Warto blogować ?
 Oceń wpis
   

Ostatnio zaczytuję się w różnych artykułach poświęconych organizacji pracy, życia zawodowego, ścieżce rozwoju i innym podobnym tematom. Między innymi po zakupie książki "LifeHacking" trafiłem też na stronę lifehacking.pl, gdzie znalazłem wpis pod tytułem "Dlaczego warto prowadzić własnego bloga" - i muszę przyznać, że te pięć postulatów, które postawił autor:

1.Prowadząc bloga, uczysz się wyrażać swoje myśli
2.Pisząc, zaczynasz zwracać uwagę na błędy – w końcu to, co napiszesz, zobaczy miliony osób
3.Uczysz się radzić sobie z krytyką
 4.Uczysz się dyskutować z ludźmi
 5.Prowadząc bloga o swoich zainteresowaniach, poszerzasz i utrwalasz swoją wiedzę.

http://lifehacking.pl/2011/07/30/dlaczego-warto-prowadzic-wlasnego-bloga/

są nie do odrzucenia!

...dlatego też od czasu do czasu zaglądam;-) na swojego bloga. 

Komentarze (4)
Czym się różni platformówka od komnatówki ? (upd)
 Oceń wpis
   

Padło pytanie w wątku "Najlepsze komnatówki" na forum AtariOnline:

Przy okazji czymś się różni komnatówka od platformówki?
Czy istotna jest tutaj różnica podziału: ekran = komnata lub
ekran = tylko część większej całości?

Wiem, że te typy są już troszeczkę archaiczne, ale mnie także zastanawia, czy jesteśmy w stanie odróżnić je od siebie?

Komnatówki

Zaczynając od współczesności - spadkobiercami komnatówek są dzisiejsze gry point'n'click. Czyli jeżeli można w ten sposób zawęzić gatunek, będzie to gra której celem jest poszukiwanie wyjścia/rozwiązania zagadki poprzez penetrowanie dostępnych pomieszczeń i rozwiązywanie zagadek (logicznych bądź też użycia określonych przedmiotów z innymi przedmiotami lub w określonych pomieszczeniach). Akcja dzieje się zazwyczaj w zamkniętych/odseparowanych pomieszczeniach tworzących strefę zamkniętą. Nie dość tego, wejście do części z tych pomieszczeń uwarunkowane jest użyciem konkretnego przedmiotu/wykonania określonej czynności.

Platformówki

Gry raczej zręcznościowe, w której zbieranie przedmiotów i interakcja tych przedmiotów z innymi ma drugorzędne znaczenie. Polegająca na przemieszczaniu się w określonym kierunku lub wzdłuż określonej trasy celem osiągięcia konkretnego punktu/miejsca trasy zdefiniowanego przez autorów gry. Akcja dzieje się w przestrzeni ograniczonej wyłącznie zakresem trasy, przy czym uwaga gracza jest skupiona bardziej na pokonywaniu przeszkód niż przeszukiwaniu trasy. Użycie lub nieużycie obecnych na planszy przedmiotów czy też bonusów nie wpływa na pozytywne zakończenie gry. Dotarcie do dowolnej lub wydzielonej części planszy zazwyczaj nie wymaga użycia przedmiotów lub wykonania określonych czynności, no chyba że dotyczy to dotarcia/odkrycia wejścia na planszę bonusową/odcinek bonusowy.

To tyle ode mnie. Ktoś ma inne zdanie ?

//EDIT: moim zdaniem... :

Planszówki

 To po prostu szczególny przypadek komnatówek, często zawierający elementy zapożyczone z innych typów gier ;-)

Komentarze (4)
Flaszowy list miłosny (Flash Love Letter)
 Oceń wpis
   

Nie, nie mogłem się oprzeć umieszczeniu tego na blogu. Opierałem się, opierałem, ale w końcu wklejam :D.

Jeżeli jesteś tak zakręcony na punkcie flasha jak ja - i ten gość, co śpiewa ten kawałek, to musisz ten fimik obejrzeć. Nie mów, że jeszcze go nie widziałeś, bo nie uwierzę :-).

Komentarze (2)
9:1
 Oceń wpis
   

Chciałbym Wam napisać, że mam dla Was coś nowego, niesamowitego, co można by poczytać, albo w to pograć... niestety - ciężki okres w pracy (może to wpływ zbliżającej się jesieni) i moja upartość sprawiły, że już któryś tydzień siedzę nad własnym edytorem, a zarazem silnikiem do izometrii bez widocznych efektów :(.

Tytuł, który widzicie u góry, jest tutaj nie bez przyczyny. Siedząc i męcząc się nad rozwiązaniami, które zostały zapewne conajmniej parokrotnie w sieci rozwiązane, zastanawiam się, co się stało z tym całym entuzjazmem odkrywania możliwości flasha od podstaw - z tym rozgryzaniem od zera:

Dziewięć do jednego to nic innego jak 90 do 10 - procent - kiedyś znalazłem (znalazł mnie) taki akapit/cytat, którego autor pisał, że by z projektu coś wyszło, do 10% talentu należy dołożyć 90% pracy. No i jak najbardziej się do tego dołączam i pod tym podpisuję. Z tym, że... takie coś zabija kreatywność.

Ilu z Was, robiąc coś zawodowo, gdy wymagają od Was, by powstało to jak w najkrótszym czasie, jak najmniejszym nakładem środków, jest gotowych tworzyć własne rozwiązania - lub przynajmniej na zasadzie analizy wyników stworzyć własny odpowiednik użytego rozwiązania ?

Otóż to! Przenosząc to na nasze zajęcia codzienne: dzisiaj projekty to w 90% wynik kopiowania, a 10% własnej inicjatywy. Nie mówiąc już o kreatywności. Bo zazwyczaj od tego są inni (tzw. "kreatywni"). Czy to zwalnia nas od myślenia ?

Powoli jesteśmy sprowadzani do roli maszyn... jakoś mi się nigdy to nie podobało - tak sobie myślę, gdybyśmy zaczęli traktować naszą pracę - nasze zajęcia, projekty - jak sztukę - o ilu nowych Da Vinci'ch, o ilu nowych Pennerów, guru flashowych wzbogaciło by się nasze środowisko!

Dobra, idę po miotełkę ;-)

PS. Kreatywność - co to jest wg Was ? Bez sięgania do googli, wikipedii i innych "kseroźródeł" ! - ?

PS2. Takie "rozgryzanie" od podstaw każdego zagadnienia sprawia mi o wiele większą przyjemność, niż używanie wyniku czyjejś pracy - oczywiście wiadomo, że wtedy, gdy nie chodzi tu o czas - ale przy pracy na czas liczę, że przynajmniej efekt końcowy przyniesie mi satysfakcję (i przyznam, nigdy nie czułem satysfakcji z tego, że kolejny projekt zaliczyłem).

PS3. Dziękuję Wam za te wszystkie odwiedzin - także botom google, innych wyszukiwarek, spamerom i wszystkim, którzy trafili tutaj przez pomyłkę - równo tydzień temu Flashmania! zaliczyła 500 tysięcy odwiedzin.

Komentarze (0)
Flash w szrankach z Silverlightem - rozpoczęła się wojna ?
 Oceń wpis
   

 Dzisiaj w newsach IDG pojawiła się rozmowa pt. Silverlight vs. Flash - inne cele, inne możliwości przeprowadzona z panem Bartłomiejem Zassem - "ewangelistą" microsoftowym (ISV Developer Evangelist, Microsoft Sp. z o.o.). 

Po przeczytaniu (i w trakcie) nasunęło mi się conajmniej kilka wniosków i kilka komentarzy - pozwolę sobie je zamieścić z cytowaniem konkretnych linijek tekstu. Z góry ostrzegam, że moje komentarze są strasznie tendencyjne!
 
"Nie należy kojarzyć Silverlight wyłącznie z odtwarzaczem do mediów czy tworzeniem animacji. To w szczególności bogata platforma do tworzenia zaawansowanych, bogatych aplikacji internetowych"

to oznacza jedno - Adobe ze swoją pozycją uzyskaną dzięki flashowi nareszcie poczuje oddech konkurencji na plecach. Nie pierwszej i nie ostatniej, ale na tyle mocnej, by móc zachwiać jego spokojem.

 Znakomicie większe możliwości dają również nowe wersje narzędzi.

Jeżeli ktoś próbować pracować na tych narzędziach, to wie, że są one zagrożeniem dla samego siebie :-). Jednakże biorąc pod uwagę całe środowisko developerskie, jakie daje MS, a z których można korzystać pisząc pod SL, to już coś.

Silverlight 3 "z pudełka" ...

jakiego pudełka ? to mamy jakieś różne wersje ? Czy można mówić o tym, że jakakolwiek forma oprogramowania w postaci pluginu będzie "z pudełka" ?

...nie wspiera już tylko rodziny kodeków Windows Media. Obsługiwany jest standard H.264, ale także dowolne kodeki, które zainstalowane są na komputerze użytkownika. To wszystko działa wyjątkowo wydajnie dzięki wsparciu sprzętowemu GPU dla odtwarzania pełnoekranowego filmów w jakości Full HD.

Niestety, jest to cios poniżej pasa. MS wykorzystując pozycję producenta systemu komputerowego tworzy coś, co opiera się na know-how dla innych nie dostępnym. Z drugiej strony, wiele sygnałów z netu świadczy o tym, że Adobe ignoruje w tym względzie potrzeby (sugestie) użytkowników.

film zamiast zatrzymać się płynnie (w czasie rzeczywistym) dostosuje jakość obrazu do możliwości połączenia.

 OMG, to ma mi pomóc w oglądaniu ? :| Załączając film nie chodzi mi o to, bym oglądał kwadraty, lecz o to, by obraz był wyraźny, a dźwięk bez zniekształceń. Choćby kosztem zatrzymywania się filmu na czas buforowania. Przyzwyczajony do niestabilnego połączenia internetowego pierw puszczam "play", potem od razu pauzę i idę do kuchni zrobić sobie kawę.Ktoś już kiedyś próbował takiego przesyłu - z pogorszeniem jakości - z tego, co pamiętam, nie wyszło mu to na dobrze. I nie powiem, by oglądanie filmu, który "biegnie płynnie", ale za to jakość co chwilę schodzi do zera, było przyjemnością.

Bardzo ważną nowością jest także premiera platformy Playready DRM, która pozwoli zabezpieczyć dowolne treści (nie tylko utwory audiowizualne) - oczywiście w pełni wspierana od strony klienckiej przez Silverlight.

A co o tym sądzą internauci myślacy zdroworozsądkowo? Skwituję uśmiechem: :D. Jednakże druga strona medalu jest inna: wiele wytwórni życzy sobie takich zabezpieczeń przy publikowaniu swoich materiałów przez net. Nierozsądnym by było ignorować te pole działania.

Wsparcie sprzętowe GPU... ...wykorzystanie tzw. "Pixel Shaderów" ... ...przestrzeń 3D...

W tej całej wyliczance jednego mi tylko brakuje: ile w tym wszystkim zależy od platformy systemowej ? Niestety, obawiam się, że będzie to kolejny cios poniżej pasa dla Adobe. Nie powiem, dawno im się należało - gotowa obsługa 3D w shockwave mogła by wg mnie już dawno być zaimplementowana we flash playerze...

...Microsoft kładzie duży nacisk na dostosowanie technologii Silverlight do scenariuszy biznesowych, nie tylko konsumenckich. Aby szybko tworzyć takie aplikacje wprowadzono ponad 70 nowych kontrolek (między innymi doskonałe kontrolki do prezentacji wykresów) oraz wzorce architektoniczne upraszczające projektowanie takich rozwiązań. Kontrolki można tak jak kiedyś bindować do danych (ale i między sobą), stylować, itp.

Tak. Niestety, firma Microsoft dobrze wie, skąd wyciągnąć pieniądze i kto za "te sznurki" pociąga. Smutne to i prawdziwe. Czy będzie rywalizacja pomiędzy aplikacjami Flex-owymi, a SL-owymi ?

"użytkownik może wybrać opcję zainstalowania jej na komputerze. Będzie ona mogła być od tej chwili uruchamiana poza kontekstem przeglądarki..."

RIA. Jak nic RIA. Czy to coś nowego ? Z drugiej strony, która aplikacja flashowa z powodu tych wszystkich "piaskownic" da się normalnie uruchomić offline, przeniesiona bezpośrednio ze strony online ?

Flash przeznaczony jest jednak do nieco innych zastosowań. Silverlight adresuje nowoczesne scenariusze RIA, wymagające bogatych kontrolek, zaawansowanego wsparcia dla obsługi danych, rozwiązań architektonicznych pozwalających oprzeć o tę technologię bogate aplikacje biznesowe. Flash w swoich korzeniach ma przede wszystkim wsparcie dla animacji bazujących na klatkach, do czego Silverlight nie był projektowany.

Buahahaha! :| Pan "ewangelista" nie odrobił zadania domowego. Czy zdaje sobie wogóle sprawę, że istnieje coś takiego jak AIR, a "bogate kontrolki" można znaleźć we Flexie ?

Mówiąc o przewagach technologii Silverlight, należy wymienić przede wszystkim zdecydowanie dojrzalszy język programowania (w ActionScript 3 wciąż brakuje bardziej wyszukanych elementów obiektowych czy silnego typowania). Nie ma kłopotu z oprogramowaniem wielu wątków (co dramatycznie zwiększa wydajność aplikacji), czego Flash nie wspiera. Programiści bardzo doceniają znacznie lepsze wsparcie narzędziowe ze strony środowiska Visual Studio oraz możliwość wykorzystywania tego samego API do pisania aplikacji internetowych jak i okienkowych. Nie trzeba się wiele uczyć, aby przenieść umiejętności ze świata aplikacji "desktopowych" do świata Silverlight.

Umiejętności programistów desktopowych w porównaniu do online'owych są w większości strasznie niskie i polegają na typowej umiejętności pracy "weź kontrolkę, upuść na panel". Oprogramowanie wielu wątków moze w tym momencie niewiele zmienić, jednak nie da się ukryć - jest to pięta achillesowa flasha. Niestety, doświadczenie, jakie niesie ze sobą Visual Studio, jest nie do przecenienia.

...możliwość importowania grafiki stworzonej w narzędziach Adobe Photoshop czy Ilustrator bezpośrednio do Microsoft Expression Blend przy pomocy wbudowanej funkcjonalności.

Zastanawia mnie, czy ktoś, mając tak potężne narzędzia do grafiki jak PS, czy AI, będzie chciał je przenosić do innej, dającej o wiele mniejsze możliwości, aplikacji.

...konwertery tłumaczące kod opisujący wygląd aplikacji Flash (SWF) na kod Silverlight (XAML).

a... MXML ? Jak to jest z tą licencją na SWFy ?

Bardzo dużo nacisku kładzie się na kwestie integracji pomiędzy tymi dwoma technologiami i umożliwienie specjalistom wykorzystania dotychczasowych umiejętności do projektowania aplikacji Silverlight.

Jeżeli nie popularnością, to podbieraniem programistów. Czeka nas kiedyś "FlashLight" ?

...bazując na wieloletnim kodzie przeglądarek internetowych Silverlight nie stwarza sam z siebie wielu dodatkowych zagrożeń.

Oj, nie umieją się rozstać z tymi wieloletnimi doświadczeniami, nie umieją.

Nie należy kojarzyć Silverlight wyłącznie z odtwarzaczem do mediów czy tworzeniem animacji. To w szczególności bogata platforma do tworzenia zaawansowanych, bogatych aplikacji internetowych.

Ach, ach, och!

Oczywiście współpraca dostawców treści jest szalenie istotna w przypadku popularyzacji na rynku konsumenckim, ale na rynku biznesowym funkcjonalności Silverlight coraz częściej decydują o wyborze tej platformy.

Na rynku biznesowym - zgodzę się, że ze względu na to podciągnięcie pod Visual Studio SL ma mocną pozycję. A flash tylko w postaci Flexa przebił się do tych sfer i jeszcze dużo ma przed sobą. Co do narzędzi - spora sfera developerów korzysta z zupełnie darmowych narzędzi, całkiem wystarczających - a ci, którzy korzystają z płatnych raczej wybiorą tańszą alternatywę. Narzędzia MS nie należą do tych tańszych.

Po moich negatywnych i stronniczych komentarzach, pora na podsumowanie jednym hasłem z artykułu:

Tematyka Silverlight 3 będzie poruszana na konferencji Microsoft Technology Summit 2009 w Warszawie

To oznacza, że zapowiada się ciężki bój - MS poczuł zapach wielkich pieniędzy, jakie może dać w najbliższej przyszłości gałąź RIA. Armaty, które zawsze MS miał w odwodzie, zostały wytoczone. MS przyświeca konkretny cel - $$ - w odróżnieniu od flasha SilverLight nie powstał jako "technologia hobbystów" - startuje od razu z pozycji doświadczonego gracza (.NET, ASP, inne) . Panowie (i Panie) - wiem, że wiele z Was przecenia programistów aplikacji opartych na technologiach MS. Problem w tym, że ich jest o wiele więcej niż Was. Problem w tym, że niektórzy z nich są naprawdę fenomenalnie dobrzy - chociażby przykład udostępnionego szerokiej opinii publicznej Quake'a w przeglądarce. Deklaracje Adobe w tym względzie pozostały w sferze prezentacji Quake'a na Adobe Max 2008 (przewinąć do 00:04:50).

Jeżeli zainteresował Was ten tamat, warto przeczytać także tego newsa (na dobreprogramy.pl): Silverlight z zabezpieczeniami zawartosci offline i mieć na uwadze sposób promowania swoich rozwiązań przez firmę MS: dlaczego nie warto (wg MS) używać-Linuksa, dlaczego (wg MS) nie warto używać Maca...

Komentarze (2)
TROOOLLE, czyli darmowa reklama google
 Oceń wpis
   

Trooolle (autor: MaW) - osoby nie wnoszące do dyskusji żadnych konkretnych informacji, lecz tylko wyłącznie odsyłające do googli jako źródła wiedzy bez podawania konretnej formy zapytania. Wynikiem troolowania jest wzrost oglądalności stron wyszukiwania firmy google.

Trolowanie z Google w tle

Odpowiadając na jakimkolwiek forum nie odsyłaj do google, nie pisz: "poszukaj w google", "google wie"! A jeżeli już odsyłasz, to zrób to za pomocą linka z dobrze postawionym zapytaniem!

Znajomi pytają się, dlaczego tak jestem cięty na osoby, które w powyższy sposób (odsyłając do google) odpowiadają na pytania zadawane na forach. BO JEST TO TROLOWANIE.

O ile jestem w stanie tolerować linka z określonymi wynikami - tak, nawet ja mam czasami problem z postawieniem googlom poprawnego pytania by dostać sensowną odpowiedź (taką, której szukam - już lepiej pod tym kątem sprawuje się bing), to wpisanie w odpowiedzi "poszukaj se w google" nie znajdzie u mnie zrozumienia.

Nie pisz lepiej nic!

 Nie znasz odpowiedzi, a uważasz, że  można ją znaleźć w googlach ? NIE PISZ LEPIEJ NIC.

Znasz odpowiedź, znalazłeś ją w googlach - to podaj ten link, który uznałeś za sensowny! Bo jeżeli masz wpisać nic nie wnoszące do dyskusji odesłanie do google, to lepiej nic nie pisz.

Odsyłanie do google jest irytujące!

 Dlaczego jeszcze mnie takie odsyłanie denerwuje ? Jeden powód już podałem: bo takie osoby same już po kilku godzinach wyszukiwania właściwy link znalazły i mam wrażenie, że odsyłając robią to z czystej złośliwości "dlaczego ktoś ma mieć podane wyszukane, a ja nie".

Drugi powód mojej irytacji: są to najczęściej osoby znudzone wielokrotnym odpowiadaniem na powtarzające się pytania - powtarza się pytanie ? To po prostu jak jesteś na tyle leniwy, że nie chce ci się znaleźć linka do poprzednio zadanego tego pytania nie odpowiadaj na nie i tyle!

Trzeci powód: najczęściej tak odpowiadają osoby, które kiedyś tam dostały nie raz, nie dwa, a kilkukrotnie wsparcie na forum(i to niejednym) lub posiadają dużą wiedzę, a potem:

  1. nie chcą się nią podzielić
  2. "wiedzą, że gdzieś dzwoni, ale nie wiedzą w jakim kościele"
  3. uważają, że cała wiedza należy tylko i wyłącznie do nich
  4. zapominają, że większą renomę wyrobią sobie odpowiadając rzeczowo na zadane pytanie

Więc: proszę Cię drogi czytelniku, nie rób darmowej reklamy googlom - oni i tak dość zarabiają na reklamach. Odsyłaj proszę do konkretnych linków, podawaj konkretne rozwiązania, a jeżeli nie masz nic konkretnego do wniesienia do dyskusji - to poczekaj, niech coś napiszą inni.

//EDIT: oczywiście nie chodzi tu o odpowiadanie na pytania trywialne typu "co to jest funkcja" - lecz o odpowiedź troollową na pytanie rzeczowe

Komentarze (9)
[ankieta] Czym grasz ? (upd)
 Oceń wpis
   

Nowa ankieta! Tym razem definitywnie dla graczy. Pytanie (rozwinięte) brzmi:

Jakiego sposobu sterowania oczekujesz odpalając nową grę (online'ową) ?

 

Biorąc pod uwagę "złożoność sytuacji" wziąłem w ankiecie kombinacje najbardziej prawdopodobne. Ciekawi mnie to, czy już jesteście "pokoleniem myszy", czy "pokoleniem klawiatury" - a czy wyobrażacie sobie, że obydwa te manipulatory mogą za jakiś czas zniknąć ??

  • ustawiam ręce przy myszce i LMB (left mouse button)
  • na klawiaturze: strzałkach i spacji (lub kontrolu)
  • na klawiaturze, ale przy klawiszach W,A,S,D i spacji/kontrolu
  • nie mam preferowanego ustawienia: ustawiam tam, gdzie mnie skieruje instrukcja
  • ustawiam  jedną rękę przy myszy, drugą przy strzałkach lub
  • jedną rękę przy myszy, a drugą przy klawiszach W,A,S,D
  • zawsze szukam opcji zdefiniowania własnych klawiszy

Jeżeli już rozgrzaliście się i przypomnieliście sobie, na jaki sposób grania nastawiliście się grając ostatnio (np. sięgając po gry prezentowane przeze mnie w dziale "Warto zobaczyć"), to... myszki w dłoń i klikać w odpowiednią opcję ankiety.

Nagrodą dla biorących udział będą... kolejne wpisy na blogu ("OMG, znowu będzie truć" :D)

 //EDIT: Ankieta będzie otwarta do końca września

Komentarze (0)
Na czym zarabiają agencje interaktywne ?
 Oceń wpis
   
 
Na czym zarabiają ?

Zastanawiałem się d dłuższego czasu - na czym, albo: na kim, zarabiają agencje interaktywne.

Odpowiedź wydaje się  (i jest - co wyjdzie na koniec) prosta:

  • na ogłaszających/wyszukujących w internecie,

...a jeżeli mają wlasnych handlowców to:

  • na chętnych do reklamowania się poprzez media internetowe. Też.

Z tym, że wszystko sprowadza się do jednego: do 5 %. Te pięć procent to firmy, które mają (jeszcze ?) pieniądze na promocję i marketing. To zazwyczaj duże (bardzo duże) firmy, filie, centrale konsorcjów międzynarodowych - choć to tak nie do końca jest prawdą: czasami może się okazać, że bardziej "skąpi" placówka zachodniej firmy, niż rodzimy przedsiębiorca.

  • wychodząc na rynki międzynarodowe

Gęsto jest w polskim światku internetowym. Dużych klientów da się zliczyć na palcach obu rąk (i nóg). Niektórzy zabezpieczają się procedurą zamówieniową, niektórzy "dają się zwieść handlowcom". Inni ufają wielkim - w sensie: dorwaliśmy tego spod "I", tego spod "II", a teraz kochany pora na Ciebie - drogi "III". Jeszcze inni mają swoją stałą obsługę ("od A do Z").

Skąd te wnioski ?

Zrobiłem mały eksperyment - ze stawką za grę taką samą, jaką godzą się płacić agencje interaktywne: Ilu lokalnych przedsiębiorców (nie - "sklepikarzy"!) jest gotowa zainwestować w reklamę internetową w postaci gry ? Przeszedłem, popytałem, podzwoniłem...

Odrzucając tych, którym "syn brata" zrobił stronę internetową lub tych, którzy po kontakcie mailowym i po drugiej, czy trzeciej próbie kontaktu nie odezwali się lub też "chcieli mieć spokój" - została garstka nielicznych, których można było podzielić na dwie grupy i "coś".

Czemu to tyle kosztuje ? Nie da się taniej ?

Pytanie częstsze niż oczka w barszczu. Bo płacę ZUS ? Bo mam legalne oprogramowanie ? Bo za tą kwotę, co by chcieli to nawet prądu nie opłacę ?

Czemu tak długo ?

Bo do kiosku to można wyjść i kupić gazetę w pięć minut, a tu się tak nie da ? Bo  na tydzień roboty przypadają dwa tygodnie zmagań z poprawkami typu "pięć milemtrów w lewo, o pół ikonki do góry" ? Bo chcę wieczorem gdzieś jeszcze wyjść, a nie leczyć odleżyn od siedzenia przy kompie ?

A pozostały promil ...

dawno już ma "popodpisywane długoterminowe umowy" na obsługę ze "swoimi"...

 
Wracając do pytania tytułowego

Zadałem je trochę przewrotnie - wszystko z tego względu, że przypadkowo dowiedziałem się, jakie przebicie mają agencje na rzeczach, które zamawiają u zewnętrznych dostawców.

Czy żerują na freelancerach i małych firmach ? Z jednej strony tak - w przypadku deadline'ów, ilości poprawek itp. rzeczy - bo żaden developer, czy designer w agencji nie będzie siedział po 50 godzin nad "duperelkami upierdliwego klienta", gdy czeka mu w kolejce dziesięć innych projektów.

Czy żerują finansowo ? A czy mała firma ma do utrzymania duże biuro, kilku grafików, programistów i conajmniej jednego sowicie wynagradzanego handlowca, który jest w stanie sprawić, że cały ten bajzel ma za co się utrzymać ? W sumie powyższy akapit też można sprowadzić do pieniędzy.

Konkluzja

No więc zarabiają. Zarabiają tam, gdzie dla małych wejścia nie ma. Zwłaszcza te większe. O czym można później poczytać w necie, że "to można było spokojnie na linuxie puścić, frewarowym frameworkiem wykonać i dziesięć razy taniej zrobić" - dopowiedz sobie: a po wykonaniu najlepiej zniknąć. Zarabiają tym, że stać ich na więcej: na całą powyżej opisaną "zgraję", która na efekt końcowy pracuje.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Stara to i oczywista prawda. Więc czemu ja się dziwię ?

Komentarze (4)
Ech, wakacje...
 Oceń wpis
   

Żyjecie ? Bo ja tak :-) - nabrałem energii po urlopie wymuszonym przez Żonę (nie żałuję, choć coprawda zdawało mi się, że trwał wieczność, ale było super - tzn. przyjechałem do domu bardziej wykończony niż wyjechałem :D) i z pewną taką nieśmiałością wracam do "życia z kompem".

Spoglądam na datę ostatniego wpisu - 22.05.2009 (Herculaneum - nawet fajne, szło by to rozwijać) i jeszcze na datę poprzedniego (ten o scenie z PV3D) - dłuugo mnie nie było. Oj długo. Pamięta mnie jeszcze ktoś ?

Ech, życie... praca etatowca ciężką jest. Prawie tak samo, jak freelancera ;-). Z tym, że po powrocie do domu słyszy się jeszcze "a marchewkę kupiłeś ?" - żart :D.

Upały co nie miara - człowiekowi dopiero w nocy chce się żyć, a ja siedzę przy kartce i kombinuję, co by tu zrobić, by wykorzystać "przestoje okresu urlopowego" - pierwsza sprawa: po miesiącu wrócił z serwisu mój komp (JUPI!), co się nałożyło z terminem powrotu z urlopu no i pierwsza myśl: sponsorów niet, a by się przydało jakieś mobilne stanowisko zrobić - na dysku kurzy się zainstalowany VirtualBox, myśl przednia - ale trzeba jeszcze przejść do realizacji.

Niestety, odmówił posłuszeństwa pożyczony od znajomego CS3 - jak najzupełniej legalny, z tym, że kto próbował przeinstalowywać CS3 na inny komputer ten wie, że można to zrobić maks 2 razy, a potem dętka... pomimo wpisanego poprawnego kodu powiedział on mi "bajbaj" - więc szukam sponsora CS3/CS4 (upgrade do CS4 wystarczy). To nie żart! W zamian z chęcią wykonam jakąś równoważną cenowo aplikację - byle by nie była obwarowana bezsensownymi deadline'ami, bo - gdy pracuje się w zupełnie innym zakresie na etacie - rzeczywiste terminy zawsze są nieprzewidywalne).

Czemu się nie przesiądę na Flexa ? Jakoś nie umiem się do niego przekonać - siłą flasha jest dla mnie timeline i choć cały kod już ciągnę na klasach, nie wyobrażam sobie, by nie korzystać z timeline'u - choćby do wizualizacji (do tego nawet doszło, że jak miałem filmik z wakacji obrócić, to wziąłem i obróciłem go pod edytorem, zapisując z powrotem do AVI, bo stwierdziłem, że zanim znajdę i poznam możliwości pościąganego z netu softu szybciej obrobię go we flashu). No chyba, że mi ktoś pokaże, jak łączyć AS3 z flexa ze starszymi flakami (flash8), bo jak na razie mi to cosik nie wychodzi :(.

Co tam, najwyżej zostanę przy as2 i tyle :P. W końcu stwierdziłem, że lepiej wypocić coś grywalnego, co się będzie podobać lub też nie (sorki Vogel za usunięcie Twojej opinii spod wpisu o CityRace - biznes is biznes, gdzie pieniądze tam o gustach się nie dyskutuje). W końcu i tak żadnym kodem Was nie zaskoczę - te wszystkie frejmłorki, jakie u Was (u niektórych z Was) oglądam, te blogi, do których linkujecie, te linki, którymi rzucacie - oj umieją wbić w ziemię :).

Co tam jeszcze u mnie ? A kurzy się skrzynia z linkami od Was :-). Kurzy się druga z moimi pomysłami :-). No i coś mi o ćwierkaniu chodzi po głowie - czytaj: twittowaniu. Zastanawiam się, czy czasem ten typ "blogowania" nie wyprze tradycyjnych blogów. Tylko że wartość informacyjna świergotania jest taka, jak ma się pisanie liścików w podstawówce do pisania artykułów w gazecie. No ale każdy ma swój świat. Do mojego jakoś twittowanie nie pasuje - ale podobno dopinguje w postępach prac, więc... pożyjemy, zobaczymy.

Ok, więc za parę dni postaram podzielić się doświadczeniami z używania VirtualBoxa z flashem. Zapraszam.

PS. Dla smaka dwa zdjęcia zrobione w wakacje przeze mnie: ślimaczek i widok ze Śnieżki - jedne makro, drugie maks skali :-).

Ślimaczek

Komentarze (2)
[wprowadzenie+konspekt] Zagadka Herculaneum
 Oceń wpis
   

ZAGADKA HERCULANEUM

Uniwersytet La Sapienza, Wystawa Romulusa i Remusa, Rzym.

"No i dotarliśmy do końca trasy zwiedzania. Dziękujemy państwu za odwiedzenie naszej wystawy poświęconej najnowszym odkryciom archeologicznym, zapraszamy do zakupu pamiątek - stoisko po prawej - zgłodniałych zapraszamy na zewnątrz - do restauracji La Antica, sponsora wystawy - na tradycyjne dania rzymskie."

C"zy są jeszcze jakieś pytania ? Nie ? A więc jeszcze raz dziękuję za odwiedzenie naszej wystawy. Głodnych wiedzy i żądnych bardziej szczegółowych informacji zapraszamy d stanowisk interaktywnych w sali obok."

- Uff... nareszcie koniec - Samanta odetchnęła z ulgą - a pomyśleć, że wydawało mi się, że praca w muzeum to... BZZZYYYT BZYYYYYYYYT BZZZZZYYYT (nie ma to jak wyciszony telefon komórkowy w kieszeni bluzki) - któż to może dzwonić ? Profesor ? To wręcz niemożliwe!

- Witam Profesorze! już dawno Pana nie słyszałam! Jaka tam Pana wykopaliska ?
- Witaj Samanto! Jak to na wykopaliskach - dużo piachu, ziemi i ostrego słońca - tak, że jak wrócę, to mnie za jakiegoś murzyna weźmiesz - hehe.
- Profesorze, z chęcią bym się z Panem zamieniła! Mam już dość turystów!
- No cóż Samanto, taki to już urok tej pracy - trzeba przecierpieć sezon letni, a zobaczysz - zapewniam Cię, że już jesienią będziesz zadowolona - w końcu chyba swojej najlepszej studentki nie wyprowadziłbym w pole ?
- Profesorze, mogło by być nawet pole, byle na nim szło znaleźć jakieś zadanie dla archeologa (Samanta uśmiechnęła się na samo wspomnienie wykładów Profesora)
- A wiesz, mógłbym urozmaicić Ci pracę...
Wyraz twarzy Samanty nie pozostawiał wątpliwości - BĘDZIE AKCJA!
- Profesorze, zamieniam się w słuch!
- Cieszę się, że Twój zapał pomimo tej nudnej pracy (he he) nie osłabł. Właśnie jadę na lotnisko. Spotkajmy się o ósmej wieczorem w La Antica - zapraszam Cię na kolację.

Parę minut po ósmej, przy kolacji...

- Samanto, wyobraź sobie, że znalazłem podczas wykopalisk ślady inskrypcji identyczne, jak u pewnej średniowiecznej sekty rzymskiej, która zwała się "Bractwo Wilczycy" - bardzo podobną symbolikę stosowało później w swoich dokumentach pod koniec XIX wieku konsorcjum Remussolis...
- Profesorze, pozwoli Pan: Remussolis to teraz fundacja wspierająca międzynarodową kooperację naukowo-badawczą pod nazwą "Kolebka Europejskości", która m.in. prowadzi badania w Herculaneum, z Panem na czele!
- Tak Samanto. Dlatego chciałbym, by wszystko jak na razie pozostało między nami. Wydaje mi się, że całość układa się w logiczny ciąg - od starożytności do współczesności.
- Profesorze, zdumiewa mnie Pan! Co mogę dla Pana zrobić ?
- Chciałbym, byś udała się do Wenecji, do biblioteki uniwersyteckiej, oddziału prowadzonego przez fundację Remussolis i sprawdziła, czy nie ma tam czasem jakichś interesujących materiałów na temat "Bractwa Wilczycy"
- Profesorze, załatwione. Dla Pana to choćby w ogień!
- Dziękuję Ci Samanto. Będę Ci dozgonnie wdzięczny (ach ten uśmiech!). Swoją drogą - taką miałem nadzieję, że się zgodzisz, więc wcześniej załatwiłem Ci parę dni wolnego u Twojego dyrektora - w przyszłym tygodniu możesz ruszać.

Tydzień później, Wenecja.

[tutaj rozpoczyna się gra - typ: pnc]

Scena pierwsza:

Pokój hotelowy: łóżko, szafka, drzwi do łazienki, telewizor, wieszak.
Widok: FPP.
Przedmioty: walizka pod łóżkiem, obok buty, mały plecaczek na łóżku, telefon hotelowy na szafce.
Walizka zawiera: ubrania, ręcznik, przybory toaletowe (mydło, grzebień), aparat fotograficzny, kabelek do aparatu.
Plecaczek zawiera: notes, "puste miejsca"
Notes zawiera: opis pomieszczeń biblioteki, adres
Telefon hotelowy: naklejona informacja: "recepcja - wybierz 0"
Wieszak: kurtka.
Szafka: klucz do drzwi.

Działanie przedmiotów:

Walizka - otwarcie ekranu z zawartością.
Szafka - otwarcie szuflady.
Telefon - otwarcie ekranu z klawiaturą.
Telewizor - otwarcie ekranu telewizora "z mrówkami".

_Plecaczek_ (koniecznie, inwentarz): Po wzięciu znika, włącza się opcja inwentarza.
Bez plecaczka można nieść tylko jedną rzecz (w "rękę").
Rzeczy nie potrzebujące plecaczka: buty, kurtka.
_Buty_, _kurtka_ (konieczne): należy ubrać, by wyjść. Znikają, nie pojawiając się w inwentarzu. Przy braku jednej z tych rzeczy nie można użyć klucza - komentarz "nie mogę tak wyjść, muszę jeszcze coś na siebie włożyć".
_notes_ - pojawia się automatycznie w inwentarzu po wzięciu plecaczka. Notes należy przekartkować, aby wiedzieć, gdzie się wybrać.
_aparat fotograficzny_ (konieczny) - w przypadku próby użycia klucza bez aparatu komentarz: "a co, jeśli będę musiała porobić zdjęcia ?"
_kabelek do aparatu_ (konieczny) - komentarz: "będę mogła połączyć aparat z komputerem"
_ubrania_ - nie do podniesienia, komentarz: "już jestem ubrana, potrzebuję coś do wyjścia"
_ręcznik_ (konieczny) - komentarz: "w razie czego mogę wybić szybę nie raniąc się..."
_grzebień_ (konieczny) - komentarz: "może pomóc w otwarciu zamka"
_telefon_ - komentarz: wybranie dowolnego numeru przed przekartkowaniem notesu: "po co i gdzie bym miała zadzwonić... ?", komentarz po przekartkowaniu notesu: po próbie wybrania innej liczby niż zero: "nie znam żadnego numeru oprócz recepcji"
- po wybraniu zera (gdy został przekartkowany notes) - dialog z recepcjonistką i zamówienie taksówki
_klucz_ - niezbędny do wyjścia - użyć na drzwiach

Przedmioty można odkładać na miejsce lub zamieniać miejscami (gdy się nie wzięło plecaczka, każda kolejna podniesiona rzecz "wypiera" poprzednią)

Warunki przejścia (konieczne przedmioty):

1. Buty
2. Kurtka
(w inwentarzu:)
3. Notes
4. Aparat fotograficzny
5. Kabelek do aparatu
6. Grzebień
7. Ręcznik

Komentarze:

- przy zebranych wszystkich rzeczach, gdy nie został przekartkowany notes: "no dobrze, ale gdzie bym miała wyjść ?"
- przy zebranych wszystkich rzeczach i przekartkowaniu notesu, gdy nie było wykonanego telefonu na portiernię: "do biblioteki jest za daleko, by iść na piechotę"
- przy nie zabraniu którejś z rzeczy: "chyba nie mam wszystkiego, co może mi się przydać..."

Solucja:

1. Weź buty
2. Weź plecak, pokaże się inwentarz
3. Schyl się do walizki
4. Weź ręcznik, aparat i kabelek
5. Wróć do łóżka
6. Kliknij na telefon
7. Przekartkuj notes
8. Wybierz zero
9. Wróć do łóżka
10. Otwórz szafkę
11. Wyjmij klucz
12. Wróć do łóżka
13. Odwróć się do drzwi
14. Weź kurtkę
15. Wyjdź

Komentarze (0)
[konspekt] Owce nie chcą iść spać!
 Oceń wpis
   
OWCE NIE CHCĄ IŚĆ SPAĆ!

Celem gry jest zmuszenie owiec do wejścia do zagrody. Gra przeznaczona jest na konsolę Nintendo DS.

Widok:

- ekran górny: łąka widziana z góry: owce, trzy psy, w późniejszej fazie wilki i skarpy
- ekran dolny: widok pięciu ikon i punktacja: trzy ikony pysków psów pasterskich, ikona potrójna pysków, symbol bramki do zagrody, pasek - wskaźnik szczekania (maleje wraz z każdym szczeknięciem), ilość owiec zebranych / utraconych / wszystkich

Działanie ikon

- wybranie któregoś z pysków wybiera konkretnego psa (numerowane liczbami rzymskimi)
- wybranie ikony potrójnej powoduje równorzędne sterowanie wszystkimi psami
- wybranie ikony bramki powoduje otwarcie bramki zagrody na określony przedział czasu

Sterowanie

- kursory: psami zgodnie z kierunkami ruchu
- przycisk: szczeknięcie odstraszające wilki i zmieniające kierunek ruchu wszystkich owiec
- ikony jak wyżej

Opis elementów

_Łąka_ - w fazie początkowej wszystkie krawędzie są "sklejone", zawiera elementy takie jak:

  • krzaki -spowalniają i psy, i owce
  • kamienie - konieczność wyminięcia (psy, wilki, owce)
  •  skarpy - wpadnięcie owcy to jej utrata, psy same zawracają sprzed skarpy
  •  wilki - kierują się w stronę najbliższej owcy, porwanie owcy to jej utrata

Krzaki, kamienie, skarpy, wilki - pojawiają się w kolejnych etapach

Zasady gry
  • 1. Owce raz poruszone zatrzymują się po pewnym czasie.
  • 2. Psy "pchają" owce przed sobą na zasadzie kul bilardowych, skorelowanie ruchu trzech psów pozwala ustalić kierunek owiec na bramkę zagrody.
  • 3. Użycie szczekania powoduje rozpierzchnięcie się owiec - zmianę kierunku biegu, co jest 4. przydatne, gdy owca biegnie na skarpę. Podobnie w przypadku wilków.
  • 4. Wilki nie boją się psów, odstrasza je tylko szczeknięcie. W przypadku wpadnięcia psa na wilka, tracimy tego psa.
  • 5. Wskaźnik szczeknięcia określa czas między jednym a drugim szczeknięciem lub też alternatywnie: "zapas szczekania" odnawiający się w określonym czasie
Zakończenie gry

Gra kończy się:

  • w przypadku zapadnięcia zmroku (określonego czasu) i niezagonienia wszystkich owiec: wynikiem negatywnym
  • w przypadku zagonienia wszystkich owiec: bonusem wyliczonym na podstawie czasu, pomniejszonym o utracone owce
  • w przypadku utraty wszystkich owiec: wynikiem negatywnym
Uwagi dodatkowe

Czynnikiem utrudniającym może być także ustalenie procentowego progu ilości zagonionych owiec w stosunku do wszystkich na pastwisku.

Komentarze (0)
[01.2009] Wozem VW jak najdalej!
 Oceń wpis
   

We współpracy z agencją Rewizja.net FLASHFACTORY PL przygotowała grę MultiRajd, wykonaną na potrzeby portalu Multifakt.pl.

MultiRajd - a city race game for multifakt.plCelem gry jest przejechanie jak najdłuższego odcinka trasy unikając zderzenia z innymi pojazdami. Czas przejazdu możesz wydłużyć zbierając po drodze znaczki "VW", które dają dodatkowe sekundy jazdy.

Do dnia 30.04.2009r grając w grę można wygrać jazdę próbną samochodem ze znaczkiem VW. Fundatorem jazdy jest firma Auto Viva.

Rewizja.net to agencja interaktywna zajmująca się tworzeniem portali internetowych dostosowanych do indywidualnych potrzeb klientów.

[12.2008] Na koń Panowie i Panie!
 Oceń wpis
   

Wendy Friends to gra-system w stylu "Sims", w którym zajmujesz się hodowlą koni/prowadzeniem stajni wyścigowej. W ramach systemu gry działają trzy minigry wykonane (kod) przez FLASHFACTORY PL na zamówienie Fabryki Gier.

Forest Run - part of Wendy Friends gameW grze Forest Run jedziesz przez las starając się zebrać 18 gwiazdek w określonym czasie (wskaźnik). Na każdym etapie spotykasz przeszkody - pnie drzew, skały - które należy ominąć lub przeskoczyć.

Wendy Turnier Show Jumping - part of Wendy Friends gameGra Show Jumping przenosi nas na tor wyścigowy, na którym musisz pokonać bez ominięcia 18 przeszkód - ominięcie choć jednej przeszkody oznacza dyskwalifikację i konieczność ponownej gry.

Wendy Turnier Racing Game (Champions Ship) - part of Wendy Friends gameGra Champions Ship to wyścig z komputerowo sterowanymi przeciwnikami. Aby wygrać, musisz nie dać się zepchnąć na dalsze miejsce - w tym pomoże Ci opcja galopu dostępna pod przyciskiem myszy.

Targetem gier są gracze w wieku 5-10 lat. Gry niestety nie są dostępne bezpośrednio - alby w nie zagrać należy zarejestrować się na stronie Wendy Friends.

Hologram (10 - 12)
 Oceń wpis
   
30.03.2009r

Szyba nie daje mi spokoju.

Dzisiaj zdjąłem obraz ze ściany. Skorzystałem, że żona wyszła do koleżanki. Przyniosłem śrubowkręty, nożyki do tapet, metalowe blaszki i co tylko wydawało mi się potrzebne, żeby dostać się do środka obrazka.

Zabrałem się do naginania ramki. Przypomniało mi się jak byłem małym chłopcem i rozkładałem na czynniki pierwsze wszystko, co tylko mnie zaciekawiło, a nie wiedziałem jak działa... SZLAG! Chwila nieuwagi i na szybie pojawiła się na całej długości krecha! Sz.y.b.a...p.ę.k.n.ę.ł.a ...pękła ?. No to mamy problem. Na szczęście obraz nie zniknął.

Odwieszam obrazek na ścianę i mam nadzieję, że żona się nie zorientuje...

...nie zorientowała by się, gdybym się zachowywał normalnie - a ja po prostu spanikowałem! Siedziałem jak struchlały i udawałem, że oglądam telewizję. Domyśliła się, że coś jest nie tak bo:

    a) nie ruszyłem się do drzwi jak wchodziła
    b) odpowiadałem półgębkiem
    c) skupiony oglądałem długi wywód jakiegoś polityka
    d) siedziałem przy telewizorze,

...a nie przy komputerze, jak to normalnie mam w zwyczaju (lista nie moja - to jej; bardzo dokładnie "wyłuskała" mi, po czym poznała, że jest coś nie tak...).

Po czym poznać, co jest nie tak ? A wystarczy spojrzeć w stronę, w którą "delikwent" (czyli ja) stara się nie patrzeć. Druga wersja: dlaczego nagle coś, co mnie intrygowało od kilku dni, nagle staje się dla mnie mniej intrygujące niż wywód polityka -zwłaszcza, że polityki nie znoszę ?

Jeszcze teraz uszy mnie bolą. Poczułem się jak zbity pies. Nie ma co komu zazdrościć. Serio.

Nawet nie zdążyłem się odgryźć. Jestem taki wściekły na nią, że już wiem, co zrobię - rysa jest ? Jest. Jest obrazek naruszony ? Nie jest. Nie jest ? No to zaraz będzie!

Poczekam do jutra.

31.03.2009r 

 Nie dziwię się, że od takich emocji zaczynają się wojny. Rano dalej mi nie przeszło. Co postanowiłem, to zrobię. W pracy poszedłem do kadr i zawiadomiłem, że biorę urlop na żądanie i wróciłem do domu. Czuję się teraz wolny jak ptak. Ha! Godzina zemsty nadeszła.Wszystko przygotowane, narzędzia w pogotowiu - w tym główne i najważniejsze: młotek - yes, bejbi, yes :-] - zaraz przystąpię do dzieła!

...z drugiej strony to dziwne. Bo bardzo ją kocham. I jak tylko pomyślę, jaka jest słodka, jak się umie przytulić... to mi wszystko przechodzi. O, już mi prawie przeszło - a jak sobie jeszcze przypomnę, jak sobie lubimy pomruczeć razem, to już zamieniam się w miodzik.

Kurka, wyparowało ze mnie wszystko w jednej chwili. Nie mogło to się stać jeszcze przedtem, zanim poszedłem do kadr ? Dzień urlopu zmarnowany. No ale tak to jest, jak człowiek jest wściekły - nie myśli się racjonalnie i tyle. Nie powiem, przybity jestem tym trochę.

No ale skoro słowo się rzekło, skoro z tego powodu jestem w tej chwili w domu, a nie w pracy, to trzeba doprowadzić sprawę do końca. Przecież nie będę marnował dnia!

Zaraz siadam do rozbrajania tego cuda. Obiecuję sobie, że oprócz zdjęcia szyby nic więcej innego nie zrobię. W końcu już niejeden wyświetlacz LCD rozbierałem...

Jak tylko skończę, opiszę co było w środku.

01.04.2009r (ranek)

Drogi Mężu!!! Wiem, że mnie nie słyszysz, mam nadzieję, że to przeczytasz - wierzę, że GDZIEŚ TAM jesteś! Bardzo się niepokoję o Ciebie!

Z Twoich notatek przeczytałam, co chciałeś zrobić, od tygodnia patrzyłam na to, jak ta obsesja Cię dopadała. GDZIE TERAZ JESTEŚ??? Co za myśl Ci przyszła do głowy, że wyszedłeś zostawiając wszystko ?

Martwię się o Ciebie! To nie w Twoim stylu nie posprzątać po "majsterkowaniu" - dlaczego wyszedłeś rzucając wszystko ? Co za myśl Cię dopadła ? Potrzebowałeś chwili spokoju ode mnie ?

Widzę, że udało Ci się w końcu wyjąć tą szybę... Przez ostatni tydzień tylko ten obrazek był dla Ciebie najważniejszy. Czy tak ważny, że aż zmienił Twoje spojrzenie na nasze życie ? Ja Cię cały czas kocham! Nie wierzę, że kłótnia o jeden obrazek może przekreślić całe nasze dotychczasowe życie!

Mam nadzieję, że gdziekolwiek jesteś, czytasz czasami swojego bloga i że przeczytasz to, co napisałam!

Jeżeli coś zrobiłam nie tak - proszę, przebacz mi! Będę na Ciebie czekać!

PS. Czy obrazek po wyjęciu szyby powinien dalej działać, czy nie ? Bo dalej działa.
 

01.04.2009r (wieczór)

Obrazek ciągle działa. Bez szyby.

Widziałam go tam.

Już wiem.

Zrozumiałam.

Idę do niego!

KONIEC

22.03.2009r, MaW

Komentarze (2)
Zabójca much - od fizyki ruchu do fizyki gry
 Oceń wpis
   

Czy zastanawiałeś się po ostatnim odcinku, jak wyglądałby ruch tych trzech much, gdyby "kamerę" przesuwać równolegle do ich ruchu postępowego, czyli po osi X ?

riptaccess="sameDomain">

Uzyskałem ten efekt w bardzo prosty sposób - co klatkę zmieniałem pozycję Stage'u zgodnie z równaniem: stageMC._x = tMC._x + offsetX; (tMC to wybrany obiekt ("mucha"), offsetX pozwala przesunąć go na środek ekranu, a nie trzymać na brzegu, stageMC to referencja do klipu, w którym przechowujemy obiekty ('parent' dla "muchy")). Efekt niesamowity, prawda ? Kamera się rusza, mucha względem pola rejestracji stoi w miejscu.

Cały kod dostosowany do potrzeb pokazu możesz przejrzeć w pliku fly_moving2.fla.

No to teraz, skoro wiemy, w czym rzecz, możemy się zabrać do przekształcenia tego efektu do własnych potrzeb.

Pierwszy i drugi efekt uzyskamy bez problemu - to zwykły motion tween góra - dół: pierwszy bez "easing'u", drugi z "easingiem", a trzeci...

Czy przyjrzałeś się dokładnie, że gdy żółty prostokąt symbolizujący obiektyw kamery centruje się na pierwszej (lub drugiej) musze, to trzecia wtedy porusza się "jakby po kole" ? I tu jest gwóźdź programu! Lub jak kto woli: klucz do fizyki gry - ale po kolei.

Wstrzymał muchę, ruszył ziemię... ...eee... ...kamerę

Kolejny swf obrazuje, jak zachowują się muchy, które mają nadane ruchy "góra - dół" - po kliknięciu popchniesz je do przodu. Dopisałem do tego prostą procedurkę odrysowującą ich ślad - ścieżkę ruchu, co pozwala przyjrzeć się dokładniej uzyskanemu efektowi.

riptaccess="sameDomain">

Do trzeciego swfa użyłem ten sam kod, co w poprzednim pliku - wszystko praktycznie jest to samo, ale z pewnym wyjątkiem... mucha "stojąc w miejscu" porusza się po dwóch osiach!

riptaccess="sameDomain">

Co to oznacza ? Zobacz sam - dzięki temu możesz stworzyć nieskończoną liczbę ścieżek ruchu! Dzięki temu nie wchodząc w zawiłości rozwiązań matematycznych jesteś w stanie zobrazować "najdzikszy" ruch, jaki tylko sobie wymyślisz:

riptaccess="sameDomain">

I teraz pytanie: czy, stosując wyłącznie kod i równania matematyczne, jesteś w stanie równie szybko uzyskać tak "zakręcone" ścieżki ?

Odejdźmy teraz od much (niech sobie latają spokojnie, nie gnębione żadnym przedmiotem obcym;-) ) - w "następnym odcinku" zajmiemy się packą, czyli (głównym) narzędziem zbrodni.

Komentarze (0)
[piszemy grę] Zabójca much - krótkie spojrzenie na fizykę(+)
 Oceń wpis
   

No cóż... paru słów wstępu od Andrzeja się nie doczekam - trudno! Wiem też, że kilka osób czeka na dalszy ciąg tworzenia zabójcy much, więc szkoda czasu na przeciąganie - kontynuujmy...

"na skróty" co bardziej spostrzegawczy mogli zobaczyć zapowiedź tego, czego będzie ten odcinek dotyczył, a więc spójrzmy... (spojrzeli ? nie trzeba, napiszę i tutaj:)

Krótkie spojrzenie na fizykę

Pierw krótkim spojrzeniem zerknijmy na ten filmik z jutjuba:

Po jednym spojrzeniu już wiemy, w jakim sposób muchy latają wokół gó... głównego dania. ...a na koniec tak dla odprężenia, zobaczmy jak się powinno załatwiać muchy mając pełne pole manewru - i to wszystko przez pająka (wprowadzić go do gry ?):

My też tak będziemy załatwiać nasze, a co! :D

...może nie w tak początkowej wersji, jak w tym cyklu - ale kto wie...

po krótkiej przerwie spojrzenia ciąg dalszy

 ...a teraz przenieśmy to, co widzieliśmy na filmikach, do flasha:

riptaccess="sameDomain">
(najedź na niebieski prostokąt, by zobaczyć ścieżki ruchu).

Jak widać we flaku (fly_moving.fla), musiałem się nieźle namęczyć, by te ścieżki narysować.

I od razu pytanie: co zrobić, by te ścieżki zwielokrotnić ? Odpowiecie: Każdą animację ścieżki zamknąć w osobnym kontenerze i powielić. Do powielenia tych ścieżek mogę użyć "kopiuj-wklej" na Stage'u lub też Action Scriptu - w przypadku AS2 będzie to attachMovie, a w przypadku AS3 będą to dwie komendy: wywołanie konstruktora klasy MovieClip i dodanie obiektu do listy wyświetlania(addChild).

Jednakże schody zaczynają się wtedy, gdy będę chciał skierować muchę lecącą z prawego górnego rogu do lewego górnego - ktoś powie: "odbić lustrzanie", ktoś jeszcze: "obrócić o 180 stopni". No dobrze, a jeżeli będę chciał, by leciała z lewego górnego do prawego dolnego rogu ? Zmienić kąt nachylenia kontenera! - zakrzykną wszyscy.

...a wtedy gracz bierze swoją łapkę na muchy (kursor), ustawia na środku i... energicznie naciskając raz po raz LMB (Lewy Myszy Przycisk {ang:[B]utton} / więcej nie będę tłumaczył, ostrzegam ;->) wygrywa poziom za poziomem!

No dobrze, przesuwając punkt startu animacji (czyli punkt, w którym mucha rozpocznie ruch) w zakresie osi oX ([0..Xmax, 0]) lub oY ([0, 0..Ymax]) uzyskamy efekt "minięcia środka". Ale nadal będzie to półśrodek!

Dlaczego robienie animacji w postaci ścieżek jest złe dla gier ? Wyobraź sobie, że w kolejnym etapie mucha szybciej przelatuje przez ekran lub robi po drodze więcej zakrętów - lub... z ruchu falowego przechodzi w ruch z pętlą... O! Przeliczasz już teraz ilość tych ścieżek na czas, jaki będziesz musiał spędzić nad tą grą ?

Ponieważ jestem zwolennikiem wykorzystywania dobrodziejstwa, jakim jest linia czasowa flasha, w następnym odcinku pokażę Ci, jak za pomocą niej ułatwić sobie tworzenie kolejnych ścieżek ruchu w połączeniu z wykorzystaniem Action Scriptu.

...a w ramach większej przerwy obejrzyjmy sobie jeszcze jedną migawkę z życia owadów:

Komentarze (3)
Hologram (7 - 9)
 Oceń wpis
   
27.03.2009r

Kombinowałem, jak wstać dzisiaj o czwartej dwadzieścia tak, żeby nie obudzić żony. Budzik odpada. Namówić sąsiada, żeby włączył RadioBezRyja 40 minut wcześniej ? Nie no, co ja nienormalny jestem ?

Z pomocą przyszła... żona! Sama się spytała wczoraj przed snem, czy nastawiamy budzik na rano - acha, woli kontrolować sytuację.

No i nie żałowaliśmy wcześniejszej pobudki! Tym razem laska przybiegła trzymając się za ręce z jakimś gostkiem. Kurka molowa, już sobie wyobrażałem, co się będzie działo - niestety, oprócz wspólnego pływania i wygrzewania się w porannym słońcu w strojach Adama i Ewy nic więcej nie zobaczyliśmy... nie napracowali się programiści nad scenami, oj nie napracowali...

Nasuwają mi się wątpliwości - czy to faktycznie hologramy ? Przecież czuliśmy się tak, jak byśmy oglądali prawdziwych ludzi, nie jakieś tam wyrenderowane postacie!

Szukam jeszcze raz, co trzeba, by uzyskać hologram. No i czy można to zrobić w warunkach "domowych".

Dzisiaj nie mogłem się skupić w pracy. Wracając do domu myślałem tylko i wyłącznie o obrazku. W sieci na temat hologramów nic nowego nie znalazłem. Jedynie informacje o wystawie holograficznych przedmiotów, które właśnie były wyświetlane w podobny sposób - dwa strumienie światła przepuszczane pod różnym kątem przez grubą szybę.

Jeżeli to nie hologram, to co ? Przestrzeń ? Eeee... bujda.

28.03.2009r

Ach ta jakość! Gdy oglądałem nagrane holograficzne prezentacje, wszystkie były mdłe i monochromatyczne. Jakość, którą prezentuje obrazek jest bez porównania. No ale sam wiem, że nakładając trzy podstawowe kolory idzie uzyskać pełną paletę barw - kto wie, może tak to jest skonstruowane ?

Tym razem para pojawiła się pod wieczór. Śmieszne - zamiast patrzeć w telewizor my gapiliśmy się na ścianę. I przypominaliśmy sobie (ach te docinki, jaki to byłem młody i piękny - bezcenne :-]) jak to było, jak my byliśmy zakochani. Fuj, scena cukierkowa, że aż mdliło. Leżeli na trawie i "iskali się" - jak to mówię czasami złośliwie.

Bardzo podobają mi się ich stroje. Jest w nich coś taka miękkość,którą wydaje mi się, nie da się odtworzyć w grafice 3D. Jeżeli to nie holograficzna grafika 3D, to co ? Film ?

Bardzo blisko ramy pojawiła się postać jednorożca. Skubał sobie trawę nic sobie nie robiąc z tego, że siedzi w ramkach. No bo co miał bym robić ? "Czy oni nas widzą ?" Przeszło mi przez myśl - aż musiałem się otrząsnąć. Jeszcze tego brakuje, żeby zaczęło mi odbijać od tego głupiego obrazka.

Przy kolacji wpadłem na głupi pomysł - a może ten obrazek to okno ? Do innego świata ? Obśmiany przez żonę odrzuciłem ten pomysł. Wolę pomyśleć o czymś przyjemnym, niż być wyzywanym od domorosłych filozofów.

Zastanawiam się, czy dało by się sprawdzić, co jest w środku ? 

 29.03.2009r

Wracając do domu od rodziców zastałem posmutniałą żonę. Powiedziała mi, że się rozstali. "Kto ?" - spytałem. "No ta para z obrazka" - odpowiedziała. Zastanawiam się, czy to możliwe. Przy jej poziomie wiedzy technicznej wszystko jest dla możliwe. Może faktycznie to są jakieś sceny nagrane w pętli i puszczane w różnych odstępach czasu ?

Wyciągam z szafki swoje szpargały - gdzieś miałem czuły mikrofon elektretowy. Przyklejam na szybę, podłączam do komputera. Żonka puka się w głowę, a ja się śmieję - no co ? najwyżej ziewanie znudzonych roztoczy usłyszę :-).

Nakładam słuchawki... zbyt duże wzmocnienie  tła nie daje szansy na usłyszenie czegokolwiek bezpośrednio, ale z nie takimi problemami sobie radziłem. Włączam odszumiacz. Wyłapuję w miarę równomierne widmo i usuwam różnicowo z całości nagranej próbki. Nie mogę... nie uwierzę!

Daję słuchawki żonie. Też nie może uwierzyć. To brzmi jak... śpiew ptaków i szum liści! Na granicy słyszalności prawie... ale! Tak samo mógłbym powiedzieć, że kosmici istnieją słuchając tylko popiskiwania radia na niskiej częstotliwości...

...

Coraz więcej czasu spędzam wpatrując się w obrazek. Nikomu z nas nie udało się zobaczyć tej sceny z parą od chwili jej rozstania.

Nawet nie przychodzi popływać.

Komentarze (0)
Hologram (4 - 6)
 Oceń wpis
   
24.03.2009r

Dzisiaj z pracy leciałem jak na skrzydłach. Byłem ciekaw, jak rozwinie się sytuacja na obrazku - tym razem rano mnie nie zbudził, bo niebo było ciemne. Odwrotnie niż u nas - temperatura podskoczyła o pięć stopni w górę, bo słońce świeciło cały dzień - hip, hip, hurra! Kolejna wygrana wiosny nad zimą.

Po przyjściu do domu od razu po ściągnięciu kurtki skierowałem się do obrazka. Oczywiście dostałem za to burę od żony (czekała już z obiadem). Nie żałuję - to co zobaczyłem na obrazku było fenomenalne! Chmury ptaków lecące na... na... na północ ?

Zapowiada się, że będzie niezła burza. Nie u nas - na obrazku.

Wybraliśmy się do rodziców po lornetkę. Coprawda niewiele zaobserwowalismy - jak wróciliśmy na obrazku był sam środek burzy (wow, te efekty!) - jedyne, co stwierdziłem, że wyświetlany obraz jest niesamowicie dokładny - nawet w największym przybliżeniu NIE WIDAĆ PIKSELI!

Moja żona wręcz twierdzi, że patrząc przez lornetkę ma wrażenie jakby zaglądała do całkiem innego świata .

...ale co ona się tam zna na technice!

25.03.2009r

Dzisiaj wstałem wcześniej - przed RadiemBezRyja sąsiadów. No nie ma się co dziwić - obrazek nie jest zsynchronizowany z naszym dniem - po wczorajszej burzy nie ma na niebie ani śladu najmniejszej chmurki (taki kiczowaty widok, że wata cukrowa przy nim by była bez smaku) - no i "od rana" świeci na nim słońce.

Tymczasowo narzuciłem na obraz ręcznik. I zaraz zdjąłem. Wydawało mi się, że jakieś zwierzę przebiegło po drugiej stronie jeziora. Jednorożec ? AAaa, taki sam motyw był w jednym demosie na nVidię. No nie postaraliscie się Panowie-Programiści-Od-Obrazka. Kicz taki, że aż... w pupie ściska. No ale za to za te wczorajsze efekty chmur piątka.

Zastanawiam się, co to za karta w nim siedzi. No i kiedy przestanie działać. Takie cudo musi nieźle żreć prądu. Chłodzenie wodne ? Sprawdziłem ręką, czy może gdzieś się grzeje. Nic.

Ze sklepu komputerowego wypożyczyłem router "łii fji" z "blufujem". Nie zdążę już dzisiaj sprawdzić, czy nie złapię częstotliwości do sterowania obrazkiem - odkładam to na jutro.

Obrazek na wniosek żony wędruje do salonu (u nas już ciemno, a na nim jeszcze jasno - nie można zasnąć).

26.03.2009r

 Zachciało mi się nad ranem iść do ubikacji. Czwarta nad ranem. Siedząc na klopie mimo woli przypomniał mi się stary dobry motyw bluesowy Starego Dobrego Małżeństwa - "Czarny blues o czwartej nad ranem". Jak w temacie. Może raczej przyśnił, bo zdarzało mi się już nie raz przysypiać... 

Załatwiłem, co miałem załatwić, wlekę swoje zwłoki, marzące o ciepłym posłaniu, z powrotem do łóżka. STOP! Czy dobrze mi się wydawało ? Jakaś postać przeszła na obrazku w stronę jeziora.

No to już nie zasnę. Nad jeziorem pojawiła się jakaś laska! O Mamma Mia! Rozebrała się do rosołu i wskoczyła do wody. Ja za to skoczyłem po lornetkę. Łaaaa :D - faktycznie, jest - pływa sobie. Szkoda, że z tej odległości tak są rozmyte szczegóły - ale miał bym widok :D.

40 minut pływała. Już piąta. Całkiem jak w piosence. Znowu mimo woli sobie nucę: "Może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz...". Na obrazku poranek w pełni. Dziewczyna taką jak ją Pan Bóg stworzył leży sobie na piaszczystym brzegu. Mmmmm.... co za widok! Istna nimfa!

AŁA! AŁ! AŁA! Dostałem po głowie od mojej żony. W czasie jak ja śliniłem się oglądając to cudo przez lornetkę, ona od kilku minut stała i patrzyła, co ja takiego robię. Jeszcze do teraz mnie bolą plecy i czuję guzy na głowie. To się nazywa bura!

Cholera, nie dość, że miałem ciężki dzień w pracy, że czuję, że się nie wyspałem - to jeszcze na dodatek przed własną żoną wyszedłem na zboczeńca. FAK!

Komentarze (0)
Hologram (1 - 3)
 Oceń wpis
   
HOLOGRAM
21.03.2009r

Byłem dzisiaj na targu staroci - warto się czasami przejść, można kupić różne (niekoniecznie stare) rzeczy praktycznie "za darmola".
Coprawda jak zwykle poszedłem w określonym celu (miałem nadzieję, że znowu pojawi się jakiś znudzony użytkownik XEGS-a), ale nie odpuściłem sobie połazikowania po straganach i pooglądania, czego to ludzie się nie chcą pozbyć.

W pewnym momencie podszedł do mnie dziwny człowiek, wyglądający na Chinola. Zapytał mnie tym swoim łamanym polskim, czy nie jestem zainteresowany kupnem obrazka holograficznego. Czemu nie ? - odpowiedziałem.

Miałem nadzieję, że nie poprowadzi mnie w głąb targowych zaułków, gdzie od jego kolegów mógłbym dostać w łeb... na szczęście jego stolik stał parę kroków od nas.

(dopiero po chwili zauważyłem, że choć jego "polskawijazyk" jest bardzo łamany, to rozumiem go tak, jakbym słyszał siebie samego - zwaliłem to na dar przekonywania i więcej się tym nie przejmowałem, że rozumiem go lepiej w głowie, niż z tego, co słyszę w uszach)

Faktycznie, Chinol wystawiał na sprzedaż parę obrazków wyglądających jak... okna! Byłem wstrząśnięty jakością obrazków, które mi pokazał.

Oczywiście wciskał mi kit, że te obrazki są żywe, i się poruszają, ale wiadomo - swoje tam wiem: "To co, komputer jest w środku i je generuje, co ?" - spytałem, dając głowę, że nie zrozumie. "Pan to powiedział" - uśmiechnął się tajemniczo Chiniol. Ciekawe, jego oczy były całe czarne, jakby pozbawione tęczówek...

Cena, jaką rzucił, faktycznie nie była wygórowana za tą jakość obrazków. Spodobała mi się zwłaszcza jedna scena, przedstawiająca dolinę z jeziorkiem pośrodku, otoczoną pasmem gór. Ten obrazek byłby idealny dla mojej żony - pomyślałem.

"Proszę, ten będzie się podobał Pańskiej żonie" - powiedział Chinol, wciskając mi do ręki obrazek, o którym akurat myślałem. Co u licha ? Czy ja coś powiedziałem ? Popatrzyłem spode łba na Chinola - ten zdawał się wogóle tego nie zauważać, zaczął tylko gadać, że pory dnia na obrazku zmieniają się same, że obrazek nie potrzebuje zasilania i wystarczy go po prostu powiesić, gdzie tylko się chce.

Zabajerował, zabajerował, no i sprzedał.

Obrazek troszeczkę nieporęczny - bo wielkości małej plazmy, wogóle rama wyglądająca jak przody monitorów sprzed paru lat - plastik w kawowomysim odcieniu (obrazek przypominał mi trochę monitor LCD bez podstawki i wyjść do podłączenia kabelków). Szyba troszeczkę gruba (widać) - widocznie bardzo wrażliwa matryca, albo co tam w środku wsadzają. No ale - trzeba będzie to jakoś do domu donieść.

W każdym razie bardzo ładny widok, wręcz idealny na prezent. Żona się ucieszy.

22.03.2009r

Dzisiaj zabrałem się za przeszukiwanie internetu pod kątem technologii holograficznych - co to jest, czym się to je ?

Zadziwiające, że taka ciekawostka jak "holograficzne obrazki dla mas" umknęła by mi wśród tych wszystkich nowinek, które co rano skrupulatnie przeglądam. Być może to przez to, że wprowadziła je bliżej nieznana chińska firma, która dopóki nie zostanie wykupiona przez jakiegoś wielkiego zachodniego (lub bliskowschodniego) potentata, zostanie bezimienna, a jej technologia przejdzie bez rozgłosu. Ile już takich zapomnianych wynalazków było ?

Ciekawe rzeczy te hologramy. No i lepsze do oglądania niż stereogramy - przynajmniej potem nie ma się lewego oka z prawej, a prawego z lewej strony (he, he).

Zobaczymy, czym to się je. Zobaczymy, jak będzie się przez najbliższy czas sprawował nowy nabytek.

Obrazek zawisł w sypialni. Wyjątkowo nie dostałem bury za to, że wiercę w niedzielę. Nie ma to jak wywołać zachwyt na twarzy żony - potem można praktycznie robić wszystko, co się chce (no prawie ;-) ) 

23.03.2009r

Wróciliśmy wczoraj późnym wieczorem do domu. No jak to w niedzielę - trzeba rodziców odwiedzić, ze znajomymi się spotkać, poklachać - jak to się mówi "nabrać sił przed nadchodzącym tygodniem". Tylko dlaczego weekend jest dla mnie zawsze taki męczący ? Może to po to, żeby potem w poniedziałki z radochą myśleć, że przez następne pięć dni żadnego "latania po opłotkach" nie będzie. Taaaa... lubię poniedziałki :D.

Nie o tym chciałem jednak napisać - gwiazdy - o gwiazdach chciałem napisać. Gdy wróciliśmy z wojaży, na obrazku świeciły pięknie gwiazdy. Cudowny widok! Zastanawiam się, czy odzwierciedlają one jakiś faktyczny widok nieba, czy są generowane ot tak, losowo ?

Nie ma jednak róży bez kolców: godzina piąta rano, a w naszej sypialni już jasno (no prawie). Obrazek obudził się pierwszy. Może bym na to nie zwrócił uwagi, gdyby nie to, że sąsiedzi z piętra wyżej raczą się budzić radiem nastawionym chyba na stację RadioBezRyja - no i nie wiem, co mnie obudziło: czy poświata na obrazku, czy też dochodzące z radia piętro wyżej zawodzenia. W każdym razie zajefajny widok.

Acha, zachwyt u żony się skończył. Pozostałą godzinę, którą mógłbym przespać, poświęciłem na poszukiwanie wyłącznika obrazka. Zapomnij - idealny monolit, zero śladów złączeń, śrubek, a co dopiero wyłącznika czy innych przełączników!

Sprawę odkładam na jutro.

PS. Dziwnie to zabrzmi, ale w obrazku zaprogramowano symulację zmiany pogody - wyraźnie się na nim chmurzy!

Komentarze (3)
Udziwnione klawiatury...
 Oceń wpis
   

Być może jestem zbyt wielkim tradycjonalistą lub też to kwestia zbyt dużego przyzwyczajenia się do tego, co mam, ale nie rozumiem pomysłów niektórych "innowatorów".

Moją klawiaturę wybierałem dość długo - w końcu padło na bezprzewodową, czarną MC-4000, która stała się punktem wyjściowym do moich pomysłów.

Pierwsze, co zrobiłem, to dwukrotnie podwyższyłem tylnie nóżki - jakoś nie kręcą mnie klawiatury płaskie jak niektóre reklamy o zupach - prawie idealne 10 stopni nachylenia klawiszy do rąk to dla mnie najlepsze ustawienie (nawet jak troszeczkę uniesiemy ręce, to zawsze wszystkie klawisze są w jednakowej odległości).

...ale nie tylko tym się wyróżnia od innych. Na dwóch dolnych rzędach nakleiłem kawałki białej szkoty, dzięki którym patrząc z odległości na klawiaturę ma się wrażenie, że patrzy się na dwuoktawową klawiaturę muzyczną - być może dzięki temu spełnię kiedyś wreszcie moje marzenie (bo ciągle moim marzeniem jest nauczyć się grać na instrumentach klawiszowych).

Z tyłu klawiatury umieściłem zrobiony ze starego męskiego gniazda LPT (po wyjęciu środkowych pinów) podwójny port dżojstika cyfrowego, który odpowiada naciśnięciu klawiszy klawiatury numerycznej lub strzałek - ot, taka niekonwencjonalność - bo lubię sobie pograć czasami w bardzo stare gry na różnych emulatorach, zwłaszcza (głównie) na atari (atari, 8bit), więc wyciągam sobie moje zachomikowane "kiedyś tam" joy-e i mam zabawę jak ta lala :-).

No ale wracając do tematu przewodniego: na IDG zaprezentowano nowatorskie rozwiązania klawiatur - zobacz galerię klawiatur: nie rozumiem tych pomysłów (zwłaszcza niektórych).

Komentarze (0)
Prośba do czytelników o pomoc...
 Oceń wpis
   

...w znalezieniu aktualnych linków stron i gier, które przepadły.

Zaginione w "na skróty" - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Dostałem informację, że z uzupełnionych pozycji spisu na pewno nie chodzi jedna gra i jedna strona.

Gra to "Wysokie loty szefa" (<- tak na wysokości środka wpisu już działa*), a strona - to jedna z piękniejszych stron, jakie dotychczas widziałem: heiwa-alpha.co.jp (Adobe newsletter /tłumaczony/)

gdyby ktoś znalazł kopię w archiwum lub znał miejsce ich aktualnego "pobytu" (nie wierzę, że z sieci zniknęły na zawsze :,( ) to proszę o info - czy to na maila, czy w komentarzu - wdzięczność i upamiętnienie na blogu gwarantowane.

PS. Inne w "na skróty" także można sprawdzić ;-)

//EDIT: * - no fakt, "Wysokie loty szefa" nadal są w sieci, zmieniła się tylko domena - mea culpa, że nie sprawdziłem tego podobnie jak moi czytelnicy :-] - link już działa - teraz tylko stronę Heiwa alpha znaleźć.

Komentarze (2)
autotranslation | autotraducción | autotraduction | ...
 Oceń wpis
   

 

Translate Via Google Translator (default in english)

(jeżeli znasz lepszy, automatyczny translator, daj znać)
(if you know better, an automatic translator, let me know)
(si vous connaissez mieux, un traducteur automatique, faites le moi savoir)
(si usted sabe mejor, un traductor automático, que me haga saber)
(wenn Sie wissen es besser, einen automatischen Übersetzer, lassen Sie es mich wissen)
(k7;l9;l3;l0; k4;m9; k9;l5;k2;k7;m0;k7; l3;m1;m5;m6;k7;, k2;k4;m0;l6;l4;k2;m0;l0;m5;k7;l9;l2;l0;l1; l7;k7;l8;k7;k4;l6;k6;m5;l0;l2;, k6;k2;l1;m0;k7; l4;l5;k7; k9;l5;k2;m0;n0;)
(se si conosce meglio, un traduttore automatico, fatemelo sapere)

Komentarze (0)
Szukam sponsora katowickiego spotkania flashowców IV/V'09
 Oceń wpis
   

Szukam sponsora (firmy lub osoby fizycznej), która była by zainteresowania sfinansowaniem spotkania flashowego (lub warsztatów flashowych, o ile jest w stanie udostępnić sprzęt na czas spotkania) w Katowicach w miesiącu kwietniu/maju.

Sponsoring nie musi być w formie pieniężnej - może być to np. udostępnienie sali/netu/komputerów lub też nagród/upominków/innych gadżetów dla uczestników.

Szukam także osób zainteresowanych wzięciem udziału w takim spotkaniu - zainteresowanych poprowadzeniem prelekcji, wykładów itp. - także jako formy reklamowej swojej jednostki (agencji, ośrodka itp.).

Wszystkich chętnych zapraszam do dyskusji na grupie GoldenLine: Flash After Party.

PS. Z chęcią połączę swoje siły ze "spodkowcami" - jeżeli sytuacja będzie tego wymagała, można by zrobić imprezę dwudniową.

//EDIT: chętni także mogą zostawić info tutaj

Komentarze (0)
BitmapData.getPixel jest BE!
 Oceń wpis
   

Dzisiaj miał być kolejny odcinek cyklu "piszemy grę". Nie będzie. Możecie za to podziękować silnikowi renderującemu flasha eli edytorowi, eli metodzie getPixel...

Oczywiście można by było narzekać, że to z winy reklamacji nie ma wpisu - ale reklamacje sprawa ludzka - sprawdzić raport, rozpatrzyć, załatwić (i ewentualnie wystawić rachunek - naprawdę, zacznę wystawiać!). I tyle.

Zazwyczaj potrzebuję na załatwienie reklamacji maks 48 godzin - z czego na samo szukanie usterki góra 2-3 godziny - tym razem to ja byłem pragnienie, a flash sprite...

Jest taka ładna metoda klasy BitmapData, którą wszyscy "bitmapowcy" (tzn. pracujący we flashu z bitmapami) zapewne znają - getPixel(bmpX,bmpY); - ja używa jej do pathfindingu.

W tym reklamowanym przypadku, oprócz tła "reagującego" na bieżąco rysowało się sześć ścieżek ruchu:   0x0000ff, 0xffff00,  0xff0000, 0x00ff00, 0x00FF0F, 0xff00ff. No i za Chiny Ludowe nie chciała działać ścieżka 0x00FF0F (nie wykrywało jej) - rwałem już sobie włosy z głowy, czy to nie wina algorytmu przypisującego obiekt do ścieżki - ale nie! Obiekty biegały sobie jak im klasa sterująca nakazała.

W końcu poszedłem po rozum do głowy - tą samą metodą, którą używałem w klasie wykrywającej ścieżki, potraktowałem pierwszą linię bitmapy celu, sprawdzając, jakie kolejno kolory się ukażą:

  var clr:Number = 0;
  var c:Number;
  //
  for (var i:Number = 0; i < hitmap.getBitmapData().width; i++)
  {
   c = hitmap.getBitmapData().getPixel(i, 0);
   if (clr != c)
   {
    trace(c.toString(16));
    clr = c;
   }
  }

i oto wynik:

ffffff
ffff
0
ff
0
ffff00
0
ff0000
0
ffff
0
 ff00
0
FF0A
0
ff00ff
0
ffff
ffffff

AAAaaaAAaaaAAaaa i wiele  jeden-JEDEN-jeden (z shiftem) - widzicie zaznaczoną wartość ? Niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego jest tam A, a nie F ??? W edytorze wspomniana bitmapa ma wartość składowej niebieskiego 0x0F, a nie 0x0A.

Flashu, w którym momencie kłamiesz ?

Komentarze (0)
[piszemy grę] Zabójca much - założenia
 Oceń wpis
   

Zanim Andrzej coś nam napisze o materiałach, ja w paru słowach omówię założenia.

Dla niektórych może się to wydawać trywialne, że dla takiej prostej gry chcę wspominać o założeniach, ale żadna moja gra nie powstała by bez założeń.

1. Przestrzeń gry

Przestrzeń gry symuluje ścianę lub też blat stołu, po której/którym latają muchy. W naszym przykładzie będzie ona przestrzenią spłaszczoną - tzn. sprowadzoną do dwóch wymiarów: X i Y.

2. Obiekty w grze

Mamy do czynienia z dwoma podstawowymi typami obiektów: gracza i celu (by nie pisać: przeciwnika).

Obiektem celu w grze jest n instancji much, które to n będzie liczbą much na kolejnych poziomach.

Gracz dysponuje packą na myszy o pewnej powierzchni skutecznej XY, którą będzie... to już w następnym punkcie. 

Dodatkowo: planując następne poziomy, po wykonaniu gry podstawowej, wprowadzimy jako urozmaicenie wprowadzimy trzeci typ obiektów - przeszkadzacze.

3. Cel gry

Celem jest zabijanie much. Krótko i sensownie. Zabijanie. Im więcej, tym lepiej - lub: im szybciej, tym lepiej.

4. Poziomy

Planując w założeniach poziomy od razu jesteśmy w stanie dostosować obiekty tak, by były one bardziej podatne na zmiany.

Jakimi rodzajami poziomów możemy dysponować ? Conajmniej kilkoma:

  • z grą na czas (w krótkim okresie czasu wariant zazwyczaj wykorzystywany przy bonusach)
  • z grą na ilość w określonym czasie (typowy sposób rozwiązywania "levelowania")
  • z grą na ilość - do czasu, gdy wskaźnik "zużycia gracza" nie spadnie do zera (zużycie może następować w przypadku kolejnych uderzeń lub w przypadku uderzenia w obiekt - przeszkadzacz)
  • z grą typu "killing mode" - do czasu, kiedy wszystko, co żyło na ekranie w momencie rozpoczęcia gry, będzie martwe

Jutro conieco bardziej graficznie - między innymi o tym, dlaczego packą nie zdążymy zabić muchy, którą mamy "na celowniku".

A tym, którzy już teraz chcieli by się zapoznać z robaczkami, polecam "garden defense" polecone przez Szymona na grupie FlashGames na GL.

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 |

Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:33
najlepszeprezenty.com.pl:
Flash After Party czyli o flashu w realu [EDIT]
pozdrowienia :)
2013-12-25 22:07
Powiększanie penisa:
Warto blogować ?
Trudno się z tym nie zgodzić, przez to, że są bardzo ogólne to także są bardzo trafne.
2013-12-08 22:47
ets2:
Warto blogować ?
Wartościowych blogów jest na naprawdę mało, sam staram się coś stworzyć a czy wyjdzie to się[...]
O mnie
MaW: flash, gry i cała reszta
Po prostu flashmaniak.