje zabawy innym). No cóż, mówi się trudno, żyje się dalej ...a że jest taka sobie "leniwa niedziela", to dla tych, co im przyrzekłem, że się pojawi "conieco" na blogu, właśnie te "conieco" napiszę :).

"Porysujmy sobie" po raz kolejny

Z tym, że tym razem nie będą to linie jak z ołówka, a raczej jak z kredki świecowej :)

link dostałem od Szatanioła i przyznam - zaskoczył mnie. Ostatnią taką grę w tym stylu widziałem w javie, ktoś na webesteemie zapodał jako fajny przykład połączenia rysowania z fizyką (ops, czyżbym się wygadał ocb ? :D ).

Magic Pen - ekran ładowania Magic Pen to gra z niewymiatającą grafiką - bardziej taką powiedziałbym "wczesnoszkolną" - no ale nie o grafikę tu chodzi. Chodzi o to, że... nasze kreski stają się prawdziwymi, fizycznymi figurami geometrycznymi!

Pamiętacie Tytusa de ZOO z komiksów Tytus, Romek i A'Tomek ? W jednej z przygód trafił on do świata dwuwymiarowych postaci, dla których nie do pomyślenia było, że może istnieć świat trójwymiarowych postaci. No więc: będziecie mieli okazję się przekonać, że fizyka dwuwymiarowych figur geometrycznych istnieje (i przyniesie nam sporo radochy).

No więc - gra polega na rysowaniu figur. Które mogą się toczyć, albo przewracać, albo spadać z góry, albo po prostu stać (np. jako pochylnie) - po co ? Po to, by zrealizować zadanie, jakim jest przepchnięcie kulki do flagi.

Magic Pen - ekran startowy Coprawda nie rozumiem, co mają bałwany z poprzedniego screenu do tej gry, ale rozumiem, co ma wiatrak do gry - w wyższych levelach idzie sobie taki wiatrak narysować i uruchomić!

Jak to bywa w grach casual'owych, w tej grze mamy możliwość odejścia od niej po przejściu danego levelu - pod jednym warunkiem: zapisanie wyniku nastąpi dopiero wtedy, gdy przejdziemy wszystkie levele (hmm... podoba mi się taka zasada kija i marchewki). Przydatne - nie powiem...

Magic Pen - już po starcie

O ile pierwsze trzy levele przeszedłem jak burza, to następne... dobrze, że można wrócić do nich po zasejwowaniu...

Fizyka w grze jest bardzo realistyczna - praktycznie od pierwszego levelu towarzyszy nam zasada zachowania pędu oraz inne prawa dynamiki. Weźmy na to taki level piąty - na załączonym obrazku widok młota, którego próbowałem stworzyć do wepchnięcia kulki na najwyższy stopień (zdenerwowałem się bardzo, gdy zamiast dorysować klin usunąłem sobie niższą pochylnię).

Magic Pen - ha! kombinuję jak mogę!I jeszcze parę słów do obrazka obok: możemy jak widać przypinać na sztywno i na obrotowo (w określonych obszarach) różne elementy ze sobą - gra świetnie obrazuje w jaki sposób te połączenia na siebie oddziałują - brawa dla autora.

 

Gdy zmęczymy się grą "levelową" i klikniemy w przycisk "menu" - pokaże się nam ładny stiker z sześcioma pozycjami (szósto niezanumerowana).

Jako gracz z gatunku wybrednych od razu stwierdziłem, że te menu powinno być na samym początku zamiast natrętnych "credits". No ale w sumie nie gramy na czas, jedyne co nas ogranicza, to "pojemność pisaka" (hmm... gdzieś to już było, prawda ?) więc - nie przeszkadza. A niecierpliwym polecam pozycję "free play" zamiast wielokrotnego resetowania levelu (jak to ja miałem w zwyczaju).

Ok, popisałem, popisałem, pomęczyłem się rysowaniem, no to pora teraz sobie gdzieś polecieć. Do zobaczenia zatem "na wysokościach".

PS. do komentarzy wpisu konkursowego: już mi się nudzi wysłuchiwanie chorych insynuacji, pora na cięcia. Zgodnie z zapisem regulaminiowym. Szkoda tylko, że faktycznie tak mało zainteresowanych na tak wielu czytających.

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 |

Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:33
najlepszeprezenty.com.pl:
Flash After Party czyli o flashu w realu [EDIT]
pozdrowienia :)
2013-12-25 22:07
Powiększanie penisa:
Warto blogować ?
Trudno się z tym nie zgodzić, przez to, że są bardzo ogólne to także są bardzo trafne.
2013-12-08 22:47
ets2:
Warto blogować ?
Wartościowych blogów jest na naprawdę mało, sam staram się coś stworzyć a czy wyjdzie to się[...]
O mnie
MaW: flash, gry i cała reszta
Po prostu flashmaniak.