Intrusion 2
 Oceń wpis
   

Intrusion2 - ta gra, która od niedawna dostępna jest w sieci, według użytkowników jest zrobiona we flashu - flash, czy nie flash ?

Jak na 3 lata pracy miodność ogromna. Szkoda, że demo nie działa online.

Na Reddicie możecie znaleźć wątek niej poświęcony: http://www.reddit.com/r/gaming/comments/x5qee/my_friend_spend_3_years_working_on_this_game_by/

Komentarze (3)
Wersja finalna flash playera 10.2 - już macie ? Warto!
 Oceń wpis
   

Flash player 10.2 - molehill with hardware 3D accelerationCzy już pobraliście ? Jeżeli tego jeszcze nie zrobiliście, to go pobierzcie ( -> download flash plugin 10.2)

Ładnie o nowym flashplayerze napisał webhosting - dużo mówi sam tytuł - warto poczytać: "Flash Player 10.2 już w wersji finalnej: argumenty wrogów Adobe straciły sens".

Jest jeszcze więcej niż Adobe zapowiadało na konferencji MAX2010 - szybszy, lepszy, wydajniejszy, z akceleracją 2D/3D, nie zarzynający procka - co ja mam więc jeszcze o tym napisać ? :-)

Komentarze (0)
Przełomowy FlashPlayer 10.2-beta (upd)
 Oceń wpis
   

Że konkurencja flasha nie śpi i nie zasypuje gruszek w popiele, wiemy od dawna. My, jako użytkownicy flasha od dawna też czekamy na jakiś krok ze strony Adobe, który pozwolił by flashowi znowu przejąć prowadzenie. Takim długo oczekiwanym krokiem jest wprowadzenie obsługi akceleracji 3D i choć może jedna jaskółka wiosny nie czyni, to jednak na wiosnę doczekamy się przełomu - Panie i Panowie, na stronie Adobe pojawiła się beta flashplayera 10 z obsługą akceleracji sprzętowej.

A co potrafi flash z nowym silnikiem "MoleHill" możecie zobaczyć na prezentacji z konferencji Adobe MAX 2010, która odbyła się w dniach 23-27 października w Los Angeles:

I krótki komentarz ode mnie: flash to już może dla niektórych staruszek, ale jego mutacje na złość przeciwnikom z roku na rok są coraz lepsze. Szkoda tylko, że reklamodawcom (ich nieśmiertelne banery flashowe będące postrachem użytkowników) nie idzie do rozumu przemówić...

//EDIT: Ładnie o nim napisali (i po polsku :P ) na webhosting.pl: Adobe HTML5 się nie boi, a Google wciąż we Flasha wierzy

Komentarze (1)
Adobe 'siedzi na tyłku', a Jobs (Apple) jest poszkodowany
 Oceń wpis
   

Takie wrażenie można odebrać czytając artykuł na wired.com: "Google’s ‘Don’t Be Evil’ Mantra is ‘Bullshit,’ Adobe Is Lazy: Apple’s Steve Jobs".

Zacytuję co o konferencji z zeszłej środy pisze serwis MyApple ("Steve Jobs o Adobe, Google i Makach") opierając się na artykule z wired.com:

 Według Jobsa brak wsparcia animacji Flash w urządzeniach mobilnych Apple spowodowany jest problemami jakie to stwarza, odpowiadając niemal całkowicie za wszystkie błędy systemu Mac OS X. "Adobe ma mnóstwo ciekawych pomysłów, ale nie robi nic by poprawić obecne produkty. Programiści z Adobe są po prostu leniwi. Za kilka lat nikt nie będzie używał Flash, świat idzie w stronę HTML5. To jest przyszłość"...

Jakoś nie odważę się tłumaczyć artykułu z wired.com... ani dużo o nim pisał... jest Google Translator (artykułu z wired.com), a co do zrozumienia - niech każdy zastanowi się sam. Tylko dlaczego mi momentalnie przyszedł na myśl Ballmer ?

PS. A proros ankiety z boku: "Jest tylko 10 typów ludzi: Ci, co rozumieją  system zerojedynkowy i Ci, którzy go nie rozumieją" ;-)

Komentarze (0)
[flash] No i... pupa, znowu złośliwa luka
 Oceń wpis
   

Nie, no nie dadzą człowiekowi pożyć! A raczej maszynie (serwerowi) obyć się bez ataków. Bezsensowne (wydaje mi się) czasy.

Szczerze ? Tęsknię do czasów, kiedy nie było czegoś takiego jak "złośliwy kod", "wirus", "infekcja komputera" w komputerowym języku.
Niestety, te dziewicze czasy odeszły w siną dal i "to se ne vrati Pane Havranek" - ECH. Mocne, silne, _ECH_.

Dlaczego ? BO. ZNOWU. MAMY. [słowo niecenzuralne z grubej rury]. LUKĘ.

Ktoś się spostrzegł, że uploadując flasha na serwer, można temu serwerowi zrobić kuku.

"...możliwe jest osadzenie na stronie złośliwego kodu Flash (za pomocą formularza do uploadowania plików) - tak, by był on traktowany przez przeglądarkę jako "legalny" element oryginalnej witryny i uruchamiany bez żadnych przeszkód."

a resztę doinfekujcie... eee, dopiszcie - stop! - doczytajcie sobie sami: Security.Standard.pl: Nowa groźna luka we flashu.

Czy to jest naprawdę groźne ? Czy oprócz flashdevelopera nikogo "po drugiej stronie" nie ma ? Żadnego kodera server-side ? Administratora ? Rozwiązanie mi się podoba: zainstaluj sobie wtyczkę "No Script". Też fajnie. Zdroworozsądkowo proponuję jeszcze pomalować ekran monitora na czarno, a sam komputer wstawić do izolatki - jeszcze jakimś świńskim wirusem nas zarazi.

Komentarze (0)
Komputerze, moja stara miłości!
 Oceń wpis
   

Och... ile razy komputer i flash był kością niezgody w naszym związku - nie zliczę! Wiem, że to pasja granicząca z uzależnieniem (manią), ale ile dająca radości!

Znalazłem na necie piękny dowcip:

O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do 
sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 22-calowy monitor, wszystkie
płyty DVD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowę komputera
potraktowała zapalarką do gazu, a drukarkę utopiła w wannie. Potem
wróciła do sypialni, do cieplej pościeli i przytuliła się z miłością do
boku swego nic nie podejrzewającego, śpiącego męża. Była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na ich miłość.
Zasnęła. Do końca życia pozostały jej jeszcze niecałe cztery godziny...

Jakże życiowy :D - kiedy te nasze połowice zrozumieją, że z "konkurencją", z którą się jest "za pan brat" od wielu, wielu lat (dłużej niż z nimi) - nie da się wygrać ? :-)

...maj nejm iz MANIA, FLASZ - MANIA ;-)

Komentarze (0)
[as2] Zestrzelił i uciekł - asteroids-textoids :-)
 Oceń wpis
   

Czyli zasada levelowania w asteroids. Które pisze Darek 3DH.

var speed:Number = 1;
var speed_const:Number = 1;
var speed_multiplier:Number = 2;
var speed_acc:Number = 0.2;
var speed_prevAccSpeed:Number = 0;
//
var shootOut_counter:Number = 0;
var shootOut_speedStep:Number = 3;
var shootOut_bonusStep:Number = 5;
var bonus_prevShootCount:Number = 0;
//
this.onEnterFrame = function () {
//
var output:String = "";// "\n" jeżeli chcesz dodatkowy odstęp (przy trace z flasha jest niepotrzebny - dodaje sam)
//
output += "Zestrzeliłeś asteroidę... ";
output += "zestrzelonych: " + shootOut_counter + " asteroid. ";
output += "Prędkość: wynosi " + speed + ". ";
shootOut_counter++;
//
if (!(shootOut_counter % shootOut_speedStep) && (speed_prevAccSpeed != speed))
{
 speed_prevAccSpeed = speed;
 speed = speed_const + int (shootOut_counter * speed_multiplier) * speed_acc;
 output += "No i przyspieszam do " + speed + ".";
}
if (!(shootOut_counter % shootOut_bonusStep) && (bonus_prevShootCount != shootOut_counter))
{
 bonus_prevShootCount = shootOut_counter;
 output += " I bonus nr " + int (shootOut_counter / shootOut_bonusStep) + " też się trafił.";
}
if (shootOut_counter == 200)
{
 delete this.onEnterFrame;
}
trace(output);
};
Skrypt symuluje grę w asteroids przy zadanych parametrach - level'owanie na podstawie prędkości, co 3 zestrzelone sztuki, wrzucanie bonusa co pięć zestrzelonych asteroid. Oczywiście jest to model - bardzo łatwy do połączenia z View.

Wynik działania:

Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 0 asteroid. Prędkość: wynosi 1. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 1 asteroid. Prędkość: wynosi 1. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 2 asteroid. Prędkość: wynosi 1. No i przyspieszam do 2.2.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 3 asteroid. Prędkość: wynosi 2.2. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 4 asteroid. Prędkość: wynosi 2.2.  I bonus nr 1 też się trafił.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 5 asteroid. Prędkość: wynosi 2.2. No i przyspieszam do 3.4.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 6 asteroid. Prędkość: wynosi 3.4. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 7 asteroid. Prędkość: wynosi 3.4. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 8 asteroid. Prędkość: wynosi 3.4. No i przyspieszam do 4.6.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 9 asteroid. Prędkość: wynosi 4.6.  I bonus nr 2 też się trafił.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 10 asteroid. Prędkość: wynosi 4.6. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 11 asteroid. Prędkość: wynosi 4.6. No i przyspieszam do 5.8.
...
...
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 39 asteroid. Prędkość: wynosi 16.6.  I bonus nr 8 też się trafił.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 40 asteroid. Prędkość: wynosi 16.6. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 41 asteroid. Prędkość: wynosi 16.6. No i przyspieszam do 17.8.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 42 asteroid. Prędkość: wynosi 17.8. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 43 asteroid. Prędkość: wynosi 17.8. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 44 asteroid. Prędkość: wynosi 17.8. No i przyspieszam do 19. I bonus nr 9 też się trafił.
...
...
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 60 asteroid. Prędkość: wynosi 25. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 61 asteroid. Prędkość: wynosi 25. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 62 asteroid. Prędkość: wynosi 25. No i przyspieszam do 26.2.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 63 asteroid. Prędkość: wynosi 26.2. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 64 asteroid. Prędkość: wynosi 26.2.  I bonus nr 13 też się trafił.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 65 asteroid. Prędkość: wynosi 26.2. No i przyspieszam do 27.4.
...
...
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 90 asteroid. Prędkość: wynosi 37. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 91 asteroid. Prędkość: wynosi 37. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 92 asteroid. Prędkość: wynosi 37. No i przyspieszam do 38.2.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 93 asteroid. Prędkość: wynosi 38.2. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 94 asteroid. Prędkość: wynosi 38.2.  I bonus nr 19 też się trafił.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 95 asteroid. Prędkość: wynosi 38.2. No i przyspieszam do 39.4.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 96 asteroid. Prędkość: wynosi 39.4. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 97 asteroid. Prędkość: wynosi 39.4. 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 98 asteroid. Prędkość: wynosi 39.4. No i przyspieszam do 40.6.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 99 asteroid. Prędkość: wynosi 40.6.  I bonus nr 20 też się trafił.
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 100 asteroid. Prędkość: wynosi 40.6. 
...
... 
Zestrzeliłeś asteroidę... zestrzelonych: 199 asteroid. Prędkość: wynosi 80.2.  I bonus nr 40 też się trafił.

Przy połączeniu z kontrolerem (GameManager/Controller) i z View bardzo prosto przejść do normalnej gry. Wystarczy linijkę shootOut_counter++; zamienić na wywołanie metody sprawdzającej skutek strzału/położenie pocisku względem obiektów do zestrzelenia.

Po linijce  speed = speed_const + int (shootOut_counter * speed_multiplier) * speed_acc; można dodać linijkę zmieniającą  wartość shootOut_bonusStep, która decyduje o ilości asteroid na jeden level. Np. na proste shootOut_bonusStep++; (czyli na każdym kolejnym levelu będzie trzeba zbić o jedną asteroidę więcej). Podobnie można też regulować wartość shootOut_bonusStep - np. dodanie shootOut_bonusStep++; spowoduje, że bonusy będą coraz rzadsze.

Wyobrażacie sobie grę w Asteroids w postaci tekstowej ? :D

PS. Z powodu niewłaściwego dobrania parametrów shootOut_counter (= 2) i speed_multiplier (= 0.2) zbyt szybko rośnie prędkość - od 1 do 80 w 66 leveli. To trochę za szybko. Choć w sumie: czy ja wiem ? :D

Komentarze (0)
I nastanie CS5: i-rewolucja, i-wiktoria!
 Oceń wpis
   

Jestem w szoku! Jeszcze wczoraj pisałem o tym, jak to Apple nie dopuszczając na swoją platformę pluginu flasha strzela sobie samobója, a tu za chwilę Tomek "Soth3D" podsyła mi niesamowity link do Adobe Labs - z zapowiedzią CS5, w którym będziemy mogli pisać aplikacje dla iPhone'a!!! I to bezpośrednio w Action Script 3!!!

Popatrzcie sami:

 

Oczywiście sprzedaż aplikacji będzie mogła się odbywać przez sklep iStore - jakże by było inaczej, ale cała ta sytuacja pokazuje, że jak nie drzwiami, to oknem flasha na iPhony wprowadzą. Brawa dla Adobe za skuteczność i trzymanie ręki na pulsie!

Więcej:

A wszystko to działo się na konferencji AdobeMAX 2009, która skończyła się dzisiejszego dnia w Los Angeles - o czym wspominali:

 

Komentarze (2)
I nastało 10-kropka-1 - bez 'i' (upd)
 Oceń wpis
   

Czy - jeżeli bym był potentatem rynkowym, a ignorował technologię rozszerzającą możliwości mojego produktu - nie było by to równoznaczne z samobójstwem biznesowym ?

Na tak postawione pytanie zapewne znaleźlibyście wiele odpowiedzi. Jedni odpowiadali by sięgając do macierzy BCG, drudzy podpierając się przykładami wziętymi ze światowych rynków, inni podpierając się intuicją biznesową.

Kto jest takim "ignorantem" ? Sądząc po ilości "i" już wiecie. Apple. Tylko Apple stać na ignorowanie flasha i nie wpuszczanie go na swój i-teren. Dlaczego ? Ponieważ straciło by wtedy kontrolę nad aplikacjami pisanymi dla swojej maszynki. Tak - wirtualna maszyna flasha była by w stanie wykorzystywać wiele rzeczy, które obecnie można osiągnąć wyłącznie używając edytora od Apple. Stracił by wtedy sens sklep iStore, ponieważ każdy mógł by pisać aplikacje na iPhone'a używając actionscript-u i rozpowszechniać je bez pośrednictwa tego sklepu!

Wracając do tematu: dzięki projektowi "Open Screen Project" na koniec roku praktycznie na wszystkie "maszynki" będziemy mieli flash playera 10.1 - wszystkie, oprócz tych ze stajni Apple, o którym tak się rozpisałem na początku.

Czytaj także:

 

Komentarze (0)
[gra] Wybudujcie Huje Tower
 Oceń wpis
   

Już dawno nie miałem takiej satysfakcji jak teraz, gdy zaczynałem pisać wpis od tytułu, a nie od planowania treści jak zazwyczaj :D.

Gdy ujrzałem pierwszy raz tą nazwę z tytułu myślałem, że ktoś sobie żarty stroi - ale nie! To najprawdziwsza gra pod słońcem (niebem ;-) ).

Pomyślałem sobie: no, to zdaje się kogoś polscy koledzy - developerzy zrobili w konia, złośliwie podpowiadając taki, a nie inny tytuł :-). Poszukałem także, czy może "to" słowo jest obecne w języku hiszpańskim - ale nie! Jeżeli tam by było, było by pisane przez "j" i "i" - juie. Pomyślałem też sobie, że być może ktoś zrobił literówkę i miało być "huge", a nie "huje" - ale dopiero gdy zagrałem, moje domysły się rozwiały - zwróć uwagę na odgłosy w grze!

 Bakteryjna wieża opowiada nam swą historię na wstępieWyobraź sobie, że jesteś bakterią... że oprócz Ciebie jest jeszcze wujek bakteria, ciocia bakteria, wujek wujka bakterii, ciocia cioci bakterii, Twoi kuzyni i kuzynki... i ich wujkowie i ciotki, i kuzyni kuzynek... no po prostu jeden wielki ogrom bakterii.

 Teraz sobie wyobraź, co to był za szał ciał, gdy "cała rasa" nagle ujrzała nad sobą niebo i oniemiała na jego widok. Zachwyt, które ogaręło Was, małe bakterie żyjące głęboko w kanałach, był tak przeogromny, że postanowiłyście wspólnymi siłami sięgnąć tego nieba, które tak wysoko nad sobą ujrzałyście!

O tym dowiadujemy się z intra przed grą. Yeah!!! Intro! Mamy do czynienia z jedną z niewielu gier, gdzie autorzy przyłożyli się do tak małego, ale jak satysfakcjonującego wprowadzenia - takie należy tworzyć gry!

Huje Tower - bo o tej grze tu mowa - to gra (znowu uśmiecham się na dźwięk nazwy i wyobrażam sobie minę cenzora z bbloga:D) z powodu której stracicie cenne godziny odpoczynku i cenny czas przerw w pracy!

Bakteryjna wieża na starcie - Huje Tower ekran startowy

 Jeżeli znacie World Of Goo:

To gra już Was ma! :-)

...a jeżeli nie znacie, to za niedługo będzie Was mieć! :D

Od razu Wam mówię, że Huje Tower nie ma takiego rozmachu jak World Of Goo, lecz to wcale nie znaczy, że jest mniej grywalne - o nie!

Bakteryjna wieża - nawet jak otoczenie nie sprzyja, piąć się wyżejInspiracja grą World Of Goo jest ogromna, czasami nawet rażąca - ale fakt, wykonanie inne, plan też inny - z tym, że podobieństwa są czasami porażające...

W grze jesteśmy "siłą wyższą", która pomaga łączyć się różnego koloru bakteriom za pomocą wypustek (ramion ?) - ich ilość zależy od typu (najwięcej można wyciągnąć trzy ramiona) i od zadania, jakie ma spełniać dana bakteria.

Każdy poziom w grze to kolejny "krok do nieba" - mamy pewną "magiczną linię", którą musimy wszelkimi możliwymi sposobami osiągnąć i utrzymać się na jej poziomie conajmniej jedną bakterią przez pięć kolejnych sekund - jest to jedyny warunek potrzebny do zaliczenia danego poziomu.

Bakteryjna wieża - 'mobilny etap' - jeden z moich bardziej ulubionychPrzypominając sobie, co mogą robić te miłe kuleczki, zastanawiam się, czy czasem nazwy "bakteria" nie używać w stosunku do nich w cudzysłowie. Bo to, co mogą robić te małe dranie, nie przypomina niczego, do czego zdolne są bakterie (no chyba, że to ja nie doceniam możliwości bakterii - ale czy widział ktoś kiedyś "motoryczne" bakterie ??). Możemy je użyć jako środek pociągowy, jako balony, jako elementy wymienne, rzepy, balast - no po prostu ogrom możliwości i zachowań! A te odgłosy! Losowo coprawda, ale jest ich na tyle i w sposób tak mało uciążliwy, że nie przeszkadzają w żadnym stopniu - a wręcz (powiedziałbym "ze złośliwością") miło się ich słucha :-).

Bakteryjna wieża do nieba
Bakteryjna wieża od podziemi

Zobacz wszystkie poziomy - nie ciekawi Cię, co czeka u gwiazd ?

Niestety, nawał obowiązków nie pozwala mi na to, by poznać nawet połowę z ogromu świata Huje Tower. Także z powodu jednego zgrzytu na samym początku (gra jakimś cudem nie zapamiętała mojego stanu gry, przez co granie od nowa w poziomy, które się już ukończyło było trochę nużące...), ale przede wszystkim z powodu mnogości poziomów - no w końcu do nieba jest daleko :-).

W każdym razie z czystym sumienie mogę polecić Wam tą grę na najbliższe chwile wolnego czasu. Jak zaznaczyłem na początku - jest to nieliczna z gier, która ma intro z prawdziwego zdarzenia, oraz - jedna z nielicznych gier, gdzie już na planszy tytułowej gry możesz sobie popróbować, z czym będziesz miał do czynienia - jeden z moich "wyczynów" możesz obejrzeć na załączonym obrazku tytułowym. Podsumowując: miła dla oka grafika, nie natarczywe dźwięki, wykonanie z głową - to sprawia, że warto w tą grę zagrać. UWAGA! Powtarzam: WCIĄGA! WCIĄGA! WCIĄGA!

PS. Zastanawiam się, czy to autorski silnik , czy też dostosowany BOX2D ?
 

Komentarze (1)
9:1
 Oceń wpis
   

Chciałbym Wam napisać, że mam dla Was coś nowego, niesamowitego, co można by poczytać, albo w to pograć... niestety - ciężki okres w pracy (może to wpływ zbliżającej się jesieni) i moja upartość sprawiły, że już któryś tydzień siedzę nad własnym edytorem, a zarazem silnikiem do izometrii bez widocznych efektów :(.

Tytuł, który widzicie u góry, jest tutaj nie bez przyczyny. Siedząc i męcząc się nad rozwiązaniami, które zostały zapewne conajmniej parokrotnie w sieci rozwiązane, zastanawiam się, co się stało z tym całym entuzjazmem odkrywania możliwości flasha od podstaw - z tym rozgryzaniem od zera:

Dziewięć do jednego to nic innego jak 90 do 10 - procent - kiedyś znalazłem (znalazł mnie) taki akapit/cytat, którego autor pisał, że by z projektu coś wyszło, do 10% talentu należy dołożyć 90% pracy. No i jak najbardziej się do tego dołączam i pod tym podpisuję. Z tym, że... takie coś zabija kreatywność.

Ilu z Was, robiąc coś zawodowo, gdy wymagają od Was, by powstało to jak w najkrótszym czasie, jak najmniejszym nakładem środków, jest gotowych tworzyć własne rozwiązania - lub przynajmniej na zasadzie analizy wyników stworzyć własny odpowiednik użytego rozwiązania ?

Otóż to! Przenosząc to na nasze zajęcia codzienne: dzisiaj projekty to w 90% wynik kopiowania, a 10% własnej inicjatywy. Nie mówiąc już o kreatywności. Bo zazwyczaj od tego są inni (tzw. "kreatywni"). Czy to zwalnia nas od myślenia ?

Powoli jesteśmy sprowadzani do roli maszyn... jakoś mi się nigdy to nie podobało - tak sobie myślę, gdybyśmy zaczęli traktować naszą pracę - nasze zajęcia, projekty - jak sztukę - o ilu nowych Da Vinci'ch, o ilu nowych Pennerów, guru flashowych wzbogaciło by się nasze środowisko!

Dobra, idę po miotełkę ;-)

PS. Kreatywność - co to jest wg Was ? Bez sięgania do googli, wikipedii i innych "kseroźródeł" ! - ?

PS2. Takie "rozgryzanie" od podstaw każdego zagadnienia sprawia mi o wiele większą przyjemność, niż używanie wyniku czyjejś pracy - oczywiście wiadomo, że wtedy, gdy nie chodzi tu o czas - ale przy pracy na czas liczę, że przynajmniej efekt końcowy przyniesie mi satysfakcję (i przyznam, nigdy nie czułem satysfakcji z tego, że kolejny projekt zaliczyłem).

PS3. Dziękuję Wam za te wszystkie odwiedzin - także botom google, innych wyszukiwarek, spamerom i wszystkim, którzy trafili tutaj przez pomyłkę - równo tydzień temu Flashmania! zaliczyła 500 tysięcy odwiedzin.

Komentarze (0)
Flash w szrankach z Silverlightem - rozpoczęła się wojna ?
 Oceń wpis
   

 Dzisiaj w newsach IDG pojawiła się rozmowa pt. Silverlight vs. Flash - inne cele, inne możliwości przeprowadzona z panem Bartłomiejem Zassem - "ewangelistą" microsoftowym (ISV Developer Evangelist, Microsoft Sp. z o.o.). 

Po przeczytaniu (i w trakcie) nasunęło mi się conajmniej kilka wniosków i kilka komentarzy - pozwolę sobie je zamieścić z cytowaniem konkretnych linijek tekstu. Z góry ostrzegam, że moje komentarze są strasznie tendencyjne!
 
"Nie należy kojarzyć Silverlight wyłącznie z odtwarzaczem do mediów czy tworzeniem animacji. To w szczególności bogata platforma do tworzenia zaawansowanych, bogatych aplikacji internetowych"

to oznacza jedno - Adobe ze swoją pozycją uzyskaną dzięki flashowi nareszcie poczuje oddech konkurencji na plecach. Nie pierwszej i nie ostatniej, ale na tyle mocnej, by móc zachwiać jego spokojem.

 Znakomicie większe możliwości dają również nowe wersje narzędzi.

Jeżeli ktoś próbować pracować na tych narzędziach, to wie, że są one zagrożeniem dla samego siebie :-). Jednakże biorąc pod uwagę całe środowisko developerskie, jakie daje MS, a z których można korzystać pisząc pod SL, to już coś.

Silverlight 3 "z pudełka" ...

jakiego pudełka ? to mamy jakieś różne wersje ? Czy można mówić o tym, że jakakolwiek forma oprogramowania w postaci pluginu będzie "z pudełka" ?

...nie wspiera już tylko rodziny kodeków Windows Media. Obsługiwany jest standard H.264, ale także dowolne kodeki, które zainstalowane są na komputerze użytkownika. To wszystko działa wyjątkowo wydajnie dzięki wsparciu sprzętowemu GPU dla odtwarzania pełnoekranowego filmów w jakości Full HD.

Niestety, jest to cios poniżej pasa. MS wykorzystując pozycję producenta systemu komputerowego tworzy coś, co opiera się na know-how dla innych nie dostępnym. Z drugiej strony, wiele sygnałów z netu świadczy o tym, że Adobe ignoruje w tym względzie potrzeby (sugestie) użytkowników.

film zamiast zatrzymać się płynnie (w czasie rzeczywistym) dostosuje jakość obrazu do możliwości połączenia.

 OMG, to ma mi pomóc w oglądaniu ? :| Załączając film nie chodzi mi o to, bym oglądał kwadraty, lecz o to, by obraz był wyraźny, a dźwięk bez zniekształceń. Choćby kosztem zatrzymywania się filmu na czas buforowania. Przyzwyczajony do niestabilnego połączenia internetowego pierw puszczam "play", potem od razu pauzę i idę do kuchni zrobić sobie kawę.Ktoś już kiedyś próbował takiego przesyłu - z pogorszeniem jakości - z tego, co pamiętam, nie wyszło mu to na dobrze. I nie powiem, by oglądanie filmu, który "biegnie płynnie", ale za to jakość co chwilę schodzi do zera, było przyjemnością.

Bardzo ważną nowością jest także premiera platformy Playready DRM, która pozwoli zabezpieczyć dowolne treści (nie tylko utwory audiowizualne) - oczywiście w pełni wspierana od strony klienckiej przez Silverlight.

A co o tym sądzą internauci myślacy zdroworozsądkowo? Skwituję uśmiechem: :D. Jednakże druga strona medalu jest inna: wiele wytwórni życzy sobie takich zabezpieczeń przy publikowaniu swoich materiałów przez net. Nierozsądnym by było ignorować te pole działania.

Wsparcie sprzętowe GPU... ...wykorzystanie tzw. "Pixel Shaderów" ... ...przestrzeń 3D...

W tej całej wyliczance jednego mi tylko brakuje: ile w tym wszystkim zależy od platformy systemowej ? Niestety, obawiam się, że będzie to kolejny cios poniżej pasa dla Adobe. Nie powiem, dawno im się należało - gotowa obsługa 3D w shockwave mogła by wg mnie już dawno być zaimplementowana we flash playerze...

...Microsoft kładzie duży nacisk na dostosowanie technologii Silverlight do scenariuszy biznesowych, nie tylko konsumenckich. Aby szybko tworzyć takie aplikacje wprowadzono ponad 70 nowych kontrolek (między innymi doskonałe kontrolki do prezentacji wykresów) oraz wzorce architektoniczne upraszczające projektowanie takich rozwiązań. Kontrolki można tak jak kiedyś bindować do danych (ale i między sobą), stylować, itp.

Tak. Niestety, firma Microsoft dobrze wie, skąd wyciągnąć pieniądze i kto za "te sznurki" pociąga. Smutne to i prawdziwe. Czy będzie rywalizacja pomiędzy aplikacjami Flex-owymi, a SL-owymi ?

"użytkownik może wybrać opcję zainstalowania jej na komputerze. Będzie ona mogła być od tej chwili uruchamiana poza kontekstem przeglądarki..."

RIA. Jak nic RIA. Czy to coś nowego ? Z drugiej strony, która aplikacja flashowa z powodu tych wszystkich "piaskownic" da się normalnie uruchomić offline, przeniesiona bezpośrednio ze strony online ?

Flash przeznaczony jest jednak do nieco innych zastosowań. Silverlight adresuje nowoczesne scenariusze RIA, wymagające bogatych kontrolek, zaawansowanego wsparcia dla obsługi danych, rozwiązań architektonicznych pozwalających oprzeć o tę technologię bogate aplikacje biznesowe. Flash w swoich korzeniach ma przede wszystkim wsparcie dla animacji bazujących na klatkach, do czego Silverlight nie był projektowany.

Buahahaha! :| Pan "ewangelista" nie odrobił zadania domowego. Czy zdaje sobie wogóle sprawę, że istnieje coś takiego jak AIR, a "bogate kontrolki" można znaleźć we Flexie ?

Mówiąc o przewagach technologii Silverlight, należy wymienić przede wszystkim zdecydowanie dojrzalszy język programowania (w ActionScript 3 wciąż brakuje bardziej wyszukanych elementów obiektowych czy silnego typowania). Nie ma kłopotu z oprogramowaniem wielu wątków (co dramatycznie zwiększa wydajność aplikacji), czego Flash nie wspiera. Programiści bardzo doceniają znacznie lepsze wsparcie narzędziowe ze strony środowiska Visual Studio oraz możliwość wykorzystywania tego samego API do pisania aplikacji internetowych jak i okienkowych. Nie trzeba się wiele uczyć, aby przenieść umiejętności ze świata aplikacji "desktopowych" do świata Silverlight.

Umiejętności programistów desktopowych w porównaniu do online'owych są w większości strasznie niskie i polegają na typowej umiejętności pracy "weź kontrolkę, upuść na panel". Oprogramowanie wielu wątków moze w tym momencie niewiele zmienić, jednak nie da się ukryć - jest to pięta achillesowa flasha. Niestety, doświadczenie, jakie niesie ze sobą Visual Studio, jest nie do przecenienia.

...możliwość importowania grafiki stworzonej w narzędziach Adobe Photoshop czy Ilustrator bezpośrednio do Microsoft Expression Blend przy pomocy wbudowanej funkcjonalności.

Zastanawia mnie, czy ktoś, mając tak potężne narzędzia do grafiki jak PS, czy AI, będzie chciał je przenosić do innej, dającej o wiele mniejsze możliwości, aplikacji.

...konwertery tłumaczące kod opisujący wygląd aplikacji Flash (SWF) na kod Silverlight (XAML).

a... MXML ? Jak to jest z tą licencją na SWFy ?

Bardzo dużo nacisku kładzie się na kwestie integracji pomiędzy tymi dwoma technologiami i umożliwienie specjalistom wykorzystania dotychczasowych umiejętności do projektowania aplikacji Silverlight.

Jeżeli nie popularnością, to podbieraniem programistów. Czeka nas kiedyś "FlashLight" ?

...bazując na wieloletnim kodzie przeglądarek internetowych Silverlight nie stwarza sam z siebie wielu dodatkowych zagrożeń.

Oj, nie umieją się rozstać z tymi wieloletnimi doświadczeniami, nie umieją.

Nie należy kojarzyć Silverlight wyłącznie z odtwarzaczem do mediów czy tworzeniem animacji. To w szczególności bogata platforma do tworzenia zaawansowanych, bogatych aplikacji internetowych.

Ach, ach, och!

Oczywiście współpraca dostawców treści jest szalenie istotna w przypadku popularyzacji na rynku konsumenckim, ale na rynku biznesowym funkcjonalności Silverlight coraz częściej decydują o wyborze tej platformy.

Na rynku biznesowym - zgodzę się, że ze względu na to podciągnięcie pod Visual Studio SL ma mocną pozycję. A flash tylko w postaci Flexa przebił się do tych sfer i jeszcze dużo ma przed sobą. Co do narzędzi - spora sfera developerów korzysta z zupełnie darmowych narzędzi, całkiem wystarczających - a ci, którzy korzystają z płatnych raczej wybiorą tańszą alternatywę. Narzędzia MS nie należą do tych tańszych.

Po moich negatywnych i stronniczych komentarzach, pora na podsumowanie jednym hasłem z artykułu:

Tematyka Silverlight 3 będzie poruszana na konferencji Microsoft Technology Summit 2009 w Warszawie

To oznacza, że zapowiada się ciężki bój - MS poczuł zapach wielkich pieniędzy, jakie może dać w najbliższej przyszłości gałąź RIA. Armaty, które zawsze MS miał w odwodzie, zostały wytoczone. MS przyświeca konkretny cel - $$ - w odróżnieniu od flasha SilverLight nie powstał jako "technologia hobbystów" - startuje od razu z pozycji doświadczonego gracza (.NET, ASP, inne) . Panowie (i Panie) - wiem, że wiele z Was przecenia programistów aplikacji opartych na technologiach MS. Problem w tym, że ich jest o wiele więcej niż Was. Problem w tym, że niektórzy z nich są naprawdę fenomenalnie dobrzy - chociażby przykład udostępnionego szerokiej opinii publicznej Quake'a w przeglądarce. Deklaracje Adobe w tym względzie pozostały w sferze prezentacji Quake'a na Adobe Max 2008 (przewinąć do 00:04:50).

Jeżeli zainteresował Was ten tamat, warto przeczytać także tego newsa (na dobreprogramy.pl): Silverlight z zabezpieczeniami zawartosci offline i mieć na uwadze sposób promowania swoich rozwiązań przez firmę MS: dlaczego nie warto (wg MS) używać-Linuksa, dlaczego (wg MS) nie warto używać Maca...

Komentarze (2)
[gra] Chodzący, skaczący wyłącznik
 Oceń wpis
   

No to teraz nauczymy się programować...

Serio ? A miało być o grze! Niejeden z Was będzie zdziwiony, że znowu trzeba się czegoś uczyć, a niejeden pomyśli: "o, wzięło go na gry edukacyjne" (vide: Calligraphic/Kaligrafia). Wszyscy macie rację. Co do jednego ;-).

Nie ma gry, której nie trzeba by się było uczyć. Nawet najprostsza gra wymaga tego, byśmy mieli umiejętność posługiwania się myszką, czy też klawiaturą. Nawet prostych ruchów lewo-prawo-góra-dół kiedyś tam musieliśmy się nauczyć! Żeby dobrze zagrać w jakąkolwiek grę, musimy wiedzieć o co w niej biega - np. że potwory nie służą do głaskania, a zombiaki do całowania, no i że nie da się wypić piwa z BigBossem, chyba że po przerobieniu naszej postaci na ładniutki "dywanik" (albo na kubeczek do tegoż piwa).

LightBot - robocik, za którego będziesz myślałPo przydługawym wstępie pora wreszcie powiedzieć, co to za gra. Light-Bot - to gra dziejąca się w izometrycznym świecie małego robocika, który bez naszej pomocy nie ruszy ani o krok.

Przyzwyczajeni do tego, że w grach co przyciśnięcie klawisza bohater rusza w określoną stronę, w przypadku LightBota będziemy musieli nauczyć się cierpliwości. I planowania posunięć (ruchów) z wyprzedzeniem. Dokładnie tak, jak byśmy pisali listę zakupów - inaczej skrypt składający się z kolejnych poleceń. Prostych poleceń, których celem jest doprowadzenie robocika do niebieskich kostek, na których będzie mógł sobie "cupnąć" - co zaowocuje podświetleniem* pola na żółto (* - mała uwaga: kolejne cupnięcie wyłączy podświetlenie, dlatego też wyłącznik w tytule).

LightBot - robocik, za którego będziesz myślał

Plansza gry LightBota jest bardzo prosta - u góry zestaw komend, które możemy wokorzystać, z prawej strony siatka, na której będziemy je umieszczać, a robot po naciśnięciu "GO" wykonywał. Pośrodku, częściowo po lewej, plansza po której chodzi nasz bohater.

LightBot - robocik, za którego będziesz myślałJak domyślacie się, kolejne etapy możemy zobaczyć dopiero wtedy, gdy wszystkie niebieskie pola na danej planszy będą się już palić na żółto.

Czego mi brak, co mi nie pasuje w grze ?

  •  po przerwaniu gry nie zapisuje się ostatnia kombinacja komend - po załadowaniu zapisanego stanu trzeba grać na planszy od nowa, bez poprzednio wymyślonego algorytmu - co jest bardzo irytujące, gdy musieliśmy wyłączyć grę wtedy, gdy do zakończenia danej planszy brakowało nam dosłownie paru poleceń
  • cały interfejs gry podczas "programowania" to DND (drag and drop), a po przejściu planszy do następnego levelu przechodzisz... spacją! Panie i Panowie, SPACJĄ go! Zgrzyt niemiłosierny - i kolejny przykład niewłaściwego podejścia do pisania gier.

LightBot - robocik, za którego będziesz myślał

Gra jest bardzo wciągająca, choć powtarzanie komend conieco osłabia jej walory. Brak mi instrukcji warunkowych, obsługi zdarzeń... - ale właśnie! W tą grę pograją wszyscy, nawet ci, którzy z programowaniem nie mają nic wspólnego!

No i na koniec: najtrudniejszy wg mnie jest poziom ósmy - żeby było łatwiej, na jednym ze screenów możecie podejrzeć moje rozwiązanie. No i dla smaka podaję wygląd dwóch ostatnich poziomów - który z nich który, odgadnijcie sami. Miłego rozgryzania! :-)

PS. Mój wynik:LightBot - robocik, za którego będziesz myślał:-)

Komentarze (0)
[gra] Literkowe, wykaligrafowane skakanie
 Oceń wpis
   

"Brilliant! Excellent!" - wołałem jak któryś z bohaterów angielskiego filmu (którego tytułu już nie pamiętam :( ), gdy zobaczyłem najnowszą grę Mateusza Skutnika.

Niektórzy łamali przy niej pióra, inni odgryzali końce języków, jeszcze inni dostawali przez nią po łapach. Nikt chyba jeszcze nie wpadł na pomysł, aby okiełznać potwora w postaci gry!

Calligraphic the game by Mateusz Skutnik!Calligraphic - Kaligrafia to nowa gra Mateusza, która robi od samego początku niesamowite wrażenie - wygląda, jak byśmy usiedli właśnie przed kartką starego pergaminu, na którym ktoś robił sobie krótkie - niezrozumiałe notatki.

Te notatki - słowa, zdania - tworzą planszę gry! Dopiero po chwili dłuższego "wpatrywania się w kartkę" spostrzegłem, że TO żyje! "Obstacle" się poruszają, cyferki dawają zbierać, po "moving platform" da się skakać, "switch off"  coś wyłączy, a "switch on" coś włączy. Zapomniał bym o bohaterze - bohater to "Hero", więc ruszamy się słówkiem "hero"!

Gra jest dla mnie idealnym przykładem bezstresowej nauki języka (a w przypadku, gdyby była po polsku, mogła by także bezstresowo uczyć gramatyki)! Oczywiście bezstresowo na tyle, na ile może być bezstresowym granie :).

Więcej takich gier pozwoliło by wreszcie pokazać niedowiarkom, że można nie tylko zabijać czas, lecz też uczyć przez granie, a granie w gry edukacyjne wcale nie musi być nużące i nudne w porównaniu z grami, gdzie leją się strumienie krwi.

Komentarze (0)
Ile może znaczyć słowo EXIT ?
 Oceń wpis
   

 Dobra, ale ja chcę sobie pograć... - serii odcinek czwarty.

IV. "Exit" ? Za krótkie opisy menu
UWAGA! EXIT!WSTĘP

Śpisz spokojnym snem spełnionego zawodowo i osobiście człowieka... znajdujesz się w pracy, pracując nad swoim najnowszym projektem. Wszystko idzie jak z płatka, właśnie kończysz zapisywać ostatnią kompilację, a tu ERROR! Press any key to continue. Press EXIT to exit program. Wpadasz w panikę: jaki Qrka exit ? Naciskasz ESCAPE - wyskoczyłeś z programu! Zdenerwowany wstajesz, by podejść do biurka kolegi. Po drodze mijasz tabliczkę EXIT! Włosy stają ci dęba - jedyne na co masz ochotę, to stąd uciec. Wypadasz na korytasz przez drzwi. Kątem oka zauważasz na nich napis... EXIT! Biegniesz do windy... press EXIT to exit the elevator!

STOP! Pora się obudzić.

Wróćmy teraz do gier. "EXIT" to jedno z najczęściej (po "PLAY" lub "START" i "GAME OVER") widzianych/szukanych przez graczy słów w interfejsach gier. Czy czasem za bardzo nie nadużywane ?

Jakiego typu "exity" możemy trafić ?

Nasuwają mi się następujące rodzaje "exitów":

1) zamykanie aplikacji

2) zamykanie menu 

3) zamykanie opcji w menu 

4) wyjście (na zakończenie misji) z danego levelu

5) wyjście z gry (powrót do menu)

6) wyjście z danego obiektu lub urządzenia (np windy:D ) w grze

Czy można sprawić, by gracz się w tym wszystkim pogubił ? 

Ależ jak najbardziej tak!

O ile w przypadku gier online nie "załapiemy się" na przypadkowe zamknięcie aplikacji, ponieważ developer dla testów wyposażył klawiaturę w "magiczny klawisz" lub menu w "magiczną ikonkę/opcję", to już możemy wpaść w pułapkę "EXIT" podczas tworzenia samego modułu gry.

Typowe ikony, w które graficy (lub developerzy) wyposażają ekrany gry to przyciski "pause", "effects", "music", "exit". Dobrą praktyką jest jednak, by przycisk "exit" nie był widoczny na polu gry - ponieważ w ferworze walki naszemu graczowi może zdarzyć się kliknąć/odkliknąć akurat na tej ikonce!

Jeżeli już umieścimy "exit" w postaci menu wskakującego na ektran po naciśnięciu pauzy - dobrze jest uważać przy tym, by "exit" z punktu 5-go (wyjście z gry) nie pomyliło się przypadkowo z "exit" punktu 3-go (wyjście z opcji menu).

Alternatywa ?

 Sam jestem zwolennikiem używania innych słów niż "EXIT" - np. dla poszczególnych punktów proponował bym takie słowa (w tym zostawił bym "exit" dla niektórych przypadków):Tu wyjścia nie ma ;-)

1) zamykanie aplikacji: close apss, quit

2) zamykanie menu: close menu, leave menu

3) zamykanie opcji w menu: back, back to top, menu

4) wyjście z danego levelu (na zakończenie): finish, exit (w uzasadnionych przypadkach)

5) wyjście z gry, powrót do menu: leave game, exit - jako słowo jak najbardziej uzasadniające dla opuszczenia gry

6) wyjście z danego obiektu lub urządzenia w grze: strzałka w określonym kierunku (lub inna podpowiedź o konieczności użycia przycisku zdefiniowanego przez gracza)

Może kogoś denerwować, że podaję od razu angielskie brzmienie słów, a nie polskie - niestety, angielski jest językiem międzynarodowym i 90% spotykanych przeze mnie gier jest "na dzieńdobry" po angielsku - dostosujmy się więc do standardu.

Parę słów do punktu czwartego - zakończenie poziomu gry

Jestem zwolennikiem kończenia danego poziomu w momencie wypełnienia wszystkich potrzebnych (do ukończenia) zadań - nie męczmy jeszcze dodatkowo gracza koniecznością dojścia w określone miejsce - pamiętam, jak w którejś z gier na szesnastobitowce jeden z przeciętnych leveli praktycznie stawał się nie do przejścia z tego względu, że autor gry umieścił wyjście w bardzo trudno dostępnym miejscu - brakło tam zasady, że gra ma być przyjemnością. No więc, wracając do menu spod pauzy - oprócz opcji o których wspominałem w poprzednich odcinkach, jak np. możliwość przedefiniowania przypisań klawiszy, zmiana parametrów wyświetlania, głośności itp. rzeczy, dajmy także możliwość wyraźnego wyboru między zamknięciem menu spod pauzy (powrotu do gry), a wyjściem z gry (powrotu do planszy startowej). Nie zapomnijmy jeszcze o jednym, gdy do obsługi "exit" używamy klawisza ESCAPE - niech powoduje on wejście do menu pauzy, a ponowne naciśnięcie powrót do gry. Gracz na pewno będzie nam wdzięczny za tą chwilę "zastanowienia się" nad wyjściem - na pewno bardziej niż za przypadkowe wyjście z gry po użyciu ESCAPE*.

A niedługo kolejny odcinek w temacie: fizyka nie taka dobra, jak się wydaje.

POSTSCRIPTUM:

Rozpoczynając pisanie tego punktu w cyklu "Jak nie pisać gier ?" (to już ponad 1,5 roku temu) widziałem troszeczkę inaczej jego rozwinięcie - m.in. miałem koncentować się nie tylko na jednym malutkim słowie "exit". W chwili opublikowania go widzę, że dużo się zmieniło :). Jednakże w przypadku innych słów, które widzisz na ekranie (lub w menu) gry, zasada jest ta sama - głównie dotyczy ona pozycji w menu (wszystkich) oraz opisów na przyciskach - wyznaję zasadę, iż lepiej jest przeznaczyć więcej miejsca na przyciski (i ich opisy), niż zmuszać gracza do tego, by kombinował "co autor miał na myśli". Jeżeli rzuciły się Wam w oczy różne takie przykłady, w których byliście zmuszeni do łamania głowy: "{opis w grze} <- WTF? O co im chodziło???" - z chęcią o nich poczytam.

______________
* - w przypadku "escape" sprawa nie jest taka prosta: gdy nie mamy menu dla pauzy wypadało by spytać użytkownika: "Are you sure ?" i dać mu możliwość zakończenia wyboru innym klawiszem lub przyciskiem myszy. A ESCAPE w tym momencie... niech zadziała jak escape (ang:ucieczka)  ;-)

Komentarze (0)
[ankieta] Czym grasz ? (upd)
 Oceń wpis
   

Nowa ankieta! Tym razem definitywnie dla graczy. Pytanie (rozwinięte) brzmi:

Jakiego sposobu sterowania oczekujesz odpalając nową grę (online'ową) ?

 

Biorąc pod uwagę "złożoność sytuacji" wziąłem w ankiecie kombinacje najbardziej prawdopodobne. Ciekawi mnie to, czy już jesteście "pokoleniem myszy", czy "pokoleniem klawiatury" - a czy wyobrażacie sobie, że obydwa te manipulatory mogą za jakiś czas zniknąć ??

  • ustawiam ręce przy myszce i LMB (left mouse button)
  • na klawiaturze: strzałkach i spacji (lub kontrolu)
  • na klawiaturze, ale przy klawiszach W,A,S,D i spacji/kontrolu
  • nie mam preferowanego ustawienia: ustawiam tam, gdzie mnie skieruje instrukcja
  • ustawiam  jedną rękę przy myszy, drugą przy strzałkach lub
  • jedną rękę przy myszy, a drugą przy klawiszach W,A,S,D
  • zawsze szukam opcji zdefiniowania własnych klawiszy

Jeżeli już rozgrzaliście się i przypomnieliście sobie, na jaki sposób grania nastawiliście się grając ostatnio (np. sięgając po gry prezentowane przeze mnie w dziale "Warto zobaczyć"), to... myszki w dłoń i klikać w odpowiednią opcję ankiety.

Nagrodą dla biorących udział będą... kolejne wpisy na blogu ("OMG, znowu będzie truć" :D)

 //EDIT: Ankieta będzie otwarta do końca września

Komentarze (0)
[gra] Sznurki, kulki... - rozsupłaj sam!
 Oceń wpis
   

Ironiczny Hutnik z IronWorksGra Szatanioła - Reakcja (plim kuleczkę - banieczkę denerwującą troszeczkę)Kolejna gra o kulkach polskich autorów - ostatnio pisałem o grze "Reakcja" Szatanioła - było to już (OMG!) dwa lata temu. Potem po drodze trafiło mi się także opisać moje własne dzieło - "kulki ironicznego hutnika". Teraz pora na coś nowego :D.

Tym razem w wykonaniu Gryzoni - ponieważ subskrybuję gryzoniowy newsletter, przy okazji maila informującego o promocji ich międzynarodowego serwisu gier Gameonade dostałem też informację o intrygującej grze Biurkowa Rozgrywka. No i wpadłem po uszy! Od razu ostrzegam: Nie sięgajcie po tą grę jak macie coś ważnego do zrobienia! (dlatego też piszę o tej grze w niedzielny poranek, a nie w tygodniu ;-) ).

 Biurowa Rozrywka - Start!

Biurkowa Rozgrywka (ja wolę nazywać ją: biurowa rozrywka ;-) ) to naprawdę świetna, którą jak pisałem - polecam na popołudnia, najlepiej takie zachmurzone, jesienne.

Zasada gry jest prosta - masz kilk punktów (kulek) połączonych liniami. Wszystko sprowadza się do tego, by te linie "rozplątać" - tzn. sprawić, by nie przecinały się z żadnymi innymi. Hmmm... wydaje się łatwe, nie ? No to spróbuj.

Biurowa Rozrywka - ostro poplątane!Nie wiem, czy widać to wyraźnie z boku obrazka - jest to jeden z początkowych poziomów gry - i już jest zdrowo namieszane :-).

Żeby nie było zbyt łatwo, w myśleniu nad strategią supełków (ha! wymyśliłem nowe pojęcie marketingowe :-] ) przeszkadza nam czas - nieubłaganie schodzący do zera. Są też punkty - oprócz nieubłaganie biegnącego czasu komputer podczas gry nieubłaganie zlicza nam liczbę ruchów - co łącznie z pozostałym czasem decyduje o końcowej liczbie punktów. Jest też "równanie" podpowiadające nam, jak bardzo jesteśmy "daleko" - trudno mi coś powiedzieć konkretnego na temat tej informacji :(.

Biurowa Rozrywka - ostro poplątane!

Niesamowity, wciągający pomysł, relaksująca muzyka w tle, która nie przeszkadza w skupieniu się (nawet sygnał kończenia się czasu jest dobrany tak, by nie irytował!) kody do każdego poziomu, który się osiągnęło - super sprawa. Z tym, że "wytresowany i wypieszczony" przez gry Nitrome (i ostatnio przez Cover Front 3) czułem niedosyt w momencie, gdy kolejne podejście psuł mi czas - brakowało mi na początku gry tabeli kolejnych poziomów, a na końcu opcji startu od/powrotu do zawalonego poziomu) bym mógł nie tylko wpisywać kod, ale korzystać z "mądrości komputera" i nie zastanawiać się, który kod muszę wpisać.  Brakowało mi w statystykach tej gry informacji o liczbie ruchów na kolejnych poziomach - co właśnie wiąże się z brakiem menu wyboru poziomu, który mógłby informować o tym, ile czasu zajęło nam kombinowanie na konkretnym poziomie oraz ile potrzebowaliśmy na to ruchów (każdy chyba lubi podbijać swoje własne rekordy ilości ruchów i czasu wykonania zadań kolejnego poziomu).

Dla tych, których interesuje rywalizacja z innymi: system obsługi gracza u Gryzoni jest wprost wymarzony - ocena gry, popularność, komentowanie, możliwość rozesłania linku znajomym, statystyki punktów - własne i ogólne w skali "wszechczasów", miesiąca, tygodnia - to sprawia, że warto tam wracać. Dodając jeszcze możliwość wygrania co miesiąc kolejnych nagród za najlepsze wyniki... nic tylko siadać i grać ;-).

A Michałowi "Gryzoniowi" życzę, by jego serwis gier Gameonade osiągnął przynajmniej taką popularność jak serwis Nitrome.

PS. Mała podpowiedź dla tych, którym nie chce się przebijać przez początkowe etapy - zerknijcie na zrzuty ;-).

//EDIT: I jeszcze by mi się marzyło, by gra zapamiętywała widok ekranu po rozwiązaniu kolejnej zagadki - wtedy by już było całkiem super super.Jestem strasznie wybredny, co ? :D

Komentarze (2)
Na czym zarabiają agencje interaktywne ?
 Oceń wpis
   
 
Na czym zarabiają ?

Zastanawiałem się d dłuższego czasu - na czym, albo: na kim, zarabiają agencje interaktywne.

Odpowiedź wydaje się  (i jest - co wyjdzie na koniec) prosta:

  • na ogłaszających/wyszukujących w internecie,

...a jeżeli mają wlasnych handlowców to:

  • na chętnych do reklamowania się poprzez media internetowe. Też.

Z tym, że wszystko sprowadza się do jednego: do 5 %. Te pięć procent to firmy, które mają (jeszcze ?) pieniądze na promocję i marketing. To zazwyczaj duże (bardzo duże) firmy, filie, centrale konsorcjów międzynarodowych - choć to tak nie do końca jest prawdą: czasami może się okazać, że bardziej "skąpi" placówka zachodniej firmy, niż rodzimy przedsiębiorca.

  • wychodząc na rynki międzynarodowe

Gęsto jest w polskim światku internetowym. Dużych klientów da się zliczyć na palcach obu rąk (i nóg). Niektórzy zabezpieczają się procedurą zamówieniową, niektórzy "dają się zwieść handlowcom". Inni ufają wielkim - w sensie: dorwaliśmy tego spod "I", tego spod "II", a teraz kochany pora na Ciebie - drogi "III". Jeszcze inni mają swoją stałą obsługę ("od A do Z").

Skąd te wnioski ?

Zrobiłem mały eksperyment - ze stawką za grę taką samą, jaką godzą się płacić agencje interaktywne: Ilu lokalnych przedsiębiorców (nie - "sklepikarzy"!) jest gotowa zainwestować w reklamę internetową w postaci gry ? Przeszedłem, popytałem, podzwoniłem...

Odrzucając tych, którym "syn brata" zrobił stronę internetową lub tych, którzy po kontakcie mailowym i po drugiej, czy trzeciej próbie kontaktu nie odezwali się lub też "chcieli mieć spokój" - została garstka nielicznych, których można było podzielić na dwie grupy i "coś".

Czemu to tyle kosztuje ? Nie da się taniej ?

Pytanie częstsze niż oczka w barszczu. Bo płacę ZUS ? Bo mam legalne oprogramowanie ? Bo za tą kwotę, co by chcieli to nawet prądu nie opłacę ?

Czemu tak długo ?

Bo do kiosku to można wyjść i kupić gazetę w pięć minut, a tu się tak nie da ? Bo  na tydzień roboty przypadają dwa tygodnie zmagań z poprawkami typu "pięć milemtrów w lewo, o pół ikonki do góry" ? Bo chcę wieczorem gdzieś jeszcze wyjść, a nie leczyć odleżyn od siedzenia przy kompie ?

A pozostały promil ...

dawno już ma "popodpisywane długoterminowe umowy" na obsługę ze "swoimi"...

 
Wracając do pytania tytułowego

Zadałem je trochę przewrotnie - wszystko z tego względu, że przypadkowo dowiedziałem się, jakie przebicie mają agencje na rzeczach, które zamawiają u zewnętrznych dostawców.

Czy żerują na freelancerach i małych firmach ? Z jednej strony tak - w przypadku deadline'ów, ilości poprawek itp. rzeczy - bo żaden developer, czy designer w agencji nie będzie siedział po 50 godzin nad "duperelkami upierdliwego klienta", gdy czeka mu w kolejce dziesięć innych projektów.

Czy żerują finansowo ? A czy mała firma ma do utrzymania duże biuro, kilku grafików, programistów i conajmniej jednego sowicie wynagradzanego handlowca, który jest w stanie sprawić, że cały ten bajzel ma za co się utrzymać ? W sumie powyższy akapit też można sprowadzić do pieniędzy.

Konkluzja

No więc zarabiają. Zarabiają tam, gdzie dla małych wejścia nie ma. Zwłaszcza te większe. O czym można później poczytać w necie, że "to można było spokojnie na linuxie puścić, frewarowym frameworkiem wykonać i dziesięć razy taniej zrobić" - dopowiedz sobie: a po wykonaniu najlepiej zniknąć. Zarabiają tym, że stać ich na więcej: na całą powyżej opisaną "zgraję", która na efekt końcowy pracuje.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Stara to i oczywista prawda. Więc czemu ja się dziwię ?

Komentarze (4)
Ech, wakacje...
 Oceń wpis
   

Żyjecie ? Bo ja tak :-) - nabrałem energii po urlopie wymuszonym przez Żonę (nie żałuję, choć coprawda zdawało mi się, że trwał wieczność, ale było super - tzn. przyjechałem do domu bardziej wykończony niż wyjechałem :D) i z pewną taką nieśmiałością wracam do "życia z kompem".

Spoglądam na datę ostatniego wpisu - 22.05.2009 (Herculaneum - nawet fajne, szło by to rozwijać) i jeszcze na datę poprzedniego (ten o scenie z PV3D) - dłuugo mnie nie było. Oj długo. Pamięta mnie jeszcze ktoś ?

Ech, życie... praca etatowca ciężką jest. Prawie tak samo, jak freelancera ;-). Z tym, że po powrocie do domu słyszy się jeszcze "a marchewkę kupiłeś ?" - żart :D.

Upały co nie miara - człowiekowi dopiero w nocy chce się żyć, a ja siedzę przy kartce i kombinuję, co by tu zrobić, by wykorzystać "przestoje okresu urlopowego" - pierwsza sprawa: po miesiącu wrócił z serwisu mój komp (JUPI!), co się nałożyło z terminem powrotu z urlopu no i pierwsza myśl: sponsorów niet, a by się przydało jakieś mobilne stanowisko zrobić - na dysku kurzy się zainstalowany VirtualBox, myśl przednia - ale trzeba jeszcze przejść do realizacji.

Niestety, odmówił posłuszeństwa pożyczony od znajomego CS3 - jak najzupełniej legalny, z tym, że kto próbował przeinstalowywać CS3 na inny komputer ten wie, że można to zrobić maks 2 razy, a potem dętka... pomimo wpisanego poprawnego kodu powiedział on mi "bajbaj" - więc szukam sponsora CS3/CS4 (upgrade do CS4 wystarczy). To nie żart! W zamian z chęcią wykonam jakąś równoważną cenowo aplikację - byle by nie była obwarowana bezsensownymi deadline'ami, bo - gdy pracuje się w zupełnie innym zakresie na etacie - rzeczywiste terminy zawsze są nieprzewidywalne).

Czemu się nie przesiądę na Flexa ? Jakoś nie umiem się do niego przekonać - siłą flasha jest dla mnie timeline i choć cały kod już ciągnę na klasach, nie wyobrażam sobie, by nie korzystać z timeline'u - choćby do wizualizacji (do tego nawet doszło, że jak miałem filmik z wakacji obrócić, to wziąłem i obróciłem go pod edytorem, zapisując z powrotem do AVI, bo stwierdziłem, że zanim znajdę i poznam możliwości pościąganego z netu softu szybciej obrobię go we flashu). No chyba, że mi ktoś pokaże, jak łączyć AS3 z flexa ze starszymi flakami (flash8), bo jak na razie mi to cosik nie wychodzi :(.

Co tam, najwyżej zostanę przy as2 i tyle :P. W końcu stwierdziłem, że lepiej wypocić coś grywalnego, co się będzie podobać lub też nie (sorki Vogel za usunięcie Twojej opinii spod wpisu o CityRace - biznes is biznes, gdzie pieniądze tam o gustach się nie dyskutuje). W końcu i tak żadnym kodem Was nie zaskoczę - te wszystkie frejmłorki, jakie u Was (u niektórych z Was) oglądam, te blogi, do których linkujecie, te linki, którymi rzucacie - oj umieją wbić w ziemię :).

Co tam jeszcze u mnie ? A kurzy się skrzynia z linkami od Was :-). Kurzy się druga z moimi pomysłami :-). No i coś mi o ćwierkaniu chodzi po głowie - czytaj: twittowaniu. Zastanawiam się, czy czasem ten typ "blogowania" nie wyprze tradycyjnych blogów. Tylko że wartość informacyjna świergotania jest taka, jak ma się pisanie liścików w podstawówce do pisania artykułów w gazecie. No ale każdy ma swój świat. Do mojego jakoś twittowanie nie pasuje - ale podobno dopinguje w postępach prac, więc... pożyjemy, zobaczymy.

Ok, więc za parę dni postaram podzielić się doświadczeniami z używania VirtualBoxa z flashem. Zapraszam.

PS. Dla smaka dwa zdjęcia zrobione w wakacje przeze mnie: ślimaczek i widok ze Śnieżki - jedne makro, drugie maks skali :-).

Ślimaczek

Komentarze (2)
[pv3D] Park Czterech Pór Roku vs 'pseudo 3D' pewnej sceny
 Oceń wpis
   

Parę tygodni temu ktoś spytał się mnie, skąd wziąłem natchnienie do napisania Hologramu (przyznam, nie za bardzo udało mi się to opowiadanie i nawet zgranie z rzeczywistością - akcja działa się równolegle do kalendarza "w naszym świecie" - nie pomogło opowiadaniu :-().

Natchnienie do napisania Hologramu wziąłem z... flasha! A raczej z flexa - konkretnie: dema 3D napisanego we flexie - oto i ono:


Den Ivanov's PARK.seasons

Link do strony źródłowej możesz znaleźć pod podpisem (niestety, mechanizm bbloga nie pozwala wprowadzić wszystkich wymaganych parametrów do object/embed, więc zalecam kliknięcie w podpis), polecam też zajrzeć do innych interesujących wpisów bloga Dena Ivanova.

Oka - co w tym drzewku jest interesującego, co mogło spowodować, że napisałem to opowiadanie ? Zacznijmy od tego, że każde z trzech luster pokazuje drzewko o innej porze roku. Takie "światy równoległe" :-) - ustaw dowolne z "luster" dokładnie na wprost drzewka - zobaczysz drzewko w innej porze roku. Teraz kółkiem myszy (lub strzałką w górę) przybliż się do drzewa na tyle, by znikła ramka z "lustra". Następnie obróć scenę (mysz lub klawisze lewo/prawo) tak, by jedno z luster z tyłu (szare prostokąty) ustawiło się centralnie za drzewem. Teraz odjedź dość trochę "kamerą" (strzałką w dół lub kółkiem myszy). Następnie obróć sceną w lewo lub prawo... co znalazło się w jednym z luster ?

Na koniec jeszcze zostaje mi wyjaśnić, skąd wziąłem ten link - otóż znalazłem go na blogu "Smakowitości TDC" jako wtrącenie "anonimusa" do naszej dyskusji na temat tego,  czy scena z Wojny Klonów jest full 3D, czy pseudo 3D. Niestety, ani jeden z nas nie przekonał drugiego do swoich racji. Może Wy rozstrzygniecie - czy ta scena jest, czy nie jest full 3D ?

Komentarze (0)
No i zaczęło się (wiosennie od paru dni)
 Oceń wpis
   

The Little Monster of www.potworkowo.plNie wiem, jak Wam, ale mnie zawsze zaczyna z majem odbijać. Serio. No może czasami troszkę wcześniej. To zależy jak szybko wiosna przyjdzie. Powiedzmy jednak, że w większości przypadków (lat) w maju. W ogóle nie wiem, po co ktoś wymyślił koniec roku w samym środku zimy ? Pieprzony, zimny, nieprzyjemny koniec roku. I żadne narty-srajty o północy z jednego kalendarza na drugi mi tego nie wynagrodzą (hmmm... czemu co roku zapamiętuję okres sylwestrowy jako zimny, deszczowy, nieprzyjemny i wogóle, choć imprezy /lub inne formy imprezowania/ zazwyczaj są zarąbiaste ?).

Po zimie

Kwiecień. Jak zwykle do ostatniego momentu uwijanie się ze skarbówką - i co roku postanowienie, że oddam to w końcu do biura rachunkowego, niech oni się martwią (i co rok dalej to samo - no przecież sobie z tym wszystkim radzę...). Święta - religijne, jedyne historycznie osadzone - zazdroszczę tym, którzy spędzają je w Australii (złośliwość :D ). No właśnie - "święto nowego życia" - jeszcze większy powód do tego, aby Nowy Rok świętować w kwietniu - maju, a nie w grudniu!The Little Monster of www.potworkowo.pl

O czym to ja pisałem... acha - no odbija. Komu na wiosnę hormony nie szaleją ten nawet niech się lepiej nie przyznaje. Jakiś taki wybryk natury, czy co.

Kwiecień, maj - czasami marzec - kwiecień ;) - to taki czas, kiedy człowiek naprawdę zaczyna o "starym roku" zapominać - np. pisząc z datą pisze wreszcie 2009, a nie 2008.

Kryzysowa narzeczona

Skąd podpindoliłem ten tytuł ??? Sam się zastanawiam, ale bardzo mi się podoba. No więc zabezpieczając się przed kryzysem wycofałem się "na z góry upatrzone pozycje" i stałem się na początku roku biuroludkiem jak część z Was. I to nie przy flashu! Sory Panowie - i Panie - smok pożarł swój własny ogon. Nie sposób prowadzić własnego biznesu, jak terminy gonią, rachunki do zapłacenia czekają, a jakoś płatności nie spływają.

O, jeszcze jeden powód dla którego koniec roku powinien być teraz, a nie w grudniu - rozliczenia roczne - gdy cię krew zalewa, jak pieniądze już na prezenty wydane, a tu nagle jakimś palantom od prądu czy innego medium zachce się uraczyć ciebie wyrównaniem rocznym plus oczywiście płatnością na zapas (czy mi się wydaje, czy wszystkie prognozy są na dzień dobry zawsze o 20% zawyżone ??? a po interwencji zawsze 20% zaniżone ?).

The Little Monster of www.potworkowo.plNo cóż - niełatwo przyszło - ale łatwo się rozeszło. Wbrew planowanym posunięciom nie wygospodarowałem takiego zapasu gotówki, który pozwolił by mi zatrudnić kogoś, kto by pilnował interesu (cokolwiek by to nie znaczyło). Zawiesiłem FlashFactory na kołku. Zobaczymy za pół roku.

Wiecie, co jest satysfakcjonujące ? Że choć na etacie kokosów nie zarobisz, to jednak masz pewność (większą lub mniejszą), że na koniec miesiąca pieniądze dostaniesz - nie musisz czekać w nieskończoność. I możesz zrobić z nimi co zechcesz, nie musisz dzielić się jeszcze tym, co przyszło na konto, z podwykonawcami, fiskusem, ZUSem i czymkolwiek jeszcze. Nie musisz - wszystko zostaje odjęte wcześniej. A co, patrzysz zawsze po kwocie brutto ? Aaaaa... to już Twój ból. Conajmniej kilka kalkulatorów w sieci znalazłem, które podają, ile zarobisz na rękę. Że co ? Że złodzieje ? Że ta tara, którą pobierają, to mnie okradają ? A pieprz sobie sam. Mnie nikt nie okrada, bo na dzień dobry wiem, ile mi z tego ubędzie. Nie podoba się ? To czeka na Ciebie Irlandia, Ameryka, Nowa Zelandia - proszę bardzo, jedź, a nie smuć. Nikt Cię nie zmusza do siedzenia tutaj na tyłku - za to jak wygodnie narzekać na wszystko i siedzieć na tyłku.

Spraw, żeby to pieniądze zarabiały na Ciebie, a nie Ty na pieniądze

Aaaa.... kto to powiedział ? Na pewno jakiś strasznie mądry człowiek. Okropnie. Taki mądry jak ten, który wymyślił powiedzenie "pieniądz rodzi pieniądz" - nie tak to było ? Nie ważne, przecież napisałem na początku, że mi na wiosnę odbija %). No więc... żeby te pieniądze zarabiały, trzeba ich tyle mieć, żeby się nie rozchodziły.

The Little Monster of www.potworkowo.plJak na złość maj jest zimny i ponury. Podobno ma się to zmienić. Podobno kryzys to tylko woda na młyn dla bogatych, żeby jeszcze większe pieniądze mogli zarabiać. Podobno.

A ja kupiłem sobie ostatnio za zeta domenę potworkowo.pl i coś z tym zamierzam zrobić. Co ? Jeszcze nie wiem. Nazwę wymyśliłem sam, nie sugerując się żadnymi filmidłami - jak chcieli by niektórzy. Ujmuje ona jednoznacznie ocenę moich zdolności rysunkowych, która jednak niestety przy tworzeniu gier jest niezbędna. Więc chętny do "uczłowieczenia" (to od Papcia Chmiela Tytusa De Zoo) moich bazgrołów poszukiwany. Nadal. Już samo logo, które na niej jest niektórych odstrasza - a co dopiero reszta, co tam będzie :].

Sponsor ? Czy ja wiem ?

The Little Monster of www.potworkowo.plZapewne będzie z nim tak, jak sponsorem spotkania flashowego, które miałem nadzieję zorganizować w Katowicach...

Coś przez ostatnie lata coraz bardziej przekonuję się, że lepiej tworzyć dla siebie, niż oglądać na koniec efekty swoich pomysłów w postaci zniekształconych inną wizją potwórków. O wiele lepiej się tworzy dla siebie, niż na czyjeś zamówienie.

Współpracownik - to jeszcze (mógłby się znaleźć). Cholera (może niedługo zaczniemy mówić zamiast tego "świńska grypa, no" ?) - no i znowu rozbije się o to, jak zapłacić. Miejsce w folio i podpis pod pracą już nikomu nie wystarcza. A "impreza" ma z założenia być non-profit.

Pomysły na rozwinięcie potworkowa mile widziane. I "inne takie" też.

Post scriptum: W roli ilustracji do ambitnego wpisu wystąpiły potworki, które udzielą swoich postaci ambitnej domenie potworkowo.pl. Głosu (w tym przekleństw i słów niekulturalnych) udzieliłem ja sam. Prezes Elemelek.

//EDIT: to, że przy flashu nie pracuję wcale nie oznacza, że skończę o nim pisać!

Komentarze (0)
[01.2009] Wozem VW jak najdalej!
 Oceń wpis
   

We współpracy z agencją Rewizja.net FLASHFACTORY PL przygotowała grę MultiRajd, wykonaną na potrzeby portalu Multifakt.pl.

MultiRajd - a city race game for multifakt.plCelem gry jest przejechanie jak najdłuższego odcinka trasy unikając zderzenia z innymi pojazdami. Czas przejazdu możesz wydłużyć zbierając po drodze znaczki "VW", które dają dodatkowe sekundy jazdy.

Do dnia 30.04.2009r grając w grę można wygrać jazdę próbną samochodem ze znaczkiem VW. Fundatorem jazdy jest firma Auto Viva.

Rewizja.net to agencja interaktywna zajmująca się tworzeniem portali internetowych dostosowanych do indywidualnych potrzeb klientów.

[12.2008] Na koń Panowie i Panie!
 Oceń wpis
   

Wendy Friends to gra-system w stylu "Sims", w którym zajmujesz się hodowlą koni/prowadzeniem stajni wyścigowej. W ramach systemu gry działają trzy minigry wykonane (kod) przez FLASHFACTORY PL na zamówienie Fabryki Gier.

Forest Run - part of Wendy Friends gameW grze Forest Run jedziesz przez las starając się zebrać 18 gwiazdek w określonym czasie (wskaźnik). Na każdym etapie spotykasz przeszkody - pnie drzew, skały - które należy ominąć lub przeskoczyć.

Wendy Turnier Show Jumping - part of Wendy Friends gameGra Show Jumping przenosi nas na tor wyścigowy, na którym musisz pokonać bez ominięcia 18 przeszkód - ominięcie choć jednej przeszkody oznacza dyskwalifikację i konieczność ponownej gry.

Wendy Turnier Racing Game (Champions Ship) - part of Wendy Friends gameGra Champions Ship to wyścig z komputerowo sterowanymi przeciwnikami. Aby wygrać, musisz nie dać się zepchnąć na dalsze miejsce - w tym pomoże Ci opcja galopu dostępna pod przyciskiem myszy.

Targetem gier są gracze w wieku 5-10 lat. Gry niestety nie są dostępne bezpośrednio - alby w nie zagrać należy zarejestrować się na stronie Wendy Friends.

Linkownia - nitromowski powrót ninji
 Oceń wpis
   

Oj okropny jestem, wiem - znowu "tylko skrót" i znów - tak jak ostatnio padło na Final Ninja - a znów jest nad czym się pochylać i czym zachwycać.

No ale idą święta - praktycznie już na progu - wiosenno-świąteczne porządki, nowe obowiązki w pracy (nominacja) no i "lajf iz go łon" jak było w jakiejś piosence.

Żeby nie przedłużać: Final Ninja ZERO od NITROME. Polecam na święta w przerwach od rodzinki i od stołu :-).

No i zdrowych, radosnych Świąt Wielkiej Nocy - nie przejedzonych, ale uroczystych, rodzinnych i spokojnych, dających chwilę wytchnienia od spraw codziennych.

Do zobaczenia po świętach.

PS. No i mała ankieta dla urozmaicenia.

PS2. I zająca z wielkimi jajami - na stole oczywiście.

Komentarze (0)
[gra]Spacja rdzewieje, bo ruszamy myszką
 Oceń wpis
   

No i nadeszła kolejna gra od Nitrome! Kolejna, w której nie mamy bezpośredniego wpływu na postać, którą musimy poprowadzić przez kolejne levele. Kolejna, w której nie utożsamiamy się bezpośrednio z bohaterem gry, ponieważ poruszamy nie bohaterem, ale jego otoczeniem - w zakresie oczywiście ograniczonym do elementów otoczenia. Tą grą jest RustyYard, czyli "tłumacząc na nasze" - podróż po złomowisku.

RustyYard - ekran tytułowy

Jak zwykle gra zachwyca szczegółowością grafik, cudownymi obrazkami w tle i wogóle mechaniką.

Celem jej jest doprowadzenie małego robocika przez całą planszę do  generatora prądu (najprawdopodobniej) aby się podładował (sądząc po efektach). Powiem krótko: wciąga.
Wciągają zagadki postawione przed nami przez autorów gry, wciągają rozwiązania mechaniki.

...w pewnym momencie stwierdziłem, że... mam dejavu. Te wrażenie chodziło za mną od momentu rozpoczęcia pierwszego levelu gry. Pogrzebałem w tym swoim stężałym maleńkim móżdżku (murzdżku ?) i... AJ HEF E KIJ! Znaczy: mam klucz (z anglyskiewo), znaczy: wpadłem na to.

OneKey - ekran tytułowyA kto oprócz mnie jeszcze nie wpadł na to, ten trąba. Trąba - bo już samym tytułem zasugerowałem, że chodzi o grę ze spacją. Tą grą jest dużo wcześniej wydana przez Nitrome gra OneKey - która (bynajmniej!) rozczarowała mnie. Być może przez to, że jako gracz lubię decydować o czasie trwania rozrywki (czasami łażę po wszelkich dziurach, jakie można znaleźć na planszy, czasami znów lecę do celu jakby mnie coś goniło) - a tego w OneKey  nie było - właśnie za względu na sterowanie planszą tylko i wyłącznie za pomocą planszy.

Rusty Yard- po lewej winda, pośrodku lewarek, po prawej i z dołu ruchome chodnikiCo więc takiego jest w RustyYard, że gra "wyrabia" ? Właśnie to, że brak jej monotonności! Tu klikasz w przełącznik, by otworzyć klatkę, tu znów zrzucasz|wrzucasz|ustawiasz większe lub mniejsze klocki, tam używasz lewarka do przełączania kierunku ruchu platform - słowem: jeden klawisz to za mało*! (* - to podpowiedź dla tych, którzy chcieli by pisać | piszą gry).

...za mało, za to pokazuje pomysłowość autorów gry.

Gry - o których pisałem powyżej - pokazują coś jeszcze innego: oto jaka jest siła programowania obiektowego - założę się, że 90% kodu w RustyYard pochodzi z OneKey!

Dla porównania - poniżej parę obrazków  - co jest gdzie, nie muszę pisać, co ? :-)
RustyYard - ekran tytułowy OneKey - ekran tytułowy
RustyYard - klatka na początku pierwszego levelu OneKey - klatka na początku pierwszego levelu
RustyYard - okno pomocy OneKey - okno pomocy
RustyYard - autorzy gry OneKey - autorzy gry

Patrząc po powyższych obrazkach bez dwóch zdań widać podobieństwo - autorstwo (kod /układ frameworka to już nitromowa klasyka/, muzyka) też takie same - tylko grafika w RustyYard jakoś tak milsza dla oka...

A tak poza tym, to niech każdy sprawdzi, jak mu się osobiście gra - miło będzie zobaczyć w komentarzach Wasze wrażenia z grania.

...a kończąc ten wpis rozjaśniło mi się w tej zaciemnionej łepetynie - pomysł nie jest nowy! Kto mi powie, która gra była pierwsza z podobną zasadą ? Podpowiem: która na blogu, a która w świecie gier ? :-)

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:33
najlepszeprezenty.com.pl:
Flash After Party czyli o flashu w realu [EDIT]
pozdrowienia :)
2013-12-25 22:07
Powiększanie penisa:
Warto blogować ?
Trudno się z tym nie zgodzić, przez to, że są bardzo ogólne to także są bardzo trafne.
2013-12-08 22:47
ets2:
Warto blogować ?
Wartościowych blogów jest na naprawdę mało, sam staram się coś stworzyć a czy wyjdzie to się[...]
O mnie
MaW: flash, gry i cała reszta
Po prostu flashmaniak.